Same piątki w szkole. Czy naprawdę gwarantują sukces w życiu?

Za chwilę w co drugim domu zacznie się wyścig. Będzie trwał do czerwca następnego roku, bo już wtedy wszystko się wyjaśni. Już będzie pewne, kto ma, jakie oceny i jaką średnią na koniec roku.

Większości rodziców interesuje się osiągnięciami szkolnymi swoich dzieci i starają się zachęcić je do uzyskiwania tych jak najlepszych. Oczywiście są i skraje sytuacje, gdy rodzice bezwzględnie wymagają od dzieci wyłącznie najlepszych ocen, jak i tacy, których to kompletnie nie interesuje i bynajmniej nie z powodu, wyrozumiałego podejścia do wychowywania dzieci.

Dlaczego rodzice chcą, by ich dzieci miały same szóstki w szkole?

Z pewności myślą, że dla ich dobra.

By miały w przyszłości dobrą pracę. Być może 20 lat temu dobre oceny pozwalały dostać się do dobrej szkoły, by tam dalej otrzymywać dobre oceny, które pomagały otrzymać “dobrą” pracę. Nasi rodzice wierzyli, że tylko ci, którzy mają dobre oceny mogą w życiu coś osiągnąć. Inni nie mają szans, no chyba, że mają znajomości…

Ok. Rzeczywiście dobre oceny pomogą być ekspertem w danej dziedzinie po studiach i o ile kierunek został wybrany przez samego studenta, a nie jego rodziców. Ma wtedy także dużą szansę, że będzie miał naprawdę dobrą pracę. Dobrą, czyli dobrze płatną, a co najważniejsze zgodną z jego zainteresowaniami.

Jednak zmuszając dziecko do bycia najlepszym we wszystkich przedmiotach, nie zważając na jego zainteresowania, ono z pewnością skończy studia z najlepszym wynikiem. Jednak zapewne takie, jakie wybiorą mu rodzice, ponieważ ono dążąc do bycia ideałem w każdej dziedzinie, nie będzie w stanie określić, czego chce w życiu, co lubi, co mu się podoba… zda się na rodziców, w końcu wszystko wiedzą najlepiej.

By były szczęśliwe. Niejeden rodzic przepytuje po praz setny dziecko z biologi, ale widząc u niego złość, nienawiść do biologii, znudzenie i kompletny brak zainteresowania recytowanym materiałem, myśli sobie- Teraz się złości, a za kilka lat mi podziękuje!

Część rodziców uważa, że zmuszając dziecko, by otrzymywało same najlepsze oceny robi im wielką przysługę, z której jeszcze sobie nie zdają sprawy.

Że kończąc liceum z samymi szóstkami pójdą na wymarzoną uczelnię, by kształcić się dalej, że ich życie to będzie pasmo sukcesów, bo czego się nie dotkną, to będą w tym najlepsi.

Myślą, że czerwone paski na świadectwach to przepustki do idealnego życia.

Czy rzeczywiście tak jest? Czy naprawdę tylko osoby, które miały same 6 są w życiu szczęśliwe? Czy tylko osoby, które miały świadectwa z czerwonym paskiem osiągają w życiu sukcesy?

Nie, wręcz przeciwnie.

Świetne oceny nie gwarantują dobrej pracy, nie zapewniają szczęścia w przyszłości. Coś innego o tym decyduje.

Jak szantażujemy dzieci, by miały bardzo dobre oceny w szkole?

Zwyczajnie karą i nagrodą. Pieniędzmi, ciuchami, sprzętem sportowym, wyjazdem lub zakazami, zabieranymi telefonami, kieszonkowymi, szlabanami. Zwyczajne, codzienne metody wychowawcze…

Chcemy, żeby dzieci się dobrze uczyły i nie wahamy się wytoczyć najcięższych dział, by tak było. Oczywiście najprzyjemniej jest nagradzać za dobre oceny, ale gdy trzeba ukarać to nie ma żadnych sentymentów.

Czy to aby dobry sposób, by sprawić, że dziecko zapała do nauki przeogromną miłością?

Niestety. Już większość zainteresowanych swoją rolą rodzica rodziców zdaje sobie sprawę, że nagrody i kary nie przynoszą oczekiwanego zwykle rezultatu. Owszem skłaniają człowieka, a zwłaszcza dziecko do pewnych zachowań, ale na krótką metę.

Jest to jednorazówka. Gdy chcemy, by dziecko znowu wyniosło śmieci, musimy mu znowu dać 2 złote. A gdy chcemy, by dostał po raz kolejny najlepszą ocenę to i nagroda musi być porządna.

Dzieci, szybko zdają sobie sprawę z tego na czym zależy rodzicom. Już nawet 2-latek doskonale zdaje sobie z tego sprawę, gdy wrzeszcząc na cały sklep, mama szybko wręczy mu to czego zapragnie, by tylko nie znosić pełnych politowania spojrzeń innych klientów.

Starsze dziecko, szybko zacznie wykorzystywać swoją pozycję i może na dobrych ocenach się nieźle wzbogacić.

Gorzej, gdy w grę wchodzą kary. Już samo rozczarowanie na twarzy rodzica, gdy na sprawdzianie jest zaledwie 4+, jest dla dziecka wystarczającą karą. Jednak rodzic dbający o jego “szczęśliwe” życie zapewne ograniczy komputer, kontakty z kolegami, z pewnością, coś ważnego dla dziecka.

Jak to odbiera dziecko?

Jestem słaby. Jestem beznadziejny. Staram się, ale nigdy nie będę dość dobry.

No niezły początek szczęśliwego życia…

Jak zatem sprawić, by dziecko osiągało jak najlepsze oceny w szkole?

Po pierwsze musimy wiedzieć, jakie możliwości ma nasze dziecko.

Oczekując od dziecka średniej 5,0 wierzymy, że poradzi sobie z każdą dziedziną. O ile w pierwszych klasach szkoły podstawowej może to nie być problemem o tyle w późniejszych klasach już tak.

Osoby, które mają świetne oceny z wszystkich przedmiotów zwykle mają doskonałą pamięć lub sposób zapamiętywania. Nikt nie interesuje się wszystkim naraz, by móc bez trudu pochłaniać każdą informację.

Dajmy dziecku możliwość zdobywania jak najlepszych ocen, ale w zgodzie z jego ambicjami i zainteresowaniami.

Po drugie musi wiedzieć, po co to robi.

Każdy przedmiot nauczany w szkole ma dać człowiekowi pewne informacje, które przydadzą mu się w życiu. Pisanie, czytanie czy tabliczka mnożenia nie wymagają argumentowania, ale budowa pantofelka???

Taki materiał powinien być zarezerwowany, dla pasjonatów danej dziedziny, którzy chcą poszerzać swoją wiedzę w danym obszarze.

Równania, funkcje trygonometryczne? Czy ktoś z nas używa tego na co dzień? Nasze dzieci też nie będą, a jednak nauczyć się muszą.

Coraz częściej mam wrażenie, że wiedza zdobyta w szkole podstawowej i liceum przydaje się tylko uczestnikom teleturniejów.

Wszystkie inne informacje zdobywamy poprzez zainteresowanie jakimś tematem, bombardujące nas newsy z mediów i rozmowy z przyjaciółmi i rodziną.

Zdając sobie sprawę z kompletnej nieprzydatności wielu “ważnych” tematów szkolnych, odpuśćmy czasem.

Wymagajmy od dziecka wykorzystywania jego potencjału w dziedzinach, do których ma serce. Jeżeli jest umysłem ścisłym nie oczekujmy szóstek z wypracowań, zwłaszcza, gdy widzimy, że się z nimi straszliwie męczy. Gdy natomiast uwielbia literaturę i pisze wiersze, dajmy dziecku spokój z fizyką i chemią.

Po trzecie musi mieć swoje marzenia.

Gdy dorosnę będę lekarzem- O jak pięknie, chcesz pomagać ludziom? – Nie, mama mi każe.

Chcę, by moje dziecko miało swoje marzenia i wykorzystuję je, by motywować je do nauki.

Gdy jako 4-latek marzył, by być śmieciarzem, a mi zależało, by uczył się angielskich słówek pytałam go, co zrobi, gdy jakiś Amerykanin zapyta go, kiedy w przyszłym miesiącu zabiera śmieci. Zastanowił się nad tym i od tej pory, gdy wyciągałam angielskie memory już nie było żadnych sprzeciwów.

Przez te wszystkie lata wymarzone zawody się zmieniały, ale znajomość języka angielskiego zawsze było konieczna.

Myślę, że o wiele łatwiej motywować dziecko do nauki wykorzystując jego własne marzenia, niż nasze, które im narzucimy.

Jedynie zrozumienie i akceptacja naszych dzieci pozwolą im być w przyszłości szczęśliwymi. Tylko to pomoże im wybrać pracę, która da im satysfakcję i spełnienia, a nie tylko pieniądze.

Ciągłe wymagania utrwalają w ich głowach, że nie są dość dobrzy. Gdy już dawno skończą szkołę, nadal będą się starać osiągać niemożliwe, ale nadal nie dla siebie..

Nikt nie osiąga 100% w każdej dziedzinie swojego życia. Będąc najlepszym w pracy często brakuje nam czasu na obowiązki domowe, a także dla rodziny. Czy dziecko wymawia nam, że oczekuje od nas większego zaangażowania w życie rodzinne?

Zanim zaczniemy wymagać od dzieci samych najlepszych ocen w szkole przemyślmy sobie, czy to na pewno da im szczęście…

 

 

 

 

Może Cię także zainteresować:

 

Zdjęcie Annie Spratt na Unsplash

Kategorie: DZIECKO, PERENTING

LIRA

Powiązane wpisy

Komentarze (2)

Zdecydowanie nagonka naszych czasów na bycie najlepszym, zawsze z czerwonym paskiem i zdawanymi śpiewająco egzaminami. Potem takie wychowanie piętnuje w dorosłym życiu, kiedy zbyt szybko się poddajemy, nauczeni że wszystko powinno wyjść za pierwszym razem, bo nie będzie nagrody…

Tak, to prawda. Taki nacisk może się odbić w dorosłym życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyrights

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości