Błędy wychowawcze naszych rodziców.

Większość z nas, już będąc dziećmi wiedziała, że na pewne zachowania z pewnością nie pozwolą sobie wobec własnych dzieci. Czując się źle, w niektórych momentach, postanawialiśmy sobie, że w ten sposób na pewno nie będziemy wychowywać dzieci.

Nie zadając sobie sprawy z tego, jak trudne zadanie mają rodzice i jak mało wiedzy i wsparcia od innych, zakładaliśmy, że nasze dzieci będą szczęśliwe bez zakazów, nakazów i krzyków.

Będąc dorosłym, bezdzietnym człowiekiem spoglądamy na cudze “źle” wychowane dzieci i myślimy sobie: “Jak można tak dać sobie wejść na głowę?” lub “Dlaczego on tak krzyczy na to dziecko? Przecież można z nim spokojnie porozmawiać. Na pewno posłucha.”

Natomiast będąc rodzicem, to wszystko co myśleliśmy sobie na temat wychowania dzieci, gdy byliśmy mali, starsi czy dorośli, wali się. Na nowo powstaje w naszej głowie i tak co chwila…

Ja oczywiście nie byłam wyjątkiem. Doskonale zdawałam sobie sprawę z błędów wychowawczych moich rodziców, jednak nie pozwoliło mi to uniknąć własnych, a nawet niektórych powielić.

błędy wychowawcze liravibes

Skąd wiedzieć, jakie błędy wychowawcze popełnili nasi rodzice?

To nie takie łatwe, by jednoznacznie określić, co nasi rodzice zrobili źle. Co takiego wpłynęło na nasze życie w jakiś negatywny sposób? Jednak nawet nie będąc ekspertami w dziedzinie psychologii czy pedagogiki jesteśmy w stanie zauważyć pewne zależności. Możemy przypomnieć sobie pewne sytuacje z dzieciństwa, które doprowadziły do tego, że staliśmy się np. ulegli lub niepewni siebie.

Nie tylko rodzice mogli wywoływać w nas pewne zachowania. Za naszych wychowawców uważa się także inne dorosłe osoby z naszego otoczenia, z którymi mieliśmy częsty kontakt. Mówię na przykład o dziadkach lub wujkach i ciociach.

Głównie to matkę obarcza się odpowiedzialnością za wychowanie dziecka, która zwykle najwięcej czasu z nim spędza. Okazuje się jednak, że ojciec nawet bardzo rzadko obecny w domu, może w większej mierze odpowiadać za zachowania dziecka niż ktoś, kto jest z nim na co dzień.

Jesteśmy coraz bardziej świadomym społeczeństwem. Kupujemy świadomie, jemy, korzystamy z życia. Coraz częściej pracujemy nad sobą, by uwolnić się od demonów przeszłości oraz zwiększyć samoocenę. Dobrze przy tym skorzystać z pomocy specjalisty, jednak samemu także można sporo zdziałać.

Najlepiej zacząć od zachowań, które nam najbardziej przeszkadzają w życiu. Na przykład, gdy jesteśmy kłótliwi, roszczeniowi, zarozumiali, ulegli, agresywni lub niecierpliwi. Prawdopodobnie każda z tych postaw ma źródło w naszym dzieciństwie. Być może rodzice oczekiwali od nas bezwzględnego posłuszeństwa. Być może byliśmy ciągle zmuszeni rywalizować z rodzeństwem, a może dostawaliśmy wszystko, czego zapragnęliśmy.

Gdy uświadomimy sobie, jak zachowania rodziców wpłynęły na nasze obecne życie, być może dwa razy zastanowimy się zanim kupimy dziecku kolejną zabawkę lub groźbą kary zechcemy uzyskać jego posłuszeństwo.

Wychowanie dziecka.

Jak wychować dziecko to temat tak samo złożony jak fizyka kwantowa. Jednak w fizyce zwykle da się wszystko potwierdzić doświadczeniami  natomiast w wychowaniu dzieci, to samo doświadczenie może mieć za każdym razem inny wynik.

Najlepszym przykładem jest wychowywanie trojga dzieci w tej samej rodzinie, przez tych samych rodziców. Przyjmując, że ich metody wychowawcze nie zmienią się na przestrzeni 10 lat, każde dziecko powinno być takie samo pod względem zachowania. Tymczasem okazuje się, że każde jest inne.

Ma inny temperament, inne upodobania czy inne zdolności.

Rodzie mają za to masę pracy, ponieważ powinni zadbać o to, by ich dzieci rozwijały się zgodnie ze swoimi możliwościami.

Wychowanie dziecka jest zadaniem bardzo trudnym. Jego głównym założeniem powinno być sprawienie, by dać światu mądrego, dobrego człowieka. Człowieka, który zdaje sobie sprawę z własnej wartości oraz ma odwagę spełniać marzenia.

Niestety często zachowujemy się w sposób, który nie pozwoli im na to. Zależy nam, by uczyły się tego, co im się przyda w życiu, ale zmuszamy do zapamiętywania zupełnie zbędnych informacji. Nie zachęcamy ich do pomagania innym, bo sami o tym zapominamy na co dzień. Nie wpływamy korzystnie na ich poczucie wartości, samodzielnie o wszystkim decydując i nie licząc się z ich zdaniem. Zamiast zachęcać słowami: “jeżeli ci na tym zależy, zrób wszystko, by ci się to udało”, mówimy: “zajmij się czymś pożytecznym”.

Wiem, że nawet najlepsi rodzice wiele razy popełnili błędy i wiele razy jeszcze popełnią, najważniejsze to zdawać sobie sprawę z negatywnych skutków, jakie za sobą niosą i poszukać innego rozwiązania.

Jeżeli nie wiemy jak zareagować, lepiej nie zrobić nic i ugryźć się w język, niż później odkręcać coś, czego żałujemy.

Problemy wychowawcze.

O dzieciach sprawiających problemy wychowawcze pisałam w tym artykule. Temat ten poruszany był także na blogu blogojciec, jednak autor był bardziej wyrozumiały dla rodziców i odpowiedzialność za nieodpowiednie zachowanie dziecka przypisał także genom czy temperamentom dzieci.

Ja jednak nie byłam taka łaskawa dla rodziców, ponieważ miałam na myśli konkretne sytuacje.  O ile na bałaganiarstwo dzieci możemy nie mieć większego wpływu i nawet karane i nagradzane dzieci, gdy dorosną mogą być największymi bałaganiarzami, o tyle na wiele innych sytuacji możemy, a nawet powinniśmy wpływać.

Gdy rodzic narzeka na towarzystwo dziecka, zakazuje mu kontaktu z pewnymi osobami, które według niego mają zły wpływ na dziecko. Jest z pewnością z siebie dumny, że staje na wysokości zadania i ogranicza ryzyko, jakie może się wiązać z niegodnymi zaufania kolegami.  W sytuacji, gdy dzieje się coś złego, gdy dziecko pod wpływem tej grupy bardzo się zmienia, a nawet podejmuje zachowania ryzykowne, rodzic jest przekonany, że zrobił wszystko co mógł, by go przed tym uchronić jednak koledzy okazali się dla dziecka ważniejsi.

Pytanie tylko, co mógł zrobić rodzić, by dziecko tak bardzo nie potrzebowało akceptacji u obcych ludzi? Prawdopodobnie w domu jej nie miał. Dopiero koledzy go zaakceptowali takim, jaki był. Bojąc się jej utraty, nie miał oporów, by zrobić dla kolegów to, czego od niego oczekiwali.

Błędy wychowawcze naszych rodziców, które popełniamy najczęściej. 

BRAK AKCEPTACJI

Brak akceptacji swoich dzieci to często nieświadomy błąd, jaki popełniają rodzice. Porównują je z innymi, mają oczekiwania niezgodne z możliwościami dziecka, a także okazują swoje rozczarowanie każdym najmniejszym błędem dziecka.

My, będąc dorosłymi ludźmi doskonale pamiętamy momenty, kiedy czuliśmy, że tej akceptacji nie mamy. Możemy wykorzystać własne doświadczenia, by dać swoim dzieciom wszystko to, co pomoże im szczęśliwie dorastać.

Brak akceptacji bardzo źle wpływa na poczucie wartości dziecka. Dopiero, gdy poczuje się akceptowany rozwija skrzydła i zaczyna wierzyć, że może wszystko.

BRAK ZROZUMIENIA

Rodzice bardzo często nie traktują swoich dzieci poważnie. Mają na co dzień wiele zmartwień, przy których problemy dziecka wydają się śmieszne.

Rodzice często nawet nie starają się zrozumieć sytuacji, które przeżywa dziecko mówiąc tylko “nie przejmuj się”. To stanowczo za mało. Nawet gdy powody dramatów naszych dzieci są błahe i wiadomo, że za chwile się wszystko naprawi, warto postarać się je zrozumieć. Gdy dziecko tego potrzebuje, trzeba poświęcić mu kilka minut i dać szanse zmierzyć się z trudną sytuacją. Sam niedługo zrozumie, że nie warto było się tym przejmować. Jednak to, jak my się zachowamy w tej chwili będzie w dużej mierze stanowiło o naszych relacjach z dzieckiem przez długie lata.

BRAK CZASU

Sytuacja z życia wzięta:

“Mój syn ciągle narzeka, że nie mnie ma w domu. Wypomina mi, że dużo pracuję, a z nim w ogóle nie spędzam czasu. Dlatego na dzień dziecko zabrałam go do galerii handlowej. Mógł kupić co tylko chciał!”

Zwykle dzieci nie mówią wprost “Mamo poświęcasz mi za mało czasu, chciałbym żebyś się bardziej zaangażowała w moje wychowanie”. Dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, że coś tu jest nie tak. Nie wiedzą, że są rodzice, którzy po pracy siadają z dziećmi i rozmawiają z nimi. Nie zdają sobie sprawy, że wieczorem idą całą rodziną na spacer i rozmawiają ze sobą, że razem spędzają wolny czas i rozmawiają.

Takie rodziny to już rzadkość, jednak moja nadal do tej rzadkości należy.

Dzieci, którym brakuje obecności rodzica na co dzień, czują to podświadomie. Są samotne i nawet wykupując całe sklepy nadal czują w środku pewną pustkę. Tej pustki nawet najdroższy zestaw LEGO nie jest w stanie wypełnić.

Czas to najlepszy świąteczny prezent.

BRAK ZAINTERESOWANIA

“Pańskie oko konia tuczy.” Coraz częściej odkrywam tę mądrość także w kwestii wychowania dzieci.  Nasze zainteresowanie życiem dziecka wpłynie na jego poczucie wartości, ale i jego rozwój.

Zainteresowanie nastrojem dziecka, sprawami związanymi z rówieśnikami pomoże utworzyć bliską więź, która przetrwa nawet najtrudniejsze chwile. Rozmowa na temat tego, co się dzieje w życiu dziecka po szkole czy między lekcjami, daje mu możliwość wygadania się, wyrażenia opinii na pewne tematy i poznania naszej. Jesteśmy dla naszych dzieci skarbnicą wiedzy. Nie będą nią jednak zainteresowane, jeżeli my nie zainteresujemy się nimi.

Nasze zainteresowanie tym, czego uczy się w szkole również przełoży się na jego wyniki w nauce. Dostrzeże, że w podręcznikach są bardzo ciekawe rzeczy. Nasze “idź się pouczyć” jest jak kara, ale “pokaż, czego się teraz uczysz na przyrodzie?” będzie świetnym wstępem do rozpoczęcia nauki.

Zainteresowanie pasjami dziecka także może mieć przełożenie na jego zapał do dodatkowej pracy. Widząc, jak syn z ożywieniem opowiada mi każdą minutę zakończonego przed chwilą treningu, wiem, jak cenne jest dla niego moje zainteresowanie.

BRAK WSPARCIA

Kiedyś nie było sensu przychodzić na skargę do rodziców za niesprawiedliwie wystawioną ocenę czy zrobioną nam przez kogoś przykrość. Zwykle sami byliśmy sobie winni, więc żalić się nie opłacało, bo mogło nam to jeszcze zaszkodzić.

Obecnie niejeden rodzic jechałby prosto do kuratorium ze skargą na nauczyciela, a obwiniane dziecko mogłoby wylądować w poprawczaku.

Wielu rodziców chyba pamięta do dziś zniewagi, z jakimi przyszło się im mierzyć w dzieciństwie i brak wsparcia ze strony własnych rodziców. Postanowili sobie, że swojego dziecka nigdy nie zostawią w podobnej sytuacji. Wręcz czekają na dzień zemsty za swoje własne krzywdy.

Ich dzieci szybko się uczą, że rodzice wierzą we wszystko, co mówią. Załatwiają więc po kolei wszystkich niewygodnych przeciwników, wspominając tylko o drobnym przewinieniu kolegi czy nauczyciela.

Niestety, ani jedna, ani druga sytuacja nie jest dobrym stanowiskiem.

Całkowity brak wsparcia dziecka zaniża jego poczucie wartości i skazuje go od razu na przegraną pozycję.

Walka z każdym, kto przeszedł koła naszego dziecka i się źle na nie spojrzał pokazuje mu, że strachem i agresją można wiele zdziałać.

Wsparcie rodzica powinno być racjonalne i sprawiedliwe. Zaufanie do dziecka jest kwestią bardzo delikatną. Powinniśmy ufać dziecku jednak zawsze wziąć pod uwagę, że scenariusz wydarzeń mógł być nieco inny niż nam ono przedstawia. Najlepiej skonsultować się z obiektywną osobą, która była świadkiem zdarzenia.

Nawet gdy okaże się, że to nasze dziecko zawiniło, także wtedy należy okazać mu wsparcie. Każdy z nas popełnia błędy, a dzieci mają do tego największe prawo. Dzięki naszym spokojnym reakcjom jest szansa, że więcej taka sytuacja się nie powtórzy. Dziecko nie będzie bało się wyjawić nam prawdy licząc na nasze wsparcie.

jak uniknąć błędów wychowawczych rodziców

Jak uniknąć powielania błędów wychowawczych naszych rodziców?

Wiedząc, jakie błędy naszych rodziców sprawiły, że jesteśmy dzisiaj takim, a nie innymi ludźmi, mamy bezcenną wiedzę. Możemy wykorzystać ją we własnych działaniach związanych z wychowaniem dzieci.

Zdaję sobie sprawę, że trzeba na to poświęcić czas i chęci, ale czy nie jest to warte zachodu?

Często dopiero, gdy zobaczymy pewne zachowania u dzieci zaczynamy się zastanawiać: “Jak to się stało, że one tak się zachowują. Przecież ja tak ich nie wychowuję? “

Dociera do nas, że zachowujemy się w sposób, w jaki sami byliśmy wychowywani.

Mamy wtedy dwie możliwości. Zatrzymać się i pomyśleć, jak można zachować się inaczej lub stwierdzić, że pomimo błędów wychowawczych naszych rodziców “staliśmy się porządnymi ludźmi”, więc może wcale źle nie postępujemy.

Uważam jednak, że porządny człowiek, a szczęśliwy to dwie osobne kwestie i jedna z drugą może nie mieć nic wspólnego.

Dlatego warto się zatrzymać i przemyśleć inne rozwiązania. Złotego środka w wychowaniu dzieci z pewnością nie znajdziemy, ale może sprawimy, że nasze dzieci będą miały wspaniałe dzieciństwo i szczęśliwe życie będąc dorosłym.

 

 

 

 

 

 

To także może Cię zainteresować:

Dlaczego dzieci się popisują?

Męczą mnie moje dzieci – Matka Polka na zakręcie.

9 najtrudniejszych momentów w wychowaniu dziecka.

Zgodność w kwestii wychowania dzieci. Jak ją osiągnąć?

 

 

 

Zdjęcia Unsplash


Cudze oczekiwania wobec nas są czasem motywacją do działania, jednak częściej są przekleństwem, od którego nie można się uwolnić przez całe życie.

 

“Całe życie spełniam cudze ocze­kiwa­nia tyl­ko po to, aby kiedyś ktoś spełniał mo­je. W ten sposób poz­ba­wiam szczęścia naj­pierw siebie, a po­tem in­nych. Nie od­czu­wam te­go, po­nieważ dzieje się tak na przes­trze­ni cza­su. Jed­nak kiedy chcę przer­wać ten łańcuch, od­czu­wam to na­tychmiast. Wte­dy zaz­wyczaj na­zywa­ny jes­tem egoistą.”

Dlaczego poddajemy się cudzym oczekiwaniom?

Z niepewności. Nie mamy na tyle odwagi by samodzielnie o sobie decydować. Wszystkie nasze wybory wydają się być bezpieczniejsze, gdy są popierane przez kogoś z boku. 

Myśląc, że postępując zgodnie z tym czego oczekują inni, uzyskamy od nich szacunek i pochwały. Często rzeczywiście tak jest, jednak okazuje się, że nam to nie daje żadnej satysfakcji. Czujemy, że coś tu nie gra. 

Poddajemy się cudzym oczekiwaniom zapominając o własnych pragnieniach, bo pragniemy akceptacji. Uważamy, że tylko wtedy ktoś nas doceni i zaakceptuje.

Człowiek pozbawiony akceptacji nie ma odwagi żyć na swój sposób. Wiedząc, że postępuje niezgodnie z oczekiwaniami rodziny jeszcze bardziej się pogrąży, Boi się, że zostanie wyśmiany lub odrzucony.

Brak akceptacji to jeden z czynników, który przyczynia się do zmagań z niskim poczuciem własnej wartości. Osoby, które mają z tym problem całe życie chcą wszystkim wokół udowodnić, że są coś warte. Jadnak nawet największe sukcesy czasem nie potrafią przynieść ulgi.

Mocny wywiad z Agnieszką Chylińską.

Dowodem na to są słowa Agnieszki Chylińskiej w rozmowie z Kubą Wojewódzkim, Edwardem Miszczakiem i Marcinem Prokopem. Piosenkarka, która sprawia wrażenie pewnej siebie, otwartej, a przede wszystkim szczęśliwej codziennie walczy w swojej głowie z demonami, które ją dręczą, a nawet skłaniają do samobójstwa.

Ma ogromny żal do rodziców, że opuścili ją tylko dlatego, że zrobiła coś wbrew ich oczekiwaniom. Najważniejsze dla nich było, jak i dla wielu innych rodziców, by ich córka ukończyła szkołę. Chylińska do dziś stara się im udowodnić, że bez szkoły sobie świetnie radzi, jednak oni wiedzą swoje.

Spełniając cudze oczekiwania będziemy sami nieszczęśliwi. Podejmując inne wybory możemy zostać odrzuceni przez osoby, na których nam zależy. 

Jedyną drogą, która da nam satysfakcję jest praca nad pewnością siebie. Jeżeli będziemy pewni siebie oraz swoich wyborów nie będziemy obawiali się żadnych konsekwencji. Trzeba stać się egoistą. Zdrowy egoizm jest konieczny, by postępować zgodnie z własnymi potrzebami oraz pragnieniami.

Cudze oczekiwania innych wobec nas mogą zupełnie nie pokrywać się z naszymi własnymi wyobrażeniami o szczęśliwym życiu.

Egoizm nie jest pozytywną cechą. Skłania ludzi do myślenia tylko i wyłącznie o własnych potrzebach, zupełnie zapominając o innych. Taka osoba ma duże szanse, by odnieść sukces zawodowy, bo uważa, że wszystko jej się należy i idzie, by to odebrać.

W relacjach z innym osobami, jednak może być inaczej. Mało kto będzie chciał mieć w gronie swoich przyjaciół osobę, która skupia się tylko na sobie.

Egoista→←Altruista

Są natomiast osoby, które będąc całkowitym przeciwieństwem egoisty poświęcą się w pełni innym nie oczekując nic w zamian. Obie te skrajności, gdy się spotkają w połowie drogi osiągną cel.

Celem człowieka powinno być pomaganie drugiemu, jednak pamiętając przy tym o sobie samym.

Cudze oczekiwania są zmuszaniem drugiej osoby do odgrywania ról niekoniecznie dla niej odpowiednich. Trzeba mieć w sobie wiele odwagi, by się im sprzeciwić i pójść inną drogą nie oglądając się za siebie.

Myślę, że większość z nas przechodziła prze podobne dylematy. Rodzice przecież marzą, by ich dzieci skończyły szkoły i znalazły dobrą pracę. Miały stabilizację, spokój i pieniądze. Niestety nie zawsze młodych interesuje właśnie takie, spokojne, poukładane życie.

Rodzice może czasem nieświadomie, czasem celowo dają dzieciom do zrozumienia, jak chcieliby, aby ich dzieci żyły w przyszłości. 

Moje wyimaginowane życie, które okazało się być czyjeś.

Z jakichś względów, uważałam kiedyś, że każda kobieta powinna być idealną gospodynią domową. Coś mnie ciągle pchało, by dążyć do tego ideału, a im bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, jak mi do niego daleko, tym większe było moje rozgoryczenie.

Przez wiele lat starałam się zmienić, nauczyć, przybliżyć do ideału, jednak nie udało mi się, aż w końcu odpuściłam.

Cudze oczekiwania niezgodne z naszymi pragnieniami mogą być dla nas ogromnym ciężarem.

Okazało się, że się nie nadaję. Jestem inna i po prostu nigdy nie będę, jak ten ideał z moich wyobrażeń. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że presja dążenia do nieosiągalnego celu była dla mnie bardzo frustrująca.

Nawet nie lubiłam tego ideału. Zawsze denerwowały mnie zdesperowane gospodynie domowe, które za wszelką cenę miały porządek w domu, najczęściej kosztem czasu spędzanego z dziećmi, czy własnego rozwoju.

Wiem, że wiele kobiet zarzuca sobie nieporadność w kwestiach związanych z prowadzeniem domu, ale tak jak każdy człowiek jest inny, tak nie każda kobieta musi być perfekcyjną panią domu.

Jesteśmy stworzone do różnych zadań, a zajmowanie się obowiązkami domowymi dla jednych może być relaksem po ciężkim dniu pracy, dla drugich pretekstem, by nie zajmować się dziećmi, a jeszcze innych kompletną stratą czasu i syzyfową pracą.

Długo zajęło mi uświadomienie sobie tego, że nie chcę, nie lubię i w ogóle nie trawię być gospodynią domową, za to chcę zajmować się czymś zupełnie innym. Katowałam się myślami o niewykonanych obowiązkach domowych, jednak teraz już wiem, że to było głupie, a przyczyna banalna – chciałam spełnić cudze oczekiwania.

Wiele kobiet pewnie podobnie uważa, że musimy być idealnymi matkami i gospodyniami domowymi, jednak od wytrzepanych dywanów w najmniejszym stopniu zależy klimat w domu i pozytywne relacje między członkami rodziny.

Ja całkiem pozbyłam się tych “dywanów”, a klimat w moim domu jest wspaniały.

Jak zapomnieć o cudzych oczekiwaniach?

 

ZROZUMIEĆ SIEBIE I SWOJE POTRZEBY

Wiem, że brzmi to jak frazes, ale zrozumienie tego może naprawdę odmienić życie człowieka.

Niewielu z nas ma tak silną osobowość, by niezależnie od opinii czy ocen innych iść własną drogą. Większość jednak ciągle ogląda się na bliskie osoby, uzależniając od nich swoje decyzje i wybory.

Często zachowujemy się w taki sposób, który zadowoli innych. Sprawimy swoim postępowaniem komuś przyjemność, a sami będziemy mieli satysfakcję z uszczęśliwienia kogoś.

Nawet się nie zastanawiamy, czy takie działania sprawiają przyjemność nam samym.

Potrzebujemy chwili spokoju. Momentu na przemyślenie tego, co nas uwiera. Skupiając się ciągle na tych samych, dużych problemach – praca, pieniądze, kłopoty zdrowotne… nie mamy możliwości dostrzec małych rzeczy, które mogą być dla nas dużym ciężarem psychicznym.

Uświadomienie sobie tego, co sprawia nam przykrość, czego po prostu nie lubimy robić, jest najważniejsze, by móc uwolnić się od tego.

I zrzucić olbrzymi balast, który od wielu lat nosiliśmy każdego dnia.

OBRAĆ INNY KIERUNEK

Zazwyczaj doskonale wiemy kto czego od nas oczekuje. Czasem te oczekiwania działają motywująco, a czasem destrukcyjnie.

Sami także potrafimy mieć oczekiwania wobec siebie. Widzimy dane wzory zachowań, które nam imponują lub nabyliśmy cudze przyjmując jako własne.

Jednak nie każdy wzór zachowań, który z urzeczeniem obserwujemy u innej osoby będzie spójny z nami. To samo z wzorcem, który przyjęliśmy na drodze wychowania. W wielu przypadkach wcale tego nie dostrzeżemy, tylko ślepo będziemy podążać za ideałem wymyślonym lub narzuconym. 

Być może dopiero po jakimś czasie przekonamy się, że nasz wybór nie był dobry. Okaże się, że nie potrafimy sobie poradzić z pewnymi sytuacjami. Szkoda życia na trwanie w nich tylko ze względu na opinie innych. Z pewnością można znaleźć wyjście z sytuacji. Znaleźć rozwiązanie, które pomoże nam wykaraskać się z przytłaczającej nas od lat sytuacji. 

 

BYĆ RODZICEM, KTÓRY NIE OBARCZA DZIECI WŁASNYMI OCZEKIWANIAMI

Każde dziecko obserwuje własnych rodziców i odczytuje z ich zachowania określone schematy postępowania w różnych sytuacjach. Chwaląc dziecko za jedne zachowania, a ganiąc za inne, według nas nieodpowiednie, sprawiamy, że zaczyna ono funkcjonować tak, jak tego oczekujemy. Wpływamy na jego postępowanie tak bardzo, że dziecko żyje według naszych zasad, mimo że często są one wbrew jego upodobaniom.

Zwykle nas to nie obchodzi. My wiemy jak żyć i niech dziecko cieszy się, że ma szansę się tego od nas dowiedzieć!

Problem w tym, że często sami popełniamy błędy i ciągle uczymy się nowych rzeczy, zmieniając co rusz zdanie na jakiś temat.

Być może warto dać dziecku takie samo prawo…?

Niech dziecko ma szansę zdecydować o sobie samym.

Niech wie, że ma prawo zastanowić się i stwierdzić, że coś lubi, a czegoś nie. Jeżeli będzie ignorować to, co myśli i czuje, robiąc coś zupełnie przeciwnego na polecenie rodziców, w przyszłości z pewnością będzie mu trudno samodzielnie decydować o swoim życiu.

Powinniśmy dać dziecku szansę przekonać się, czy jego zachowanie w różnych sytuacjach daje oczekiwany efekt oraz jego osobistą satysfakcję.

Najważniejsze to spełniać własne oczekiwania, nie cudze. Tylko wtedy człowiek ma szanse być szczęśliwy.

 

*

Marnujemy długie lata próbując spełnić oczekiwania innych oraz dopasowując się w sztywne ramy, które są dla nas za ciasne lub w zupełnie innym kształcie niż byśmy chcieli.

Chęć usatysfakcjonowania wszystkich wokół, nie biorąc pod uwagę własnych uczuć, jest jak nigdy niekończąca się historia. Będziemy już zawsze, pod ogromną presją, próbowali spełniać określone zadania i zadowolić otoczenie.

Buntując się przeciw temu, co jest nam narzucane, za to obierając własny kierunek działań, poczujemy wielką ulgę i szczęście. Początkowo możemy mieć wyrzuty sumienia, ale po jakimś czasie, gdy zauważymy, jak wspaniale zmieniamy się rezygnując z czegoś, co dotąd powodowało u nas rozdrażnienie czy nawet złość, zmieni się nasze dotychczasowe podejście do życia.

Uwierzymy, że jesteśmy ważni, a na co dzień skupimy się na robieniu tego, co sprawia nam przyjemność.

Czasem trzeba być egoistą.

Życie jest za krótkie, by spełniać oczekiwania innych. Więc żyjmy tak, aby polegać na własnych upodobaniach i pamiętać, by nie obarczać swoimi oczekiwaniami innych.

 

 

Zdjęcie Unsplash


“Męczą mnie moje dzieci”

“Mam dość obowiązków domowych i opieki nad dziećmi”

“Macierzyństwo mnie przytłacza i odbiera wolność”

 

Coraz śmielej matki opowiadają o swoich prawdziwych uczuciach związanych z wychowaniem dzieci. Bo kto nią jest ten wie, jak naprawdę wygląda macierzyństwo, i że nie ma ono nic wspólnego z sielanką.

Matka Polka to kobieta, która zniesie wszystko. Pracuje, gdy choruje. Rezygnuje z własnych ambicji, by mieć jeszcze dokładniej wysprzątany dom i więcej czasu dla dzieci. Nie narzeka. Nie opowiada o swoich uczuciach. Oburza się, gdy inna matka pozostawi dzieci pod opieką ojca i ruszy w miasto z koleżankami. Idzie jak czołg bez żadnych refleksji na temat własnych potrzeb i odczuć związanych z byciem matką.

Kobiety, które żyją w taki sposób, być może nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele w życiu tracą. Mają głęboko zakorzenione to, jak powinno wyglądać ich życie i jakie obowiązki należą do nich jako kobiet, żon i matek.

Nie mają prawa pomyśleć o własnych potrzebach, bo od małego uczono je, że to dobro rodziny jest najważniejsze.

Matka Polka zaczyna opowiadać o własnych uczuciach.

Kiedyś, gdy ojciec wracał zmęczony z pracy i nie miał ochoty bawić się z dziećmi, matka nie tylko nie miała nic przeciwko, musiała jeszcze uciszać dzieci, by nie przeszkadzały w drzemce zmęczonego tatusia.

Być może, a raczej z pewnością kobieta także była zmęczona, nikogo to jednak nie obchodziło. A sytuacja tylko dodatkowo ukazywała kobiecie, że nie ma prawa być zmęczona. Bo niby czym ma być? Przecież siedzi cały dzień w domu i nie pracuje.

Z biegiem lat, gdy kobiety zaczęły pracować zawodowo, oddając pod opiekę innych swą latorośl, niewiele się zmieniło. Po pracy przecież matka nie może być zmęczona. Jej obowiązkiem jest ogarnąć dom i przypilnować dzieci. Tak już zostało ustalone wieki temu i nie ma co się bulwersować.

Obecnie jest podobnie. Jednak świadome rodzicielstwo sprawia, że niektórzy mężczyźni zwyczajnie chcą uczestniczyć w życiu swoich dzieci. Zdają sobie sprawę z tego, jak ważna jest obecność ojca w życiu dziecka i postanawiają być jak najlepszymi w tej roli. 

Kobiety natomiast zauważają, że wcale nie muszą się bezgranicznie poświęcać. Mają prawo czuć przytłoczenie i zmęczenie. Mają prawo odpocząć i mieć czas dla siebie. 

Uczestnicząc w wielu forach i grupach związanych z wychowaniem dzieci zauważyłam, że mamy borykają się z poważnym problemem. Za często krzyczą na dzieci. Nie rozumieją dlaczego tak się zachowują. Wiedzą, że czasem nic strasznego się nie stało. Po prostu nie mogą zahamować swojej narastającej złości. Jest im potem przykro, przepraszają dziecko, jednak niedługo znowu się to powtarza.

Inne mamy piszą: “nie przejmuj się, to normalne, każda z nas tak czasem ma”.

Ale to nie jest normalne.

Czy bez powodu krzyczymy na kolegów z pracy? Na mijanych po drodze przechodniów? Na ludzi w sklepie, czy u fryzjera?

Denerwujemy się, gdy jesteśmy zmęczeni, przytłoczeni i mamy czegoś dość. Gdy nie widzimy szans na wydostanie się z trudnej sytuacji.

Męczą mnie moje dzieci…

Tak, macierzyństwo jest z pewnością trudną, stresującą i długotrwałą sytuacją. Czasami zdarzają się momenty, które napawają przeogromnym szczęściem i radością, jednak to nadal niezwykle trudna sytuacja zwłaszcza dla Matki Polki.

Bardzo mnie cieszy, że kobiety przestają być boginiami ogniska domowego, z zaczynają być zwykłymi mamami. Mamami, które mówią: “Mam dość, idę na spacer-sam sobie zrób kanapkę”.

Mamami, które nie zaklinają rzeczywistości, nie zaciskają zębów i nie udają, że ich życie to bajka. 

Jestem pewna, że mama, która pomyśli w tym wszystkim o sobie będzie o wiele mniej krzyczeć na dzieci.

Korzyści zatem będą obopólne.

Zrelaksuj się i pobądź z dzieckiem jednocześnie.

Nie namawiam, by porzucić rodzinę i wyjechać w Bieszczady. Chcę tylko zwrócić uwagę na to, że czasem można zrobić coś wbrew dziecku za to zgodnie z sobą samym i nie ma w tym nic złego.

Dziecko dzięki temu dowie się, że każdy ma własne uczucia i granice i należy je szanować. 

Zdaję sobie także sprawę z tego, że bardzo trudno jest odmówić zabawy, o którą prosi stęsknione po całym dniu dziecko i pójść się zdrzemnąć. Dlatego pierwsze co musimy robić w takiej sytuacji to poinformować dziecko o własnych uczuciach. 

“Jestem bardzo zmęczona. Wiem, że chcesz się ze mną bawić, ale ja nie mam na to akurat ochoty. Możemy razem zrobić coś innego”

I teraz wystarczy zaproponować dziecku jedną z czynności, które pozwolą odpocząć i jednocześnie być razem.

Czas spędzony z dzieckiem nie musi wyglądać, jak na amerykańskim filmie.

W amerykańskich filmach dzieci wraz z rodzicami godzinami skaczą, śmieją się, demolują co się da, rozrywają poduszki, ganiają się po domu i robią mnóstwo innych praktycznie niezdarzających się w rzeczywistości dziwnych rzeczy. Nasz czas z dzieckiem nie musi tak wyglądać. Może to być zupełnie innego typu rozrywka.

Jak odpocząć przebywając z dzieckiem?

Podczas wspólnych chwil pytamy dziecko o różne sprawy, okazujemy nasze zainteresowanie, pomagamy rozwiązać problem, jeżeli tego potrzebuje syn czy córka. Przez to wszystko dajemy im poczucie bezpieczeństwa, a w zamian otrzymujemy ich zaufanie. Opowiadamy o swoich trudnych sytuacjach z dzieciństwa, i jak sobie z nimi poradziliśmy. Możemy także mówić o codziennych sprawach, które młody człowiek próbuje zrozumieć i mu w tym pomóc, wyjaśnić pewne kwestie.

Jednak na opisane wyżej chwile powinno mieć się dobry nastrój i w takim klimacie prowadzić rozmowę. Ja natomiast chciałam skupić się na momentach, kiedy wiemy, że powinniśmy pobyć z dzieckiem, ale umysł mamy bombardowany przez zupełnie inne myśli.

Co wtedy możemy robić z dzieckiem?

CZYTANIE KSIĄŻKI

Nie mówię o bajeczkach i wierszykach, ale o normalnych, przygodowych książkach dla każdego, które mają wciągającą fabułę i przenoszą człowieka w inny świat. Czytanie dziecku 5 lub 6-letniemu Harrego Pottera czy inną fascynującą historię może okazać się świetnym sposobem na relaks. Rodzic nie musi się zmuszać do rozmów, które mu teraz kompletnie nie w głowie, ale jest z dzieckiem i przeznacza dla niego swój cenny czas.

FILM FAMILIJNY

Współczesne bajki dla dzieci dają większy ubaw rodzicom niż dzieciom. Kąśliwe uwagi bohaterów, nawiązania do sytuacji politycznych, czy teksty z kultowych komedii, są w stanie rozbawić i młodego i starego. Śmiech nieco rozładuje napięcie u rodzica, a dziecko będzie miało bardzo przyjemne wspomnienia, gdy dorośnie.

SPORT

Mogą być rowery, basen, bieg, spacer. Nie trzeba nic więcej. Zrobić coś wspólnie i cieszyć się swoim towarzystwem. Dziecko widząc, że rodzic nie jest w najlepszym nastroju doceni chociaż to, że mimo wszystko znalazł czas, by z nim pobyć. Sport bardzo korzystnie wpłynie na rodzica i wszyscy będą zadowoleni.

GRA KOMPUTEROWA LUB PLANSZOWA

Nie mam na myśli jakieś angażującej, jak “Wsiąść do pociągu”, gdzie trzeba obmyślać strategie działania. Jednak także ona mogłaby fajnie wpłynąć na nastrój rodzica i oderwać jego myśli od problemów. Można natomiast zagrać w zwykłe, proste gierki, jak warcaby, czy statki na tabletach. Rodzic jest z dzieckiem i oboje czerpią z tego faktu korzyści.

*

To nic strasznego znać swoje uczucia. Zdawać sobie sprawę z tego, co nas cieszy, smuci czy złości. Tego oczekujemy od dzieci. Że będą potrafiły rozpoznawać własne emocje, bo to ułatwi im życie. 

Ignorując to, co się dzieje w nas, w środku prowadzimy wewnętrzną wojnę z samym sobą. Pewnego dnia poczujemy się się zwyczajnie nieszczęśliwi, a nasze frustracje unieszczęśliwią nasze dzieci. Nie musimy w 100% rezygnować z siebie dla macierzyństwa.

Oczywiście bycie mamą zobowiązuje do troskliwego opiekowania się dziećmi, ale nie wolno zapominać o trosce o samą siebie.

 

newsletter blog liravibes

 

Photo by Unsplash

 

 


Dodatkowe zajęcia dla dzieci są obecnie bardzo popularne.

Nie budzą już takich emocji, jak 10 czy 20 lat temu, kiedy to tylko nieliczni uczęszczali na nie, ponieważ obecnie większość dzieci zapisana jest na pewnego rodzaju dodatkowe zajęcia.

Zajęcia dodatkowe dla dzieci są tworzone przez pasjonatów danej dziedziny, jak i profesjonalistów. Ich tematyka, kiedyś ograniczająca się do języków obcych i gry na instrumencie teraz w zasadzie jest niezliczona.

Oferta zajęć sportowych, naukowych, muzycznych, językowych skierowana do najmłodszych i tych starszych może przyprawić o zawrót głowy. Dzieci mogą od najmłodszych lat trenować niemal wszystkie dyscypliny sportu oraz grę na najbardziej wymyślnych instrumentach.

Zajęcia dodatkowe dla dzieci. Czy warto zapisać dziecko?

Rodzice chętnie zapisują swoje dzieci na zajęcia dodatkowe, ponieważ wielu zależy na ich rozwoju i co najważniejsze mają możliwości finansowe, by sobie na to pozwolić.

To wspaniale, że maluchy mają umożliwiony rozwój poprzez dodatkowe zajęcia, ponieważ nawet jeżeli nie zostaną wirtuozami skrzypiec lub strzelcami wszechczasów w piłce nożnej, to podczas zajęć doświadczą wielu sytuacji bardzo dobrze wpływających na ich rozwój.

Bardzo istotne jest, aby zajęcia dodatkowe prowadzone były przez osobę profesjonalnie przygotowaną lub pasjonata znającego się na rzeczy, ale przede wszystkim posiadającą odpowiednie podejście do dzieci.

Nauczyciel ma bardzo duży wpływ na podejście dziecka do lekcji. Jeżeli zajęcia są grupowe to do niego należy utrzymanie porządku i zadbanie o dobre relacje pomiędzy dziećmi.

Jeżeli dziecko nabywa nowe umiejętności z chęcią, a jego nauczyciel/trener jest kompetentną osobą z odpowiednim podejściem do dzieci to warto zapisać dziecko na zajęcia dodatkowe.

/

Może się wydać, że rola rodzica w dodatkowych lekcjach dzieci ogranicza się do finansowania zajęć oraz dostarczenia dziecka na odpowiednie miejsce o określonej porze. Wiąże się to jednak z wieloma innymi obowiązkami.

Gdy już wspólnie z dzieckiem zdecydujemy, że warto rozpocząć naukę podczas dodatkowych zajęć, znajdziemy odpowiedniego nauczyciela, zapiszemy dziecko, regularnie przywozić je będziemy na lekcje to powinniśmy pamiętać o kilku ważnych kwestiach.

Tak jak nie powinniśmy wymagać od dziecka  dobrych ocen w szkole, gdy nie interesujemy się jego szkolnym sprawami, tak samo nie oczekujmy sukcesów po dodatkowych zajęciach, gdy nasza rola będzie ograniczała się do wożenia dziecka autem.

Od podejścia i zaangażowania rodzica w dodatkowe  zajęcia dziecka zależy bardzo wiele.

Przypuśćmy, że pewnego dnia rodzic jest zmęczony i stwierdza, że dzisiaj syn czy córka mogłaby sobie odpuścić  trening, ponieważ chciałby odpocząć. Dziecko natychmiast dostrzega, że te jego zajęcia to w sumie nic ważnego i raz na jakiś czas może sobie odpuścić jedna czy dwie lekcje.

Kolejnym przykładem wpływu rodzica na postawę dziecka uczestniczącego w zajęciach dodatkowych jest zbyt duża presja związana z trenowaną dyscypliną lub nauką nowych umiejętności. Zajęcia sportowe dla dzieci w wieku 5-10 lat polegają głównie na ćwiczeniu koordynacji ruchowej, motoryki oraz nauce gry zespołowej. Oczekiwanie niezwykłych wyników od dziecka i wyróżniania się od samego początku na tle rówieśników może wcale nie skłonić dziecka do bardziej wytężonej pracy. Może za to zniechęcić je do ćwiczeń oraz doprowadzić do ciągłej rywalizacji w głowie dziecka, nawet gdy oczekiwana jest współpraca.

Wywieranie zbyt dużej presji na dziecku może odebrać całą radość z aktywnego spędzania czasu i osłabić zapał do dalszych ćwiczeń.

Jak zajęcia dodatkowe mogą zmienić dziecko?

Skupię się na pozytywnych aspektach, ponieważ zmuszanie dziecka do nauki gry na instrumencie, którego nienawidzi lub nie przywiązywanie dużej wagi do zajęć dziecka może niestety przynieść więcej szkody niż pożytku.

W zasadzie każde dodatkowe zajęcia wiążą się z dodatkowym rozwojem. Poszerzającą się wiedzą w danym obszarze oraz umiejętnościami społecznymi.

W zależności od tematyki dodatkowych zajęć dziecko rozwija się na różnych płaszczyznach. 

Rozwój fizyczny oraz emocjonalny.

Fizyczny zauważalny głównie przy treningach sportowych. Sport także wspaniale kształtuje i rozwija inteligencję emocjonalną.

Podczas, gdy dziecko w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym słabo radzi sobie z panowaniem nad emocjami, dopiero uczy się pewnych zachowań i testuje swoje reakcje, treningi sportowe dają wiele okazji do nauki. Cierpliwość, własny kodeks moralny poprzez grę fair play, a także szybkie otrząsania się po porażce i pokora, gdy okaże się, że jednak ktoś był lepszy to tylko niektóre wartości, jakie nabędzie dziecko w trakcie zajęć dodatkowych.

Wytrwałość.

Nic nie przychodzi łatwo. Dziecko musi się kiedyś dowiedzieć, że aby osiągnąć coś niezwykłego nie wystarczy czekać cierpliwie, aż samo się zjawi. Trzeba ruszyć się i wziąć się do roboty. Nawet potykając się wielokrotnie, wytrwale podnosić się i próbować dalej. Niejednokrotnie może chcieć zaprzestać dalszej nauki lub szybko zmienić obiekt zainteresowań, by zapomnieć o niepowodzeniach. Rodzic powinien wspierać wytrwałe uczestnictwo w zajęciach, by uczyć dziecko konsekwencji w działaniu. Być może za chwilę dokona “niemożliwego”. Samo zauważy, że już chciało się poddać, a po chwili udało się osiągnąć to, co wydawało się niewykonalne. Będąc w podobnej sytuacji w przyszłości, będzie wytrwale próbowało osiągnąć cel, nawet jeśli będzie wydawał się bardzo odległy.

Akceptacja swoich braków.

Dzieci są często bezkrytyczne wobec siebie. Jednak na turniejach i w konkursach wszystkie braki zostają obnażone, a dziecko musi się zmierzyć w tym uczuciem. Rodzic może swoim zachowaniem doprowadzić do zaprzestania dalszych starań lub zachęcić do bardziej efektywnej pracy, do szukania sposobu, aby opanować pewną umiejętność. Wesprzeć słowami „nie poddawaj się, uda ci się”. 

Akceptacja swojej osoby jest bardzo ważna i nie polega tylko na zdawaniu sobie sprawy ze swoich walorów. To także umiejętność dostrzegania własnych wad i umiejętność życia z nimi. Takie podejście do życia bardzo ułatwia codzienne funkcjonowanie oraz radzenie sobie z krytyką ze strony innych.

Znamy swoje mocne strony, ale nie odbieramy osobiście negatywnych opinii na nasz temat.

Dziecko, które uczy się nowych umiejętności powinno czuć akceptację rodziców pomimo braku wyróżnień w danej dyscyplinie czy wygranych konkursów. Musi wiedzieć, że jest w pełni akceptowany, a jego wyniki nie świadczą o tym kim jest, ale tylko o tym na jakim poziomie opanował pewne umiejętności.

Cel i ciągły rozwój.

Dzieci tego jeszcze nie rozumieją, ale w pewnym momencie zauważą, że życie nie ma większego sensu bez chociażby najmniejszego celu. Jakiś bonus, coś ekstra od życia do czego się dąży przez dłuższy czas.

Nie mówię o rzeczach materialnych, choć zakup czegoś o czym marzymy długie lata także może dać wiele przyjemności. Myślę tu bardziej o rozwoju człowieka. Osiągnięciach, których nikt nie może komuś odebrać, które dają poczucie sensu swojego istnienia na tym świecie.

Gdy wszystko przychodzi zbyt łatwo, szybko przestaje cieszyć. Nie ma przyjemności z zakupów, gdy stać nas na wszystko. Piątka z egzaminu nie daje takiej satysfakcji, gdy wiemy, że ściągaliśmy. 

Umiejętności nabywane na zajęciach dodatkowych mogą sprawić, że dziecko zacznie samo sobie ustawiać poprzeczkę i powolutku ją podnosić. Zacznie czerpać ogromną satysfakcję z osiąganych celów, a dzięki temu czerpać ogromną satysfakcję z życia. Osiąganie celów będzie dla niego najprzyjemniejszym momentem w życiu, dlatego będzie dążył do tego momentu, a przez to ciągle uczył i rozwijał.

.

Zajęcia dodatkowe dla dzieci w grupie.

Zajęcia dodatkowe to nie tylko nauka to czasem także uczestniczenie w grupie społecznej, która ma podobne zainteresowania i pasje. W grupie, która daje możliwość wyrażenia opinii na dany temat oraz posłuchania cudzej. Obserwacja zachowań kolegów i ich podejścia do wygranej i przegranej. Cieszenie się z sukcesu swojej drużyny, widząc płacz przeciwnej. Docenianie własnego szczęścia, bo następnym razem może sprzyjać przeciwnikom.

To także rywalizacja. Chęć bycia najlepszym, wyróżnienia się. Próbowanie tego, co przed chwilą dokonał kolega.

l
Zajęcia dodatkowe dla dzieci- moje doświadczenia.

Mój syn uczy się języka angielskiego oraz poszerza umiejętności bramkarskie podczas dodatkowych zajęć. Angielski odbywa się indywidualnie przez Skyp’a natomiast trening bramkarski w grupie rówieśników.

Dawniej brał udział w zajęciach językowych w grupie jednak ani nauczyciel, ani grupa (zróżnicowana wiekowo) nie sprzyjały edukacji. Syn źle się czuł podczas takich zajęć dlatego szukaliśmy alternatywy.

Nauka jeden na jeden okazała się strzałem w dziesiątkę, ze względu na formę zajęć jak i nauczyciela, który ma świetne podejście do dziecka.

Żadne z zajęć dodatkowych, w których uczestniczy mój syn nie powodują u niego złości czy choćby niezadowolenia z obowiązku odbywania lekcji. Wręcz przeciwnie. Nawet nie wie kiedy lekcja angielskiego minęła i czasem prosi o chwilę przedłużenia. Na treningi piłkarskie mógłby chodzić codziennie i grać aż padnie.

Wiem, że moje dziecko się rozwija podczas dodatkowych zajęć i na tym mi zależy najbardziej. Widzę ogromną, pozytywną zmianę w zachowaniu syna i wiem, że zajęcia te przyczyniły się do tego. 

*

Głównym celem zajęć dodatkowych dla każdego rodzica powinien być rozwój dziecka. Myślenie o wielkich sukcesach związanych z trenowaną dyscypliną przez dziecko jest niepotrzebne. Najważniejsze jest zdobywanie nowych umiejętności oraz poszerzanie wiedzy. Zadaniem rodzica jest także motywowanie dziecka do rozwoju oraz wspieranie jego wytrwałości.

Zajęcia dodatkowe dla dzieci to ogromna szansa, jakiej my nie mieliśmy. Dlaczego by nie dać jej naszym dzieciom…

 

 

 

 

Zdjęcie Unsplash


Jak wychować asertywne dziecko, gdy sami mamy problem z asertywnością? Właśnie dlatego chcemy poznać sposoby na wychowywanie asertywnego dziecka, bo wiemy jak świetnie sobie radzą w życiu osoby asertywne, ale my nimi nie jesteśmy.

Co to jest asertywność?

Asertywność to cecha, którą posiadają osoby pewne siebie i przekonane o wartości swojego zdania i swojej osoby. To nie tylko umiejętność odmowy, ale także łatwość przyjmowania krytyki, zdolność do wyrażania własnych, nawet odmiennych opinii oraz trafne wyrażanie próśb i oczekiwań.

Bycie asertywnym ułatwia życie na wielu płaszczyznach, bardzo pozytywnie wpływając na relacje z innymi ludźmi. Osoba asertywna jest w stanie wyrażać swoje zdanie, gdy coś jej się nie podoba np. gdy zostaje niesprawiedliwie potraktowana, upomni się o swoje, gdy ktoś nie dotrzyma obietnicy, a także jasno wyrazi swoje oczekiwania wobec innych starając się nikogo nie urazić, a nawet jeśli, to wie, że tak należało postąpić.

 

 

JESTEM WAŻNYM, WARTOŚCIOWYM CZŁOWIEKIEM I MAM PRAWO MIEĆ SWOJE ZDANIE

To motto asertywnych osób. Każdy chciałby tak powiedzieć o sobie, a rodzicie powinni to często przypominać swoim dzieciom.

Jednak na co dzień sytuacja przedstawia się nieco inaczej. Zamiast wspierać i doceniać zdarza się chyba każdemu rodzicowi zwłaszcza w chwili zdenerwowania wyrzucić z siebie uwagę zabijającą asertywność w małym człowieku.

Co pozbawia dziecko asertywności?

Krytyka

Zwłaszcza nieumiejętna, która nie odróżnia zachowania od osoby dziecka, potrafi bardzo znacznie obniżyć poczucie wartości i dać mu do zrozumienia, jak słabym jest człowiekiem. Zdarza się także porównywać dziecko do innych oraz bazować na ocenie obcych osób o nim. To wpędza dziecko w poczucie bycia gorszym od innych. Ciągłe strofowanie: „nie tak szybko”,” za wolno”, „co tak słabo?” ‘ „tak się tego nie robi”, sprawia, że dziecko samo zaczyna sobie wmawiać, że nie poradzi sobie w żadnej sytuacji, bo robi wszystko nie tak, jak powinno.

Brak możliwości samodzielnego podejmowania decyzji.

Ograniczenia są bardzo wartościową kwestią w wychowaniu dziecka, jednak bezwzględne zakazy i dyktowanie sposobów zachowań, brak liczenia się ze zdaniem dziecka w każdym momencie doprowadzi do sytuacji, w których dziecko nie będzie w stanie podjąć, żadnej decyzji. Ponieważ nigdy wcześniej nie miało okazji ku temu, więc odpowiedzialność za choćby łatwe zadanie zrzuci na kogoś innego, obnażając swoją słabość i dezorientację.

Wytykanie słabości.

Okazywanie dezaprobaty w sytuacji, gdy zachowanie dziecka nie ma nic wspólnego z ogólnie przyjętym za poprawne. Mówienie wtedy do niego: „ale ty jesteś ślamazarny”, „zawsze się musisz tak wypaćkać..”, „jesteś taki nieśmiały, że nie wiem, jak ty sobie poradzisz w życiu” wyryją się na stałe w głowie dziecka. Często powtarzane będą się ciągnąć za nim latami i stale mu przypominać, jakie ma wady.

Katastrofizowanie.

Każdy czasem katastrofizuje choć nie ma to większego sensu. Może po prostu chcemy usłyszeć od kogoś: „nie, no co ty, na pewno tak nie będzie, nie martw się”. Jednak robiąc to w obecności dziecka wpoimy mu negatywne nastawienie i nauczymy, że zawsze coś musi pójść nie tak. Mając dobrego nauczyciela, bystre dziecko szybko zacznie samo sobie wmawiać: „po co się męczyć i tak mi się nie uda”,” będą się ze mnie śmiać”, „nie dam sobie rady” i rzeczywiście tak się to może skończyć. Z czasem zaprzestanie całkowicie podejmowania działań lub zaniecha starań po krótkim czasie.

Dawać do zrozumienia ze zdanie dziecka jest nieistotne.

Podejmowanie decyzji związanych z życiem dziecka, bez uwzględnienia jego opinii na dany temat daje mu prosty przekaz: „nie masz nic do gadania”. Jeżeli sytuacja będzie miała miejsce nawet, gdy dziecko będzie starsze, niechęć do wyrażania własnej opinii utrwali się jeszcze mocniej. Przełoży się to na pozycję w grupie rówieśniczej i brak chęci aktywnego uczestnictwa w niej.

Karać słowami: -„zawsze musisz coś schrzanić”, „jak mogłeś tego nie wiedzieć?”, „jak mogłeś się tak zachować-wstyd!”, za popełniony błąd.

Takie słowa słyszane od obcego człowiek są bardzo bolesne, a od rodzica burzą cały świat dziecka. Wpędzają w poczucie winy i upokarzają. Sprawienie zawodu rodzicowi, który jasno wyrazi swoje rozczarowanie i wściekłość na małego człowieka, rujnują jego poczucie wartości i powodują, że zaczyna wierzyć w to co słyszy, utożsamiać się z tą oceną i stawać się NIKIM.

Zbyt duże oczekiwania wobec dziecka.

Poprzeczka powinna być zawsze nieco powyżej umiejętności dziecka, aby ciągle dążyło do poszerzania swojej wiedzy oraz kompetencji. Przeskoczenie jej daje dziecku satysfakcję i wpływa pozytywnie na samoocenę. Gdy jednak jest za wysoko i nie ma możliwości by ją dosięgnąć, dziecko może zacząć myśleć o sobie, że jest do niczego, a wyczuwając rozczarowanie ze strony rodziców zacznie się obwiniać i żyć pod duża presją. Bardzo negatywnie wpłynie to, na jego poczucie wartości oraz samoocenę. Dziecko zniechęci się podejmowania nawet najłatwiejszych zadań, a osiągnięte „zwykłe” sukcesy nie będą miały dla niego żadnej wartości.

 

Agresywność zamiast asertywności.

Wymienione wcześniej zachowania rodziców wobec dziecka mogą się przyczynić nie tylko do braku asertywności. Istnieje możliwość, że osoby, które nie chcą być traktowane i postrzegane w ten sposób zaczną walczyć. Staną się agresywne, bo tylko tak będą umiały się bronić.

Większość dzieci wychowywanych według opisanych wcześniej zachowań będą jednak prezentowały postawę uległą. Brak pewności siebie, wsparcia ze strony najbliższych, ciągłe porównywanie do innych, poczucie bycia gorszym od wszystkich, nie pozwolą mu na wychylanie się z własną opinią lub upominanie się o swoje. Rówieśnicy szybko wyczują taką postawę i mogą zacząć to wykorzystywać.

Wiedząc czego nie można pod żadnym warunkiem robić, aby nie pozbawiać dziecka asertywności powinniśmy przede wszystkim skupić się na wspieraniu jego poczucia wartości przez szanowanie jego zdania i liczenia się z jego uczuciami. Nauczyć się konstruktywnej krytyki i umiejętnego chwalenia. Ale przede wszystkim kochać bezwarunkowo.

Asertywny rodzic- asertywne dziecko.

Bardzo często rodzice zauważają problem z brakiem asertywności u swojego dziecka, widząc w nim siebie. Zachęcają je do walki o swoje, ale samo wspieranie asertywnej postawy nic nie daje. Dziecko niczym kalka powiela zachowania uległych rodziców. Jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego jak wiele można stracić będąc pozbawionym asertywności, powinniśmy jak najszybciej wziąć się do roboty.

Dziecko i troska o jego przyszłość jest najwspanialszą motywacją do pozbywania się złych nawyków i uciążliwych przyzwyczajeń.

Ja dzięki dziecku postanowiłam polubić pająki (syn płakał, gdy chciałam jakiegoś… się pozbyć). Zaczęłam też walczyć o swoje, bo nie chciałam, żeby moje dziecko było świadkiem sytuacji, w której ktoś mnie źle traktuje lub odnosi się do mnie bez szacunku. Byłoby to upokarzające dla mnie i dla niego.

Nauczyłam się asertywności dla dziecka i dzięki niemu.

Wiem, że każdy może. Jest wiele kursów i książek na ten temat. Jednak żadne szkolenie nie sprawi, że z dnia na dzień staniemy się asertywni. Musimy w różnych sytuacjach próbować asertywnych zachowań i powoli je uskuteczniać. Odważyć się powiedzieć swoje zdanie lub bronić go, gdy ktoś nam wmawia, że nie mamy racji.

Asertywność otwiera wiele drzwi, pomaga załatwić wiele spraw, a do tego daje mam pewność siebie. Jak wychować asertywne dziecko? -Trzeba zaprezentować to dziecku własną postawą i często powtarzać asertywne zachowania w codziennych sytuacjach.


Naturalny demakijaż jest elementem naturalnej pielęgnacji skóry twarzy. Naturalny, czyli dbający o to, by możliwie jak najmniej substancji chemicznych miało kontakt z naszym ciałem.

Demakijaż jest także istotny nawet, gdy nie przywiązujemy wagi do składników zawartych w produktach używanych do pielęgnacji ciała. Zdajemy sobie sprawę jak niekorzystnie wpływa na naszą cerę pozostawiony na noc makijaż i nie chcemy, by efekty tego niecnego procederu straszyły nas przy każdym spojrzeniu w lustro.

Zazwyczaj nie lubimy, gdy nasz makijaż znika po paru godzinach. Z tego powodu kosmetyki jakich używamy na co dzień, zwykle mają możliwości utrzymania się na twarzy przez wiele godzin. Trudno je nawet zmyć! Dlatego, gdy wydaje nam się, że makijaż sam się już dawno ulotnił, tak naprawdę jest go na twarzy jeszcze całkiem sporo. Do tego połączony z naszym sebum oraz zanieczyszczeniami, z jakimi mieliśmy kontakt w ciągu dnia, sprawia, że skóra twarzy może czuć się delikatnie mówiąc “przytłoczona”.

Dlaczego demakijaż jest tak istotnym elementem codziennej pielęgnacji?

Mieszanka nieczystości pozostawiona na skórze na całą noc sprawia że:

  • skóra szybciej się starzeje,
  • pojawiają się stany zapalne na skórze,
  • zwiększa się ilość zaskórników, 
  • skóra się przesusza lub nadmiernie wydziela łój,
  • może stać się wrażliwa i boleśnie zaczerwieniona.

Może się komuś wydawać, że skoro używa naturalnych kosmetyków do makijażu, to demakijaż może sobie odpuścić. To myślenie jest błędne. Używając nawet samego naturalnego eliksiru młodości, rano i wieczorem skórę należy oczyścić i nawilżyć.

Największy problem stanowią zanieczyszczenia środowiska, które lądują na naszej skórze.

Zwiększają one obecność wolnych rodników, o których zgubnym działaniu pisałam w tym artykule.

Wpływają one niekorzystnie nie tylko na nasze zdrowie, ale także przyczyniają się do rozpadu kolagenu i elastyny, które odpowiadają za ujędrnianie naszej skóry. 

Naturalny demakijaż twarzy.

Demakijaż być może wydaję się szybkim przetarciem twarzy o poranku i wieczorową porą, jednak gdyby to było takie łatwe, tak wiele kobiet by nie rezygnowało z tej czynności.

Dziewczyny, które na co dzień nakładają wiele warstw makijażu mają utrudnione zadanie. Może nawet nie zdają sobie sprawy, jak ciężko jest usunąć te wszystkie warstwy kolorowych kosmetyków.

Sama mam obraz takiej sytuacji bardzo rzadko. Zazwyczaj po weselu lub innej całonocnej imprezie wymagającej nienagannego makijażu, który przetrwa wiele godzin. Podczas pozbywania się go nad ranem, zużywam pół paczki płatków, które ciągle są brudne. 

Dopiero po całkowitym pozbyciu się podkładu wraz z tą całą resztą, przystępuję do mycia twarzy, aby dogłębnie oczyścić skórę. Wtedy wiem, że moja skóra może odetchnąć z ulgą.

Na co dzień prawie się nie maluję, dlatego mój demakijaż jest szybki i prosty. Jednak osoby, które nie wychodzą z domu bez nałożenia na twarz maski, mają utrudnione zadanie. 

Naturalny demakijaż powinien się składać z dwóch etapów oczyszczania. Następnie ma miejsce tonizowanie skóry oraz nawilżanie.

Oczyszczanie podczas demakijażu polega na:

naturalny demakijaż blog liravibes

 

Jakich produktów użyć do naturalnego demakijażu w etapie pierwszym?

Preparat, który będzie w stanie pozbyć się makijażu, musi zawierać środki myjące. Jednak nawet te łagodne i naturale są w stanie uporać się z tego typu zanieczyszczeniami. Skóra twarzy, zwłaszcza ta w okolicy oczu jest bardzo delikatna. Wymaga troski i łagodnego oczyszczania. Wiem też, że nadmierne oczyszczanie, zbyt silnymi preparatami  może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Naturalny demakijaż doskonale rozpocznie płyn micelarny. Zmywanie płatkiem kosmetycznym (lub bawełnianym gazikiem) powinno odbywać się do momentu, aż będzie czysty.

Najpopularniejszy wydaje się być płyn micelarny. Trzeba jednak pamiętać o tym, że jest to jednak środek myjący, dlatego należy go zmyć po użyciu. Jest wiele naturalnych płynów micelarnych. Najpopularniejsze to:

   

  1. Płyn micelarny Vianek  poj.200ml cena ok. 15zł

naturalny demakijaż vianek płyn micelarny

 

2. Płyn micelarny Lipowy Syveco poj. 200ml, cena ok. 15zł

naturalny demakijaż płyn micelarny sylveco

 

3. Płyn micelarny Resibo poj. 150ml, cena 49zł

naturalny demakijaż płyn micelarny resibo

 

4. Płyn micelarny Nacomi poj. 150ml cena ok. 25zł

naturalny demakijaż nacomi płyn micalarny

 

5. Płyn micelarny Biolaven poj. 200ml cena ok.15zł

naturalny demakijaż płyn miecelarny blog liravibes

 

6. Płyn micelarny Aloeslove poj.200ml cena ok.18zł

naturalny demakijaż aloesove blog liravibes

 

 

Zamiast płynu micelarnego, do zmycia zewnętrznej warstwy zanieczyszczeń można użyć olejków do demakijażu. Naturalne oleje doskonale radzą sobie z rozpuszczeniem nawet najbardziej odpornych maskar. Oto co mamy do wyboru w tej kwestii:

1. Olejek do demakijażu Vianek 150ml cena ok.17zł

naturalny demakijaż olejek do demakijażu vianek

 

2. Olejek do demakijażu Resibo poj. 150ml, cena ok.58zł

naturalny demakijaż olejek do demakijażu resibo

 

3. Olejek do demakijażu Orientana poj. 150ml cena ok. 60zł

4. Olejek do demakijażu Make Me Bio poj.60 cena ok.36zł

olejek do demakijażu make me bio blog liravibes

 

5. Olejek do demakijażu Iossi poj.50ml cena ok.67zł

olejek do demakijażu iossi blog liravibes

 

6. Olejek do demakijażu Iossi poj. 50ml cena ok. 67zł

 

 

7. Olejek do demakijażu Clochee poj.250ml cena ok. 80złdemakijaż naturalny olejek do demakijażu clochee blog liravibes

 

 

Zmywanie makijażu naturalnymi olejami.

O OCM (Oil Cleansing Method) pisała Olga Pietraszewska na blogu MakeHappyDay w tym artykule. I bardzo je tam chwali. Jednak nie dla wszystkich ta metoda jest dobrym rozwiązaniem.

Są osoby, które pozbywają się makijażu samym, naturalnym olejem. Głównie używają oleju kokosowego, arganowego, lnianego, z czarnuszki, a nawet słonecznikowego. Można też użyć mieszanki olejów przygotowanej odpowiednio do danej cery.

Wydaje się oczywiste, że taki sposób pielęgnacji doskonale dba o skórę i zapobiega jej wysuszaniu.

Okazuje się jednak, że jest coraz więcej przeciwników stosowania olejów do zmywania makijażu. Bywa, że oleje które miały nawilżać wysuszają, a te które miały łagodzić podrażnienia jeszcze je potęgują.

Myślę jednak, że nie należy przekreślać używania naturalnych olejów w pielęgnacji twarzy tylko sprawdzić je na sobie. Każdy z nas ma inną skórę, która w różny sposób może reagować na dany produkt.

Demakijaż olejami jest doskonałą formą oczyszczania twarzy jednak nie dla wszystkich.

 

No dobrze. Zmyłyśmy z twarzy resztki tego, co pieczołowicie nakładałyśmy rano. Pozbyłyśmy się także wielu innych szkodliwych dla nas substancji. Pora na pory. Prawdopodobnie są wypełnione resztkami substancji, które przed chwilą starałyśmy się solidnie zmyć. W delikatnych zagłębieniach zmarszczek także mogą znajdować się szkodliwe substancje. Nie można ich tak po prostu zostawić.

Naturalny demakijaż wkracza w tym momencie w drugi etap oczyszczania. I jego zadaniem jest delikatnie wymieść wszelkie zanieczyszczenia z miejsc, w których nie może ich tam być. W przeciwnym razie będziemy się stale zmagać z zaskórnikami, krostami i uciążliwymi stanami zapalnymi, a nasze zmarszczki (o ile je mamy) szybko się pogłębią.

Do mycia skóry twarzy możemy użyć żelu, pianki lub pasty.

Oto moje propozycje żeli do naturalnego demakijażu:

 

1. Żel do mycia twarzy Vianek poj. 150ml, cena ok.15zł

naturalny demakijaż żel do mycia twarz vianek blog liravibes

 

2. Żel do mycia twarzy Orientana poj.205ml, cena ok. 40zł

naturalny demakijaż żel do mycia twarzy orientana blog liravibes

 

3. Żel do mycia twarzy Lavera poj.100ml cena ok.30zł

 

 

4. Żel do mycia twarzy Biolaven poj.150ml cena ok.17zł

naturalny demakijaż żel do mycia twarzy biolaven blog liravibes

Bardzo delikatnym etapem naturalnego demakijażu będzie mycie twarzy pianką. W jej składzie powinny znajdować się tylko środki czyszczące naturalnego pochodzenia. Oto kilka moich propozycji:

 

1. Pianka do mycia twarzy Orientana poj.150ml, cena ok.45zł

naturalny demakijaż pianka do mycia twarzy blog liravibes

 

2. Pianka do mycia twarzy Nacomi poj. 150ml cena ok. 22zł

naturalny demakijaż pianka do mycia twarzy nacomi blog liravibes

 

3. Pianka do mycia twarzy Planeta Organica poj.150 cena 15zł

naturalny demakijaż planeta organica pianka do mycia twarzy liravibesblog

Nieco bardziej intensywną alternatywą dla pianki będzie pasta do mycia twarzy. Sama właśnie używam tej formy oczyszczania skóry twarzy i jestem bardzo zadowolona z efektów. 

 

1. Pasta do mycia twarzy Iossi 125ml ok.64zł

naturalny demakijaż pasta do mycia twarzy iossi liravibesblog

 

2. Pasta do mycia twarzy Iossi 125ml ok.64zł

naturalny demakijaż pasta do mycia twarzy iossi liravibesblog

 

3. Pasta do mycia twarzy Fresh&Natural poj.150ml cena ok. 43zł 

naturalny demakijaż pasta do mycia twarzy fresh and natural liravibesblog

 

Naturalny demakijaż w trosce o młody wygląd.

W tym momencie nasza skóra jest dokładnie oczyszczona, dlatego kolejnym krokiem będzie użycie toniku. Sama kiedyś pomijałam ten krok, ale gdy dowiedziałam się dlaczego jest tak istotny już nigdy o nim nie zapominam.

W telegraficznym skrócie: tonik jest konieczny, by przywrócić cerze naturalne pH, zszargane nieco myciem, które jest niezbędne, by chronić skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Poza tym pomaga wnikać substancjom odżywczym wgłąb skóry dzięki temu, że ją doskonale zmiękcza to staje się bardziej przepuszczalna oraz chłonna. 

Po stonowaniu cery następuje idealny moment na nawilżenie.

 

Dzięki takiej porannej oraz wieczornej pielęgnacji nasza cera będzie promienna i zdrowa. Unikniemy stanów zapalnych oraz codziennego ukrywania mankamentów naszej urody pod grubą warstwą makijażu. Im piękniejsza cera tym mniej kolorowych kosmetyków będziemy musiały stosować, a to także znakomicie wpłynie na nasz wygląd.

Naturalny demakijaż zagwarantuje nam nie tylko młodzieńczy wygład na wiele lat, ale co najważniejsze rewelacyjne samopoczucie i pewność siebie.

 

 

 

 

 

 

Zdjęcie z Unsplash


Zgrzytanie zębami u dzieci to problem, z którym boryka się wielu rodziców. 

Sama będąc małym dzieckiem zgrzytałam zębami, a teraz co jakiś czas zauważam ten problem u mojego syna. Gdy był mniejszy zdarzało się to częściej, teraz bardzo rzadko.

Za przyczynę zgrzytania zębami u dzieci uważane były i nadal często są pasożyty bytujące się w ciele człowieka. Czy to jednak możliwe, by wywoływały takie zachowania?

Dlaczego dzieci zgrzytają zębami?

Bruksizm, bo taką naukową nazwę nosi zgrzytanie zębami to mimowolne zaciskanie szczęki z bardzo dużą siłą. Oprócz zacisku, mają miejsce jeszcze ruchy, które wywołują tarcie zębów górnych o zęby dolne.

Zgrzytanie zębami najczęściej można zauważyć podczas snu, jednak małe dzieci potrafią to robić nieświadomie także w ciągu dnia.

Przyczyny zgrzytania zębami nie są w 100% jasne. Najczęściej jednak stawia się szybką diagnozę bez wizyty u lekarza i badań: pasożyty.

Owsica jest często diagnozowana u dzieci, które zgrzytają zębami. Bywa jednak, że badania nie potwierdzają obecności pasożytów, a zgrzytanie jak było tak jest. 

Zgrzytanie zębami, a nawet dziąsłami u niemowląt związane jest ich rozwojem. Do 3 roku życia uważa się to za normalne zjawisko. Dopiero, gdy nie ustanie w kolejnych latach życia należy zwrócić się po poradę do specjalisty.

Dlaczego dzieci zgrzytają zębami w nocy?

To właśnie wtedy jest najczęściej dostrzegane przez rodziców. Jednak zgrzytanie zębami w dzień także jest czasem zauważane. Niektórzy twierdzą, że to właśnie w nocy aktywność pasożytów w ciele człowieka jest największa. Dopowiadają historie, o tym jak te paskudy próbują się wydostać z ludzkiego ciała powodując tym niespokojny sen dziecka. Tylko tak naprawdę po co miałyby wychodzić z raju? Przecież w ciele ludzkim jest wszystko czego im potrzeba. 

Lekarze polecający leczenie homeopatią, zwracają uwagę na fazy księżyca podczas eliminacji pasożytów z organizmu. Jednak nie ma żadnego naukowego potwierdzenia, by księżyc w jakikolwiek sposób oddziaływał na życie tych niechcianych lokatorów.

Problem zgrzytania zębami wśród dzieci jest bardzo częsty, a przecież zakażenia pasożytami należą już do rzadkości. 

Wiele objawów jak brak apetytu, nudności, słabe przybieranie na wadze, ospałość lub nadmierne pobudzenie łączone są z objawami świadczącymi o obecności pasożytów w organizmie. Okazuje się jednak, że wraz z poprawiającymi się warunkami higienicznymi w jakich żyjemy, zarażenie ludzkimi pasożytami staje się coraz trudniejsze. Natomiast występujące objawy mogą mieć zupełnie inne przyczyny.

Za zgrzytanie zębami nocą może odpowiadać jeszcze:
  • zbyt zamknięty zgryz, (wady zgryzu);
  • nieodpowiednia dieta (za mało płynów), alergia na pewne pokarmy;
  • stres.

Wady zgryzu są drugą najczęściej diagnozowaną przyczyną zgrzytania zębami u dzieci. W fazie wzrostu twarzoczaszki jest szansa na naturalne, odpowiednie ułożenie zębów, tak aby zgryw był poprawny. Jednak gdy problem się utrzymuje przez dłuższy czas, pojawiły się już stałe zęby, należy udać się do ortodonty, który pomoże uporać się z nocnym zgrzytaniem zębami.

Niezwykle silny zacisk szczęk może bardzo niekorzystnie wpłynąć na zęby. Ruchy żuchwą, jakie nieświadomie wykonuje dziecko podczas snu mogą zacząć ścierać powłokę zębów.

Alergie i nietolerancje pokarmowe. Dziecko w przeróżny sposób reaguje na alergeny. Wysypką, swędzącą skórą, bólem głowy lub zgrzytaniem zębów. Lekarze często diagnozują alergie biorąc pod uwagę właśnie te objawy. Na mimowolne ruchy szczęki nocą może mieć także wpływ odwodnienie organizmu. Ma ono podobne objawy co zakażenie pasożytami. Dlatego zanim pobiegniemy do laboratorium z próbką kału dziecka, sprawdźmy, czy wypija ono odpowiednią ilość wody w ciągu dnia.

zgrzytanie zębami u dzieci

Oczywiście, gdy dzieci jedzą dużo soczystych owoców oraz zup to ilość wypijanej wody może być nieco mniejsza. W przeciwnym wypadku najlepiej codzienne rano odmierzać porcję wody, którą koniecznie dziecko musi wypić w ciągu dnia. Przy okazji można przygotować także swoją porcję.

Sposoby na zgrzytanie zębów.

Zgrzytanie zębów jest dolegliwością, która może wiązać się z uciążliwymi konsekwencjami, dlatego należy szukać sposobów na pozbycie się jej.

Najczęściej zauważane problemy wynikające z bruksizmu to:

  • zużycie i uszkodzenie zębów oraz szkliwa,
  • ból stawu skroniowo-żuchwowego i mięśni,
  • wrażliwość i nawracający ból zębów,
  • przewlekłe bóle głowy.

Biorąc pod uwagę takie przyczyny zgrzytania zębami dzieci, jak zakażenie pasożytami, należy wykonać badania kału w laboratorium i poddać dziecko leczeniu. Gdy jednak to dieta lub alergia są winowajcami, koniecznie trzeba się przyjrzeć wszystkim zjadanym produktom. Podejrzane składniki potraw najlepiej na jakiś czas wykluczyć i obserwować czy nie przynosi to poprawy. Natomiast, gdy zdajemy sobie sprawę, że nasze dziecko pije stanowczo za mało wody (bo nie lubi), musimy znaleźć sposób (nie mówię o słodzeniu jej cukrem), by jednak polubiło. Być może już po kilku dniach wiele niepokojących objawów zniknie, a zgrzytanie zębami ustanie na zawsze.

Stres- najczęściej występująca przyczyna zgrzytania zębami przez dzieci.

Niewiele osób jest w stanie brać to na poważnie. Stres? Dziecko? A jakie to dziecko może mieć stresy? Przecież nie musi zarabiać na kredyty i chodzić do nielubianej pracy… Czym  w takim razie może się stresować?

Myślę, że powoli zmienia się takie podejście do dzieci i już niedługo większość rodziców będzie traktowało swoje maluchy poważnie. Co prawda ich problemy wydają się być błahe dla każdego dorosłego. Przecież pamiętamy doskonale, gdy sami zadręczaliśmy się jakimiś głupstwami, a teraz wydaje nam się to kompletnie niedorzeczne. Jednak będąc dorosłym jest tak samo. Jeszcze wczoraj martwiliśmy się problemami, które wydawały się nie mieć rozwiązania, dzisiaj o nich już nie pamiętamy, bo mamy kolejne.

To samo przeżywają dzieci. Maleńkie nie rozumieją tego wszystkiego, co się dokoła nich dzieje. Tyle twarzy, tyle głosów, tyle kolorów, min, widoków. Czasami hałasów, krzyków, czasem śmiechów. Nie możemy chronić dzieci przed tym wszystkim, bo mogłyby kiedyś doznać szoku, że tak wygląda życie. Muszą od pierwszych chwil w tym uczestniczyć. Jednak nie wszystkie sobie świetnie radzą z takim ogromem bodźców.

Starsze dzieci starają się to wszystko zrozumieć. Jeszcze starsze, gdy już myślą, że wszystko zrozumiały dowiadują się, że jednak myliły się. Do tego dochodzą obowiązki i nauka. Chcemy, by dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo, ale przecież powinny też same się ubrać, pakować, zrobić sobie kanapkę… Dla nas, dorosłych to błahe czynności. Dla dziecka, które ciągle jest na etapie “szczęśliwego dzieciństwa” do dużo. Czasami za dużo.

Szyna relaksacyjna rozwiąże problem zgrzytania zębami?

Gdy zauważymy, że dziecko nie radzi sobie z czymś emocjonalnie, musimy mu pomóc. Rozmawiając na różne tematy. Odcinając od stresujących bodźców. Ograniczając czas spędzany przed komputerem czy grami na konsoli, ponieważ często tylko wzmagają napięcie.

Jest jeszcze rozwiązanie, które zaproponuje ortodonta, gdy stwierdzi, że to nie wada zgryzu odpowiada za zgrzytanie zębami przez dziecko. Jest to szyna relaksacyjna. Mała, żelowa wkładka, idealnie dopasowana do zębów, która ma wyleczyć bruksizm.

Dzięki szynie relaksacyjnej zęby nie stykają się, a co za tym idzie nie może dojść do zgrzytania nimi. Napięcie w mięśniach żwaczowych stopniowo osłabia się i problem z czasem ustaje. Użytkowanie szyny z początku powoduje mały dyskomfort, jednak da się z nim szybko oswoić.

Ile kosztuje szyna relaksacyjna?

Szyna relaksacyjna wykonana na wzór odcisku szczęki osoby, która zmaga się ze zgrzytaniem zębami, ma pomóc łagodzić napięcie mięśni żucia oraz pozbyć się nocnego, mimowolnego zaciskania szczęk. Wykonanie takiej szyny wiąże się z kilkoma wizytami u stomatologa oraz ortodonty. Muszą oni wykluczyć nieprawidłowości związane z uzębieniem lub zgryzem. Dopiero po tym wykonany zostanie odcisk szczęki, na podstawie którego zostanie wykonana szyna. Koszt szyny waha się od 300 do 700zł. 

Dla dorosłych są gotowe szyny, do kupienia w intenecie, za dużo mniejsze pieniądze, które można samodzielnie dopasować do zębów w warunkach domowych. Są one wykonane z innego tworzywa, dlatego ich komfort trzymania w ustach może nie być tak duży, jak w przypadku szyny wykonanej w gabinecie ortodonty lub stomatologa.

 

Zgrzytanie zębami to bardzo częsta dolegliwość, której przyczyna występowania nadal do końca nie jest znana. Jeżeli wykluczymy wszystkie znane przyczyny, a problem nie będzie ustępował, a wręcz się nasilał, z troski o stan zębów konieczne będzie zakupienie szyny relaksującej.

Być może zgrzytanie zębów po jakimś czasie ustąpi i nie trzeba będzie się zmagać z przykrymi konsekwencjami bruksizmu.

 

 

newsletter blog liravibes

 

 

 

Zdjęcie Annie Spratt na Unsplash


Trzeba się trochę nagimnastykować, by zainteresować dzieci czytaniem książek. Szkoda by było, gdyby nigdy nie odkryły przyjemności, jaką daje czytanie książki.

Podczas gdy małe dzieci leżąc w łóżeczkach, mogą spokojnie słuchać spokojnego głosu rodzica i powolutku zasypiać, starsze na widok książki mogą uciekać w popłochu. By sprawić, aby nastawienie dziecka do czytania książek było pozytywne, trzeba wykorzystać kilka sposobów.

Dlaczego książki w życiu dziecka i dorosłego są ważne?

Gdy byłam dzieckiem książek, używałam jako ścian w domku dla barbie lub podstawki, która podnosiła jakąś rzecz wyżej. Nie pałałam do czytania, a każda lektura szkolna była dla mnie drogą przez mękę. Wybawieniem tego cierpienia była lekcja polonistyczna, na której można było obejrzeć ekranizację utworu. Dobrym sposobem na zapoznanie się treścią książki było też przeczytane w tajemnicy opracowanie zawierające najważniejsze informacje.

 

Kiedy pierwszy raz czytam dobrą książkę, doświadczam uczucia,
jakbym zyskał nowego przyjaciela.  
(Johan Wolfgang Goethe)

Dopiero gdy byłam starsza, sięgałam po dawne lektury, by nadrobić zaległości lub, by dowiedzieć się więcej na temat danego utworu. Moja miłość do książek zaczęła się wtedy, gdy dowiadywałam się z nich więcej, niż bym oczekiwała. Posiadając je na własność, mogłam zawsze do nich wrócić i przypomnieć sobie najważniejsze informacje. Internet także daje nam ich mnóstwo, jednak nie są one tak wartościowe i szybko o nich zapominamy.

Książki przenoszą w inny wymiar. Można się bać z książką, śmiać z książką, można uczyć się z książką.

Obecne czasy bardzo nam ułatwiają zapoznawanie się z pozycjami książkowymi, na które nie bardzo mamy czas w ciągu dnia. Audiobooki, których można słuchać podczas sprzątania domu, jazdy do pracy czy w podróży są wspaniałą alternatywą tego, co daje nam trzymana w ręku książka.

Jednak oprócz terapeutycznych korzyści, jakie niesie za sobą czytanie książek, człowiek wynosi z tej pozornie zwyczajnej czynności dużo więcej pozytywów. Oto co dzieje się z człowiekiem, który regularnie czyta:

  • poszerza słownictwo i robi mniej błędów językowych i ortograficznych . Co prawda elokwencja człowieka zależy od wielu czynników. Jednak czytane książki w pozytywny sposób oddziałują na sposób wyrażania się człowieka i dobór słownictwa. Problem z popełnianiem błędów ortograficznych może się zmniejszyć, przez częste obcowanie z różnego rodzaju słowami zawierającymi trudności ortograficzne. Podświadomie zapamiętujemy pisownie pewnych wyrazów, dzięki czemu szybko wyłapujemy popełnione nawet przez nas samych błędy, gdy zauważymy, że coś nie pasuje nam w takim zapisie.
  • zdobywa informacje na wiele tematów. W zależności od zainteresowań to tematyka ulubionych książek może skupiać się na jednej dziedzinie. Natomiast lektury szkole są tak zróżnicowane, aby poznać szereg gatunków literackich i w przyszłości dobierać je sobie wedle uznania. Sięgając jednak po książki różnego rodzaju, mamy szansę poznać kulturę innych krajów, historię danych regionów, osobowość ciekawych ludzi i wiele, wiele innych. Ważne, by w ogóle po te informacje sięgnąć.
  • poznaje inny punkt widzenia. Można być zbulwersowanym zachowaniem postaci z książki (do dziś nie mogę zrozumieć, jak Anna Karenina mogła porzucić synka dla miłości), jednak poznanie sprawy z innej strony uczy tolerancji. Wokół nas dzieje się wiele rzeczy, na które nie mamy wpływu. Dobrze je poznać i próbować zrozumieć, ale czasem wystarczy je tylko zaakceptować.
  • odpoczywa i relaksuje się.  Na godzinę lub dłużej przenosi się w świat w naszej głowie, który daje to, co w tym momencie nas interesuje. Pozwala zapomnieć o przykrych sytuacjach, jakie nas dzisiaj spotkały, o bałaganie w garażu i nadwadze. Pozwala odprężyć się i uspokoić.
  • sprawia, że człowiek zaczyna myśleć w swój własny sposób.  Poznanie wielu prawd, historii i opinii powinno dać obraz, który pozwoli ustosunkować się do sprawy. Zagłębianie się w interesujące sprawy może nas tylko utwierdzić w przekonaniu, że jest wiele teorii na pewne tematy i powinniśmy umieć samodzielnie obrać drogę rozumowania. Dzięki temu nie podążamy w myśleniu za innymi, tylko opieramy się na własnych poglądach i opiniach. To ważne, by umieć określać i wyrażać swoje własne poglądy.

Z pewnością jest jeszcze więcej pozytywnych efektów czytania książek, ja postanowiłam wymienić te o najważniejszym znaczeniu dla człowieka. Być może sami jeszcze nie przekonaliśmy się do czytania i częściej siadamy przed telewizorem niż na fotelu z książką. A to tylko dlatego, że nie trafiliśmy dotąd na odpowiednią dla nas lekturę.

Staram się dobierać książki ze względu na mój nastrój oraz potrzeby.

Jeżeli szukam informacji na jakiś temat, jednak w internecie nie mogę znaleźć nic, co wyczerpałoby go, szukam książek opisujących problem. Gdy mój nastrój nie jest najlepszy, a motywacja do działania spada do zera, muszę szybko odkryć nową pozycję, która pomoże mi wziąć się w garść i znowu ruszyć do przodu. Kiedyś sięgałam po kryminały i dramaty, jednak potrafią silnie oddziaływać na moją psychikę przez co razem z bohaterem  boję się lub przeżywam jego smutki. Dlatego szukam teraz śmiesznych książek. Autorów ze świetnym poczuciem humoru, którzy rozbawią mnie do łez i doda trochę radości do mojego życia.

Z przyjemnością myślę o momencie, w którym bez wyrzutów sumienia zasiądę do czytania. Nie jest to jednak takie proste, bo masa obowiązków ciągle czeka. Mimo to czasami rzucam wszystko i po prostu czytam.

Tylko jak zainteresować dzieci czytaniem książek?

1. CZYTAĆ DZIECKU OD URODZENIA

Ostatnio na grupie dla rodziców jedna mama narzekała, że nie jest w stanie przekonać dziecka, by polubiło czytanie mu przez nią książek. Opisywała trudne sytuacje, gdy dziecko na widok książki krzyczy, ucieka, wyrywa strony i gryzie. Ale przecież, żeby mogło tak się zachować, musi mieć już parę lat... By uniknąć tego typu sytuacji, najlepiej czytać dziecku od urodzenia.

Może się to wydać dla kogoś bezsensowne, bo takie dziecko nic nie rozumie, ja jednak już dzisiaj wiem, że to najlepsze co zrobiłam dla mojego dziecka. Nie dość, że zasypiał w swoim łóżeczku bez problemu, bo podczas zasypiania słuchał mamy lub taty głosu, to gdy zaczął mówić, robił to w niesamowity sposób. Szybko wymawiał wszystkie głoski, nawet r, i ekspresowo przeszedł od porozumiewania się pojedynczymi słowami do pełnych zdań. Gdy był malutki, przyzwyczaił się do wieczornego czytania i z zainteresowaniem słuchał czytanych wiele razy bajek i opowiadań. Dziś wieczorami sam sięga po książkę i jest to dla niego tak samo naturalne, jak kąpiel czy kolacja.

2. CZYTAĆ CIEKAWE KSIĄŻKI

Problemem jest, gdy dziecko nienawidzi książek, ale i gdy nie może się od nich oderwać. Dlatego trzeba uważać, w doborze lektur ;) Ciekawa książka nie pozwoli dziecku wrócić do rzeczywistości. Historia powinna go pochłonąć bez reszty, by na koniec czuło żal, że się skończyła. W ten sposób dziecko odkryje, że wraz z książką można przeżywać niesamowite przygody. Niemal być tam razem z innymi bohaterami. Obecnie jest wiele ciekawych, przygodowych książek dla starszych dzieci, które można czytać młodszym. Mój syn jako 6-latek zafascynował się Harrym Potterem, od którego nie mógł się oderwać i w każdej wolnej chwili czytaliśmy kolejne przygody. Poważniejsze książki zmuszają szybkiego rozumowania, łączenia wątków i uczą nowego słownictwa.

3. CZYTAĆ ŚMIESZNE KSIĄŻKI

Dzieci uwielbiają się wygłupiać. Niestety my często je za to karcimy, zamiast pośmiać się razem z nimi. Gdy się przewrócą, nazywamy ofermą, gdy coś rozleją fajtłapą, a można też to załatwić na wesoło. Przecież w głupich komediach śmiejemy się do rozpuku, gdy ktoś się potknie lub spadnie mu coś na głowę. Dzieci mogłyby się również z tego pośmiać, czytając książkę. Ponadczasowe Dzieci z Bullerbyn, z pewnością dziecko rozbawią i zrelaksują przed zaśnięciem.

4. PODAROWAĆ KSIĄŻKI ZWIĄZANE Z ZAINTERESOWANIAMI DZIECKA

Jeżeli córka interesuje się tańcem, powinna mieć na półce książkę o swojej ulubionej tematyce. Tak samo w przypadku zainteresowania modą, fotografią, konstrukcjami budowlanymi czy strażą pożarną. Większość rodziców wie, czym ich dzieci się interesują i powinni pomóc im te zainteresowania poszerzać. Przecież nie robi się tego, by pomóc osiągnąć im wymarzony zawód, ale by zdobyli dodatkowe wiadomości i rozwijali się w ten sposób. W moim domu jest pełno biografii najlepszych piłkarzy i trenerów. Syn nie ma najmniejszych oporów, by sięgnąć po książkę, która opisuje, jak to się stało, że ten czy inny chłopak został najlepszy na świecie. Nawet jeżeli sam nim nie będzie, zdobędzie niesamowite informacje. 

5. SAMODZIELNY WYBÓR KSIĄŻEK PRZEZ DZIECKO

Uwielbiam Empik, mogłabym tam zamieszkać. Chodzenie po takim sklepie, szukanie interesujących treści, czytanie opisu i oglądanie okładki może być ekscytujące. Być może taka wycieczka do księgarni lub innego miejsca, gdzie jest wiele książek dla dzieci, spodoba się także naszemu dziecku. Będzie mogło samo zdecydować o tematyce, czy to, co jest w opisie, trafia w jego gust. Być może książka, której byśmy nigdy nie kupili dziecku, okaże się dla niego najlepszą, jaką dotąd czytało.

6. RODZIC I KSIĄŻKA

Myślę, że tak jak rodzic pozbawiony ambicji nie powinien oczekiwać najlepszych wyników w nauce u swoich dzieci, tak i ten, który z książką ma niewiele wspólnego, nie może się dziwić, że jego dzieci ich nie lubią. Mimo to są tacy, którzy tego wymagają i zmuszają dzieci do czytania. Oczywiście ma to zupełnie odwrotny skutek i zamiast wielkiej miłości, jest nienawiść. Rodzic, który sam interesuje się literaturą ma więcej dziecku do zaoferowania w tej kwestii. Sam zna tytuły, które świetnie pamięta z młodych lat i przekazuje je dalej. Czytając razem, zainteresowanie rodzica może udzielić się dziecku i taż zapragnie czytać więcej i więcej… Widok mamy czy taty z książką także robi swoje. Ten obraz stanie się elementem, który zechce powielać. Dzieci naśladują rodziców, więc powinniśmy przynajmniej starać się zachowywać tak, jak byśmy chcieli, aby nasze dzieci się zachowywały, gdy dorosną.

Nie jest łatwo przekonać dziecko, że czytanie jest fajne, dlatego nie ma sensu tego robić.

Jak zainteresować dzieci czytaniem książek? Wystarczy zacząć czytać…

 

newsletter blog liravibes

 

 


Uwielbiam zmiany i mimo że chciałabym kiedyś żyć w klimacie tropikalnym na stałe, to chyba trochę tęskniłabym za zmianami, jakie nam fundują pory roku. Na przykład za taką piękną, nastrojową jesienią. A wraz z nią możliwościami wprowadzenia jesiennych dekoracji w domu.

Każda pora roku ma swój niepowtarzalny urok.

Wiosna napawa optymizmem. Wszystko budzi się do życia. Po prostu nie da się stać z boku i na to przyglądać. Trzeba działać. Lato, wiadomo… Upał nie pozwala na duży wysiłek, pora odpocząć. Znaleźć czas na relaks, zabawić się. Pomalować mieszkanie 😉 Zima to święta Bożego Narodzenia i choć już nie mają takiego niezwykłego uroku, jak te 20 lat temu, to nadal większość z nas czeka na pierwszą reklamę z ciężarówkami Coca-Coli ze zniecierpliwieniem.

Jesień natomiast mimo chłodu, jaki zaczyna panować na dworze, daje całkiem ciepłe skojarzenia. Kolor pomarańczowy, który wiąże się z jesienią dodaje przyjemnych wrażeń.

Jest kilka takich elementów, które wprowadzają nas w okres jesienny i fajnie mieć je w domu. By cieszyć się zmianą, świadomie dostrzegać upływający czas i czerpać przyjemność z przytulnego, jesiennego wystroju domu w długie wieczory.

 

 

Czy nie cudownie jest spędzać je w otoczeniu ciepłych barw i mięciutkich tkanin? Można zrelaksować się czytając książkę lub oglądać ulubiony serial, kątem oka zerkać na przyjemne płomienie palących się świec.

Jest wiele sposobów na spędzanie długich, jesiennych wieczorów. Pomysłów nam nie brakuje zwłaszcza, gdy mamy dzieci. Można grać w gry planszowe, tworzyć dzieła artystyczne, czytać i oglądać książki. Bawić się z młodszymi lub robić wiele innych ciekawych rzeczy. Ale z pewnością każda z tych czynności będzie dużo przyjemniejsza w ciepłym i przytulnym otoczeniu.

 

Jesienne dekoracje w domu.

Internet jest niesamowitym narzędziem jeśli chodzi o inspiracje. Można znaleźć tu dosłownie wszystko w interesującym nas temacie. Jeszcze bardziej tematyczny jest Pinterest, na który trzeba uważać, bo wciąga i czasem trudno się z niego wyłączyć.

Każde interesujące nas zdjęcie ma już pod sobą wiele podobnych propozycji, bywa, że jeszcze bardziej interesujących. Gdy chcemy się przyjrzeć któremuś, natrafiamy na kolejne, i tak dalej… Także, trzeba uważać i wiedzieć kiedy przestać.

Z jesienią i jesiennymi dekoracjami najbardziej kojarzy mi się dynia. Wpisałam tylko to hasło i przepadłam…

Znalazłam kilka świetnych pomysłów i chcę się nimi podzielić. Mimo że w Polsce Halloween obchodzą tylko wyznawcy szatana (w niektórych kręgach tak się ich nazywa), to postawienie dyni przy domu lub na stole nie powinno narażać naszej reputacji na szwank.

 

 

Na zewnątrz domu można postawić i udekorować prawdziwą. Powinna wytrzymać około dwóch tygodni w chłodzie. Jednak w domu to nie jest najlepszy pomysł. Zapach mógłby być wyczuwalny już po kilku dniach. Oczywiście ktoś mądry znalazł na to sposób, można dzięki niemu kupić doniczkę  w kształcie dyni. A kolorze odpowiednim do naszego wystroju wnętrz. Jednak ja bym została przy ciepłym odcieniu pomarańczy.

 

Wielka dynia z kwiatuszkami przytrzymywanymi odkrojoną górą wygląda niesamowicie.

Jednak wystarczą nawet same małe dynie ozdobne ustawione wśród świec na stole. Myślę, że już taki drobny akcent dodaje ciepła i przenosi w jesienny klimat.

jesienne dekoracje domu liravibes blog

 

jesienne dekoracje domu liravibes blog

 

Przepiękne kompozycje kwiatowe w dyni. W dodatku wydają się być łatwe do wykonania. Do dyni możemy włożyć ulubione zioła, kwiatki lub innego rodzaju elementy, które będą pasowały do naszych wnętrz.

Wśród jesiennych dekoracji domu nie może zabraknąć wrzosów. Mając różne odcienie. Od jasnego fioletu po niebieski. Oto co udało mi się znaleźć, zrobionego z wrzosów w prosty sposób.

 

 

Są to zwykłe pachnące jesienią świeczniki. A świece są podstawą jesiennych dekoracji w domu. Samym płomieniem dodają ciepła w pomieszczeniu i bardzo przyjemnie na nas oddziałują.

Wrzosy same w sobie są piękną dekoracją w domu, więc można go po prostu postawić na przykład w towarzystwie miski kasztanów.

jesienne dekoracje domu liravibes blog

 

Dlatego czasem wcale nie trzeba wiele się napracować, by mieć w domu przyjemny kącik, do spędzania tam jesiennych wieczorów z kubkiem herbaty malinowej w ręce. Wystarczy kilka pięknych, pachnących świeczek.

 

jesienne dekoracje domu blog liravibes

 

Ozdobą do świeczek okazuje się, że może być właściwie wszystko. Kwiaty, żołędzie, kora, cynamon, a nawet zwykłe patyczki.

 

 

Świecznik z brzozowych drewienek będzie wyglądał pięknie w domu. Można go postawić w miejscu kominka, gdy mamy ciepło w domu i nie musimy w nim palić. Albo zamiast, gdy go wcale nie mamy.

 

 

 

Jeżeli mamy taką możliwość, możemy udekorować także wejście do domu. Z pewnością przyjemniej jest wracać do takiego widoku po pracy. No i sąsiadka zielona z zazdrości to także przyjemny widok 😉

jesienne dekoracje domu liravibes blog

 

To jeszcze coś dla wyznawców szatana, takich jak ja, którzy pobawią się z dziećmi, wykroją jakieś stworki z dyni dla zabawy albo poudają, że w ich domu mieszkają czarownice.

 

jesienne dekoracje domu blog liravibes

jesienne dekoracje domu

 

jesienne dekoracje domu liravibes blog

 

Jesienne dekoracje domu mają sprawić, że będzie nam miło i  przytulnie w swoim domu, w długie ciemne wieczory będą dzięki temu spędzone w przyjemnej atmosferze. Pomarańczowy kolor ociepli wnętrze w ciągu dnia, a światełka świeczek wieczorem. 

Jeżeli komuś nie chce się bawić w targanie dyni i wykonywanie kompozycji z kwiatów, może sobie sprawić zwyczajne ozdoby jak wazony, świeczniki itp. w kolorze starego złota i miedzi. Będą także ocieplały pomieszczenie, a do tego wystarczy je po prostu ustawić na pólkach.

Kanapę w tym okresie z pewnością pokryje gruby koc, o którym będziemy marzyć siedząc w pracy.

Zmiana wystroju mieszkania związana z nową porą roku, to dla osób które lubią tworzyć dekoracje różnego rodzaju, wspaniały czas. Mają szansę spełnić się w swojej pasji i cieszyć się efektem swojej pracy. A rodzina spędzić jesień w bardzo przyjemnym mieszkaniu.

 

Zdjęcia z Unsplash i Pinterest.

Copyrights

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości