By oczekiwać od kogoś, najpierw samemu trzeba coś zaoferować. - LIRAVIBES Blog parentingowy. Dziecko, rodzina, zdrowie i uroda

By oczekiwać od kogoś, najpierw samemu trzeba coś zaoferować.

Tak łatwo przychodzi nam żądanie czegoś. Bez trudu określimy, czego od kogoś chcemy, potrzebujemy. Widząc osobę szybko określamy, jak może nam ona pomóc. W czym jest dobra, na czym się zna… Chwila i już widzimy korzyści dla siebie. Coś nam się przyda, w czymś nam pomoże. Coraz rzadziej zastanawiamy się, jak my komuś możemy pomóc?

Czy przypadkiem nie za bardzo skupiamy się na tym, jak ktoś może wspomóc nas, zamiast, jak my możemy pomóc jemu? Bycie egoistą jest czasem bardzo dobrym rozwiązaniem. Gdy dbamy o swoje granice, gdy walczymy o swoje prawa. Jednak skupianie się tylko na własnych potrzebach coraz częściej zaprząta nasze umysły.

Rzadko coś planujemy w trosce o czyjeś sprawy. Nie myślimy o tym, jak pomóc rozwiązać problemy innych, nie dzwonimy i pytamy: “Jak mogę ci pomóc?”. Ale dziwimy się, gdy oczekując wsparcia od innych osób, nie otrzymujemy go.

Mieć rodzinę, by mieć w życiu pomoc.

Bardzo często w rodzinie każdy od każdego oczekuje wsparcia, najlepiej w każdym aspekcie.

Gdy trzeba rodzice pożyczą pieniądze, problemy pomoże rozwiązać rodzeństwo, wsparcia udzielą zawsze wierzący w pozytywny obrót spraw dziadkowie. Czy rzeczywiście tak jest, i zawsze, bez względu na wszystko możemy liczyć na takie bezinteresowne prezenty z ich strony?

Nawet w rodzinie często jest coś za coś. I nie mamy prawa wymagać pomocy, gdy sami nie jesteśmy w porządku. A zanim zaczniemy wymawiać komuś brak wsparcia, argumentując to tylko byciem rodziną, zastanówmy się, co sami ostatnio zrobiliśmy dla osób, od których czegoś oczekujemy.

Na co dzień skupiamy się na własnych sprawach, o bliskich przypominamy sobie, gdy nam coś trzeba. Bez większych problemów udajemy się po wsparcie, nawet przez chwile nie myśląc o przeszłości. Wiedząc, że nie jesteśmy z kimś blisko, że nie troszczymy się o kogoś, nie pamiętamy o jego urodzinach, unikamy z nim spotkań, nie możemy z dnia na dzień wyruszyć do takiej osoby z prośbą o pomoc. To nie w porządku.

Wiele osób tak robi. Prosi o wsparcie, zupełnie nie myśląc o tym, czy ona im się należy, czy nie. Co najlepsze otrzymują ją. “Bo ludzi dobrej woli jest więcej…”. Nie potrafią odmówić, widząc syna, czy córkę w potrzebie. Uczą ich jednak, że nie trzeba nic robić, by coś otrzymać. Wystarczy poprosić lub nawet zażądać.

Sprawa nieco komplikuje się, gdy chodzi o pieniądze. Nie każdy ma ich na tyle dużo, by bez zastanowienia oddawać je każdemu, kto o nie poprosi.

W pewnej książce przeczytałam taką historię:

“Pewien młody mężczyzna bardzo długo próbował się ze mną spotkać. Nie miałem za wiele czasu, ale jego zaangażowanie bardzo mi zaimponowało, dlatego postanowiłem się z nim spotkać i dowiedzieć się, czego ode mnie chce. Spotkaliśmy się w restauracji. Zapytałem od razu, bo nie chciałem przedłużać i zaspokoić ciekawość swoją i chłopaka. Jako że zajmowałem się szkoleniem ludzi, jak zarabiać i pomnażać pieniądze, mężczyzna poprosił mnie, żebym był jego osobistym nauczycielem. Żebym pozwolił mu towarzyszyć sobie w codziennych sytuacjach, by obserwował, jak wygląda życie milionera i nauczył się żyć w taki sam sposób. Powiedział, że to dobre podejście ponieważ ja sam tak nauczyłem się zarządzania majątkiem i tworzeniem nowych firm dlatego powinienem odwdzięczyć się losowi i w ten sposób nauczyć kogoś jak zostać milionerem. Miał chłopak trochę racji. Jednak postanowiłem zapytać go:”Co ja z tego będę miał?”. “Na początku nic”- odpowiedział. Jestem biedny, ale jak się nauczę i zarobię mnóstwo pieniędzy to się wtedy odwdzięczę”. Czyli mam poświęcić mu mnóstwo własnego czasu, który mógłbym przeznaczyć na przyjemności lub uczenie się nowych rzeczy, by pomóc zupełnie za darmo osiągnąć coś, czego ten chłopak jest w stanie nauczyć się sam. “Nie jestem w stanie nic teraz panu zaoferować”.

Milioner nie zgodził się na tę propozycję i nie rozumiał oburzenia, z jakim zostawił mężczyznę w restauracji. Być może ktoś powie, że chłopak nie zrobił nic niewłaściwego. Przecież chciał mu się odwdzięczyć później. Ale teraz nie miał do zaoferowania nic. A przecież mógł zaproponować cokolwiek, coś, dzięki czemu pokazałby, że jest w stanie zrobić wszystko, by nauczyć się bycia milionerem.

On nie dał nic, a chciał czegoś tak wielkiego.

Czy nie znamy tego z naszego codziennego życia?

Gdy inni chcą czegoś od nas, zapominając, by zaoferować coś w zamian. Sama obietnica odwdzięczenia to czasem za mało. Zwłaszcza, gdy już nie raz obiecywali.

W przyjaźni także czasem trudno o rewanż.

Przyjaciółka chętnie nas odwiedza, bo tylko na nas może liczyć. Tylko my potrafimy ją wysłuchać i zrozumieć. Ale czy rzeczywiście korzysta z naszych rad? Czy naprawdę słucha tego, co jej radzimy? Czy może chce się tylko wygadać, a gdy temat schodzi na nasze problemy przypomina sobie, że zostawiła ziemniaki na gazie.

Chyba każdy z nas ma przynajmniej jedną taka osobę, na którą zawsze może liczyć. Do której możemy zadzwonić w nocy o północy z problemem, a ona wysłucha nas i pocieszy. Taka osoba to bardzo cenny skarb, który wymaga dużo troski z naszej strony, by go nie stracić. 

Przyjaciel, który dba tylko o własne interesy, to nie jest przyjaciel. To zwykły egoista, którego bez żalu możemy pozbyć się z naszego życia.

Wszędzie musi być równowaga.

Gdy coś bierzemy, najpierw powinniśmy coś dać od siebie.

Gdy coś dajemy mamy prawo oczekiwać tego samego. 

Czy zawsze musimy oczekiwać rekompensaty, za coś, co dla kogoś zrobiliśmy? Czy nie powinniśmy pomagać bezinteresownie? Z drugiej strony, czy nie możemy prosić o pomoc, gdy nie mamy jak się odwdzięczyć lub co zaproponować w zamian?

Oczywiście, że należy pomagać bezinteresownie oraz prosić o pomoc, gdy jej potrzebujemy. Jednak i w jednym i drugim przypadku trzeba przemyśleć sobie parę spraw. Czy przypadkiem osoba, której ciągle pomagamy nas nie wykorzystuje, albo czy my nie jesteśmy taką osobą?

Warto pomagać, nie oglądając się na rekompensaty i powracające dobro, za to pamiętając, że kiedyś sami możemy potrzebować pomocy i dobrze byłoby mieć wtedy kogoś, kto bez wahania nam jej udzieli.

 

Może Cię także zainteresować:

https://liravibes.pl/nie-dajmy-sie-zwariowac-czyli-ze-skrajnosci-w-skrajnosc/

 

 

Zdjęcie: Noah Buscher na Unsplash

 

 

 

Kategorie: PERENTING

LIRA

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nine − two =

Copyrights

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości