Zmiany z pomocą metody małych kroków w dążeniu do celu zna z pewnością każdy…

jednak wiąże się ona z bezustanną presją ciągłego nastawienia na sukces i może być męcząca, a dla niektórych nawet z czasem zniechęcająca…

Podejmując się jakichś zmian zachowań, nawyków staramy się w stu procentach skupiać na tym, co powinniśmy robić. Myślimy wręcz obsesyjnie także o tym czego nam nie można. Jest to ogromny ciężar i większość z nas ma dość po niedługim czasie. Chce zacząć żyć normalnie, byleby tylko już nie musieć dłużej się ograniczać.

Podczas gdy metoda małych kroków polega na wyznaczaniu sobie małych, łatwych do osiągnięcia celów, następnie kolejnych i kolejnych… i zmusza człowieka do ciągłej dyscypliny, to inna metoda polegająca na zmianie tylko jednego elementu w naszym życiu, na „lepszy”, pozwala jednocześnie nadal żyć jak dawniej.

Przykład:

Chcąc schudnąć wyznaczamy sobie ilość kilogramów, jakie chcemy stracić w wyznaczonym czasie. To małe cele, abyśmy mogli im sprostać. Jednak, czy nam się to uda, czy nie i tak po pewnym czasie porzucamy dietę. I wracamy do starych nawyków (i kilogramów). Okazuje się, że za bardzo kochamy dobre jedzenie, więc nie możemy z niego zrezygnować na zawsze i żadna Lewandowska, czy Chodakowska tego nie zmienią.

By móc jednak cieszyć się pysznym jedzeniem jednocześnie chudnąc, możemy spróbować zrezygnować z jakiegoś szkodzącego nam nawyku lub jego zamiany na lepszy. Możemy odpuścić sobie jedzenie śniadań lub kolacji, albo zamienić je na koktajle owocowo-warzywne.

Możliwe, że zamiana tylko jednego posiłku na zdrowszy bez presji konieczności i obowiązku, odmieni nasze podejście do tematu odchudzania i pomoże nam zacząć żyć inaczej, zdrowiej. Tylko jedna zmiana w menu. Bez presji liczenia kalorii i pilnowania godzin posiłków.

Przykład 2:

Osoba, która ma problem z samodyscypliną nie jest w stanie systematycznie np. uczyć się języków obcych. Nawet gdy uczy się, osiągając pewne poziomy lub zaliczając etapy, które sama sobie wyznaczyła, po jakimś czasie przestaje się uczyć dalej.

Ta osoba z pewnością ma bardzo wiele powodów każdego dnia, by nie siadać do nauki. Zapewne dlatego, że nauka nie sprawia jej przyjemności i przytłacza ją myśl, że musi robić coś, na co nie ma do końca ochoty.

Może wystarczyłoby zmienić sposób nauki. Ulubiony serial w obcym języku nie tylko pomoże w nauce, ale także w wieczornym relaksie. Ciekawa książka po włosku czy hiszpańsku może pomóc zdobywać nowe słownictwo nawet bez naszego świadomego udziału.

A może trzeba popracować nad nastawieniem. Nic nie idzie pomyślnie jeżeli nie jesteśmy do tego pozytywnie ustosunkowani. Żeby nie wiem jak cudownie wszystko się układało, to nasze marudzenie sprawi, że nie będziemy czerpać z tego żadnych przyjemności i korzyści.

Możliwości nauki języków jest tak wiele, że można niemal codziennie robić to w inny sposób i to za darmo. Jeżeli nie zaczniemy się tym cieszyć, nie będziemy w stanie wykorzystać tych możliwości w taki sposób, jak powinniśmy.

Zmiana nawyków wiąże się zawsze z samodyscypliną. Jeśli jednak wyzwanie nie jest aż tak uciążliwe byśmy porzucili je w krótkim czasie, ma szanse na stałe zagościć w naszej codzienności. Być może stanie się nawet początkiem większych zmian. Wszystko to dzięki temu, że sami dajemy sobie taką możliwość. Nie jest ona narzucona nam przez wytyczne, których musimy się kurczowo trzymać.

Metodę tę można wykorzystać na wielu płaszczyznach życia, nie tylko w odchudzaniu, czy pracy nad swoją dyscypliną. Można jej użyć również w związku oraz wychowywaniu dzieci.

Gdy uważamy, że spędzamy za mało czasu z dziećmi, wystarczy wprowadzić planner, który mimo natłoku obowiązków przypomni, że teraz jest właśnie czas na rower z córką.

Postanowienie, by rozmawiać z synem 15 min przed jego pójściem spać również da wspaniałe efekty. Dzieci cieszy nawet te kilka minut. Nam da to poczucie bycia dobrym rodzicem.

Gdy nie radzimy sobie pod względem wychowawczym, może pora zmienić swoje zachowanie i spojrzeć na pewne sprawy z dystansu.

Zbyt częste wybuchy złości można zamienić na wyjście z domu, które pomoże ochłonąć i oszczędzić rodzinie awantur i krzyków.

*

Nie jestem zwolenniczką wywracania życia do góry nogami i zachowywania się w zupełnie inny sposób z dnia na dzień.

Nikt nie jest w stanie tego dokonać, a presja jaka się z tym wiąże przyniesie ogrom frustracji i poczucia winy w chwili, gdy przerwiemy to, co sobie postanowiliśmy.

Jedna zmiana nie będzie stanowić dla nas aż tak wielkiego obciążenia psychicznego, za to jej efekty będą zauważalne, pozytywnie wpłynie na nasze poczucie własnej wartości oraz wiarę we własne możliwości.

Warto poszukać małych elementów, których zastąpienie lub całkowita rezygnacja z nich nie zmieni naszego życia w piekło na ziemi. Za to pomoże nam być lepszymi ludźmi, nie tylko dla siebie samych.

 

Photo by Holly Mandarich on Unsplash


Mimo, że wiosna kojarzy się z eksplozją kolorów, zapachów oraz uwolnionymi nareszcie pokładami energii, skrywanymi dotąd pod grubym kocem, nie wszyscy mogą się cieszyć z tej długo wyczekiwanej zmiany pory roku.

To wszystko przez zmiany temperatur, ciśnienia oraz pogody, które ludzki organizm ciężko znosi. Oczywiście nie każdy, jednak są osoby, które bardzo źle czują się w okresie wczesnowiosennym skarżąc się na bóle głowy, senność i osłabienie.

Ten okres to tak zwany „kac” po zimie, w którym musimy przyzwyczaić się do nadchodzących zmian i uporać się ze związanymi z tym dolegliwościami. Co prawda nie ma lekarstwa na wiosenne przesilenie, ale można pomóc naszemu organizmowi zaakceptować zmiany i wzmocnić go jednocześnie.

Zimą ciągnie nas do ciepłych, mącznych dań, które nie mają wiele wartości odżywczych. Warzywa i owoce nie działają na nas tak zachęcająco jak wiosną czy latem. Dieta pozbawiona ich, a także brak wystarczającej ilości słońca z pewnością powodują, że ciało człowieka zaczyna mieć pewne niedobory.

Za ich sprawą mogą wystąpić choroby. Dlatego przedwiośnie to idealny czas na badania profilaktyczne, w których określimy nasz stan zdrowia, dowiemy się czego nam brakuje, a z czym przesadzamy.

Możemy również zastosować oczyszczanie organizmu ze wszystkich nagromadzonych zimą toksyn.

Detoks po kilku ciężkich do przeżycia dniach z pewnością da nam dużą dawkę energii, której tak potrzebujemy wiosną.

blog parentingowy wiosenne przesilenie

Photo by Mareks Steins on Unsplash

Jednak pomijając oczyszczanie restrykcyjną dietą, dobre samopoczucie możemy odzyskać dostarczając sobie dużej ilości witamin poprzez picie soku z brzozy, czyli tak zwanej oskoły. Wraz z pojawiającymi się na gałązkach zielonymi listkami kończy się sezon na jej pozyskanie i korzystanie z jej fantastycznych właściwości, więc zostało niewiele czasu.

Sok z brzozy oprócz działania odtruwającego, dostarcza człowiekowi wielu cennych pierwiastków, jak: magnez, potas, wapń, żelazo, fosfor, a także witaminy z grupy B oraz C.

Działa korzystnie na włosy i skórę. Można także przemywać nią twarz, by odżywić delikatną skórę oraz zniwelować przebarwienia.

Ten naturalny energetyk mimo, że jego skład to 95% woda, działa pobudzająco i dodaje sił do szybkiego uporania się z osłabieniem i złym samopoczuciem wywołanym zmianami pogodowymi.

wiosenne przsilenie

Photo by Vidar Nordli-Mathisen on Unsplash

Chociaż można ten napój kupić cały rok w aptece i sklepach z tego rodzaju produktami, warto postarać się o pozyskanie go samemu, ponieważ ten pasteryzowany z pewnością został pozbawiony wielu cennych właściwości.

Naturalny, świeży sok z brzozy powinno się spożyć w ciągu 4 dni od pobrania z drzewa, w dodatku nie należy wystawiać go na działanie promieni słonecznych, a najlepiej jest trzymać go w lodówce.

Bardzo dobrze smakuje z cytryną i imbirem. Można dosłodzić, bo naturalny smak soku z brzozy nie ma nic wspólnego z syropem klonowym, czy sosnowym. Oskoła jest rzadka jak woda, a smak jej jest tylko delikatnie słodkawy. Każdemu powinien posmakować, nawet dzieciom.

Nie znalazłam żadnych informacji zaprzeczających zdrowotnym właściwościom soku brzozowego, więc jeżeli mamy możliwość wypróbowania jego działania na sobie to nie powinniśmy się zastanawiać. Zwłaszcza jeżeli może okazać się skuteczny w walce z wiosennym przesileniem, które potrafi być bardzo dokuczliwe.

Photo by John Price on Unsplash


Post przerywany- czy w końcu znalazł się skuteczny sposób na utrzymanie wagi lub nawet schudnięcie?

Czy wystarczyło wrócić do pierwotnych zwyczajów, by móc cieszyć się zdrowiem i być szczupłym?

Możliwe, że zwykły post, uważany przez niektórych za niebezpieczny, może nam to zagwarantować.

Post dr Ewy Dąbrowskiej od kilku ładnych lat staje się coraz bardziej popularny i wiele osób może wyliczyć schorzenia, jakie wyleczył, właśnie dzięki kilku tygodniom diety polegającej na jedzeniu określonych warzyw.

Ale nie o diecie Dąbrowskiej chciałam się dowiedzieć czegoś więcej, ale o poście przerywanym.

Ponieważ natrafiłam na diety odchudzające bazujące na poście kilkunastogodzinnym, postanowiłam sprawdzić, jakie znaczenie ma taki post dla organizmu, a także rodzaj pokarmu, który zjemy gdy nie pościmy.

ILE GODZIN POWINIEN TRWAĆ POST PRZERYWANY POSIŁKAMI?

Jest wiele różnego rodzaju postów. Ja piszę o tzw. poście przerywanym, czyli trwającym około 16 godzin.  Chcę się skupić zarówno na jego właściwościach redukujących tkankę tłuszczową jak i zdrowotnych. 

Post według popularnych ostatnio diet powinien trwać minimum 12 godzin. Są to dwie, trzy godziny przed pójściem spać, 8 godzin snu i 2 godziny po obudzeniu, ale może być znacznie dłuższy. Jest to podobno naturalny czas niezbędny dla naszego ciała by mogło “wszystko sobie na spokojnie poukładać”.

CO POWODUJE KILKUNASTOGODZINNY POST W CIELE CZŁOWIEKA?

Przede wszystkim skutecznie pozbywa się tego, co mu niepotrzebne, a prawidłowo gospodaruje tym, co cenne i niezbędne jest nam do życia. Podarowanie organizmowi kilku godzin bez jedzenia więcej niż tylko w czasie 8-godzinnego snu ma sprawić, że będzie on mógł bardziej wydajnie działać i przeznaczyć większą moc (którą zaoszczędził na procesach trawiennych) na przykład na odbudowę komórek.

Ze szczegółowych informacji dotyczących postu przerywanego doczytałam się, że powoduje on wydzielanie hormonu wzrostu, który przyczynia się do wzrostu tkanki mięśniowej, a także spalania tłuszczu. Czego chcieć więcej?

ZDROWIA…

Zastanawiałam się, czy taki post nie skutkuje zahamowaniem metabolizmu oraz niedożywieniem. Okazuje się jednak, że metabolizm zwalnia dopiero po ok. 60, a może nawet 90 godzinach postu. Niedożywienie grozi nam, gdy jedzenie, które będziemy sobie serwować będzie nieodpowiednie, czyli zbyt mała lub zbyt duża ilość czy brak wartości odżywczych. W innych przypadkach, nawet gdy post będzie trwał 20 godzin, a przyjmowane posiłki zajmą tylko 4,możemy nadal utrzymać dobre samopoczucie, bez uszczerbku na zdrowiu. Należy jednak zjadać dobre jakościowo produkty i wartościowe posiłki dostarczające odpowiednią ilość witamin i minerałów.

ZALETY POSTU PRZERYWANEGO.

Dieta polegająca na kilkunastogodzinnym poszczeniu jest dla osób, które chcą schudnąć, jednak nie mają czasu ani ochoty co 2 godziny przyrządzać kolejnego wieloskładnikowego posiłku. Oraz dla tych, którzy jedząc garstkę pożywienia 6 razy dziennie, są po prostu ciągle głodni! Może okazać się także dobrym sposobem na utrzymanie szczupłej sylwetki dla zapracowanych osób, które nie mają czasu na przygotowywanie posiłków, a także na jedzenie. Krótkie popołudniowe okno żywieniowe zapewniające odpowiednią ilość kalorii w odżywczej formie wystarczy, aby zapewnić takiej osobie idealną sylwetkę, energię, a przede wszystkim zdrowie.

Niektóre osoby chcąc schudnąć wolą już nie jeść w ogóle niż jeść co chwila, ale niewystarczająco dużo. Małe porcje jedzone w niewielkich odstępach czasu mogą sprawić, że człowiek ciągle czuje się głodny i z czasem zacznie podjadać niedozwolone produkty. A chęć poczucia sytości sprawi, że w końcu i tak dieta pójdzie… w odstawkę.

Do postu podobno bardzo szybko można się przyzwyczaić. Dla niektórych łatwiej jest nie jeść nic przez dłuższy okres za to najeść się do syta w określonym momencie niż jeść co chwila i być głodnym cały dzień.  

JAK POŚCIĆ? CZYLI JAK POWINNA WYGLĄDAĆ DIETA Z POSTEM PRZERYWANYM, ABY SCHUDNĄĆ I CIESZYĆ SIĘ ZDROWIEM I ENERGIĄ?

  • Pić bardzo duże ilości wody oraz herbatek ziołowych (wszelkie napoje słodzone, soki, kawy z mlekiem kończą post).
  • Im wcześniej jedzenie będzie zakończone (np. o 17), tym szybciej będziemy chudnąć.
  • Jeść posiłki zawierające jak największą ilość składników odżywczych (fast foody przy poście odpadają).
  • W czasie diety z postem można, a nawet powinno się trenować. Po treningu konieczny jest posiłek.

Rodzaj diety powinien być dostosowany do każdej osoby indywidualnie. Każdy z nas jest inny i ma zupełnie inne potrzeby. Korzystanie z ofert dietetyków proponujących każdemu po kolei ten sam schemat 5 posiłków dziennie jest często wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Niestety, ale nawet dostosowanie godzin ich spożywania do naszego trybu życia, nigdy nie będzie działało w stu procentach. Zawsze coś nam wypadnie, na coś nie zdążymy, coś nie posmakuje, szybko się znudzi. Wtedy albo plan dietetyka runie, albo sami będziemy musieli go korygować.

Powinniśmy zastanowić się, jaka dieta najbardziej by nam odpowiadała: kiedy chcielibyśmy jeść, na co ciągle mamy ochotę. Być może niedobór pewnych witamin sprawia, że nie rozumiejąc co konkretnie powinniśmy dostarczyć organizmowi, pochłaniamy duże ilości wszystkiego, bo coś nas do tego zmusza.

Czytając na temat postów zauważyłam, że eksperci radzą, aby oprócz ogólnego badania krwi sprawdzać także poziom witaminy D oraz magnezu co jakiś czas. Są one często odpowiedzialne za nasze złe samopoczucie, ciągłe zmęczenie lub problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi.

Ja polecam także pierwiastkową analizę włosa, z której dowiedziałam się o zakwaszeniu mojego organizmu. Otrzymałam także plan suplementacji, który pomógł mi uzupełnić w prawidłowy sposób wszelkie niedobory witamin i pierwiastków.

Najważniejsze jest jednak, aby przed każdą zmianą odżywiania zbadać się. Określić stan zdrowia i dopiero gdy jesteśmy pewni, że wszystko z nami w porządku przystąpić do działania. Być może sami dla siebie okażemy się najlepszym możliwym dietetykiem.

 

 

Zdjęcie z Unsplash

Copyrights

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości