Nie mam czasu dla dziecka. Liravibes Blog Perneting

Nie mam czasu dla dziecka. Wsród wielu obowiązków, ciężko znaleźć czas na spontaniczną zabawę z dzieckiem. Może wystarczy chwila rozmowy przed snem?

Nie mam czasu dla dziecka… Jak wiele z nas boryka się z takim problemem?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

 

Nie mam czasu dla dzieci…

Jeszcze 10,15 lat temu wiele osób przewidywało, że wkrótce człowieka zastąpią roboty. Szczerze mówiąc sama będąc dzieckiem marzyłam, by za kilka lat moje życie wyglądało, jak w bajce Jetsonowie. Bohaterowie tej bajki oraz inne pojawiające się tam postacie nie sprzątały, nie myły się, nie ubierały, a nawet nie chodziły same. Wszystkie takie zwyczajne czynności odwalały za nie roboty. 

Okazało się jednak, że człowiek wcale nie potrzebuje tego typu automatów, jednak są systemy, które odciążają nas w innych sprawach. Powinny one wiązać się z ułatwieniem nam życia i tym samym, sprawić, że będziemy mieli więcej czasu na życie rodzinne i towarzyskie.

Sama nie do końca rozumiem, dlaczego ciągle nam tego czasu brakuje, zwłaszcza, że jestem mamą tylko jednego dziecka, w dodatku pracującą w domu. 

Na pozór idealna sytuacja, by cieszyć się gorącą kawką z przyjaciółkami i wolnym czasem w dowolnym momencie dnia… Niestety, rzeczywistość jest inna. 

Choć często porzucam obowiązki (oczywiście tylko te, które mogę np. sprzątanie) i przeznaczam ten czas dziecku, to ciągle mam poczucie, że to za mało.

Brak czasu dla dziecka może być bardzo frustrujący.

Co dzień ilość obowiązków zamiast ubywać, piętrzy się i straszy terminami. Wydawać by się mogło, że to tylko kwestia dobrej organizacji, jednak życie pokazuje coś zupełnie innego. Czy aby mieć czas dla dzieci, trzeba zrezygnować z siebie? Z kariery? Z relaksu? A może nie trzeba, tylko wtedy pojawią się wyrzuty sumienia i poczucie niespełnienia najważniejszego zadania…

 

Jestem do kitu…

Zaczynamy o sobie myśleć w ten właśnie sposób. Przecież od wieków kobiety zajmowały się domem, dziećmi i to nie dwójką a piątką, siódemką. Doskonale dawały sobie radę. Ogarniały szkołę bez dzienników elektronicznych, codzienny obiad bez fast foodów z dowozem do domu i wiedziały co słychać u sąsiadów bez skrolowania fejsbuka.

Dlaczego tak wiele z nas ma poczucie, że sobie nie radzi? Że te wszystkie sprawy związane z macierzyństwem są tak trudne. Jest jednak dobra wiadomość. Bowiem to oznacza, że żyjemy, czujemy i dostrzegamy to, czego inne kobiety są nauczone, jako ich obowiązek.

Są kobiety, które przekonane o swojej najważniejszej życiowej roli, jaką jest bycie matką i żoną nie dopuszczają do siebie myśli, że są zmęczone. Nauczone, by nie narzekać, nie mają odwagi powiedzieć na głos o swoich problemach. Nawet samą myśl o nich szybko odpędzają.

Cieszę się jednak, że coraz więcej mam jest w stanie powiedzieć o tym, jak jest naprawdę. Nie mamy się czego wstydzić. Szczerość to przecież bardzo bezcenna wartość.

Keira Khnightley tak postrzega macierzyństwo:

“Myślę, że nie doceniamy wystarczająco kobiet za ten fizyczny i emocjonalny maraton, przez który muszą przejść, gdy zostają matkami. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jestem w uprzywilejowanej pozycji. Miałam dużo szczęścia w karierze, mogę pozwolić sobie na dobrą opiekę nad dzieckiem i otrzymuję duże wsparcie – a jednak wciąż jest mi bardzo ciężko być matką. I uważam, że nie ma nic złego w tym, że o tym mówię – to przecież nie znaczy, że nie kocham swojego dziecka. Jednak ciągłe niewyspanie, zmiany hormonalne i całkowita rewolucja w relacjach z partnerem sprawiają, że czuję, jakbym nie dawała rady na podstawowym poziomie. Muszę sobie ciągle przypominać, że nie zawiodłam i robię to, co mogę – ale to niełatwe.”

Gwiazda filmowa, której życie z pewnością różni się od życia każdej zwykłej matki. Która z pewnością ma więcej pomocy i możliwości. Mniej zmartwień choćby o kwestie finansowe, mimo to ma poczucie, że coś jest nie tak jak powinno być.  

Wiele kobiet zarzuca sobie brak dobrej organizacji i widzi tylko swoje niedociągnięcia zamiast skupiać się na tym, ile rzeczywiście wkładają wysiłku w to, co robią na co dzień. Definiują swoją osobę przez pryzmat tego, jak rdzą sobie z macierzyństwem. Obwiniają się za problemy, które pojawiają się w każdej rodzinie i doszukują w sobie cech, które o tym przesądziły.

To niesłuszne podejście. Wiele czynników wpływa na to, co się dzieje w domu każdego z nas. Czasem, gdy wszystko się układa, jak grom z jasnego nieba spada na nas coś, na co nie mieliśmy żadnego wpływu. 

Świadome rodzicielstwo to coś, co skłania nas do pewnych zachowań wobec dziecka, by mogło się rozwijać i być szczęśliwe. Czas rodzica spędzony z dzieckiem jest tego niezbędnym elementem.

Być dobrym rodzicem, nie znaczy poświęcać się bezgranicznie.

Nie znaczy też rezygnować z własnych potrzeb. Teraz już wiemy, że to może przynieść odwrotny rezultat. Bardzo trudno jest zdefiniować dobrego rodzica, a jeszcze trudniej nim zostać. Z pewnością dobry rodzic nie szczędzi dziecku miłości, akceptacji, zainteresowania i wparcia.

To jednak nie zawsze wiąże się z wielogodzinnym wspólnym czasem z dzieckiem.

Nie ilość, a jakość.

Sposobów spędzania czasu z dziećmi jest wiele. Plac zabaw, park rozrywki, kręgle, ścianka wspinaczkowa, jazda na rowerze, gry na konsoli. Są to świetne preteksty, by pobyć razem i świetnie się bawić. Wielu rodziców z pewnością zarzuca sobie, że nie może pozwolić sobie na tego typu rozrywki, bo nie ma całego popołudnia wolnego, lub finanse nie pozwalają na wiele z tych atrakcji.

Otóż, wcale nie trzeba się martwić, że nie spędzimy czasu z dzieckiem właśnie w ten sposób. Czy na rowerze można swobodnie porozmawiać? Na ściance dostrzeżemy, że dziecko coś trapi? Puszczając dziecko na plac zabaw i siedząc samotnie na ławce, rzeczywiście jesteśmy z dzieckiem? A może tylko w pobliżu dziecka?

Cała rzecz polega na tym, by skupić się na dziecku. Dać mu poczucie bezpieczeństwa i zainteresowania. Dać mu do zrozumienia, że pomimo wielu obowiązków ciągle pamiętamy o nim. Chcemy wiedzieć jak się czuje, czy wszystko u niego jest ok.

Dlatego nawet chwila rozmowy, prawdziwej, pełnej zaangażowania może znaczyć dla dziecka więcej niż godziny spędzone na placu zabaw.

Jeżeli zarzucamy sobie brak odpowiedniej ilości czasu dla dzieci, to już jest dobrze. To znaczy, że zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważna jest bliska relacja z dzieckiem. Jak doskonale wpływa na jego poczucie wartości. Jak wiele radości mu daje i szczęścia. 

Należy znaleźć choćby chwilę na pełną troski rozmowę z dzieckiem. To naprawdę wystarczy.

Dłuższe wspólne momenty można zaplanować na przyszłość. Na wolne dni od szkoły, od pracy. Dziecko doceni nasze zaangażowanie. Będzie szczęśliwe.

Problem jest poważniejszy, gdy tak naprawdę wcale nie mamy ochoty na wspólny czas z dzieckiem. Gdy dziecko nas denerwuje, męczy i zachowuje się nieznośnie. Gdy czujemy, że w chwili, którą spędzamy z dzieckiem moglibyśmy zrobić tyle wartościowych rzeczy. Moglibyśmy popracować i zarobić jeszcze więcej pieniędzy…

Czas to pieniądz.

Nie mamy aż tyle czasu dla dzieci, co byśmy chcieli, ponieważ musimy pracować lub chcemy pracować. Większości z nas zależy na wygodnym, interesującym życiu, więc po co marnować czas na układanie wieży z klocków czy lepienie figurek z modeliny?

Nasze grafiki są wypełnione po brzegi, ale grafik dziecka często także. To czego teraz uczy się podczas zajęć dodatkowych ma przecież pomóc mu osiągnąć sukces w przyszłości.

O dodatkowych zajęciach dla dzieci pisałam w tym artykule:  Zajęcia dodatkowe dla dzieci. Czy warto zapisać na nie dziecko?

Pomimo ogromu zajęć dzieci jak i rodziców, można znaleźć chwilkę na rozmowę. To świetnie, że możemy zapewnić dodatkowe możliwości rozwoju własnym dzieciom. Nie powinno to jednak oznaczać skupiania się tylko i wyłącznie na jak najszybszym dołączeniu ich do wyścigu szczurów. Następnie powielania tego schematu przez nie na własnych dzieciach w przyszłości.  

Ambicje rodziców, by dążyć do jak największej zasobności portfela, mogą bardzo niekorzystnie wpłynąć na dziecko. Zapominając o tym, co najważniejsze, czyli sobie i swoich bliskich bardzo wiele tracimy. 

Nie oznacza to jednak, że należy porzucić wszelkie możliwe dodatkowe formy rozwoju przez dzieci i zarobku przez rodziców. Pracujący rodzice, czy w domu, czy w innym miejscu są bardzo dobrym wzorcem dla dzieci. Dziewczynki uczą się, że warto być niezależną i zatroszczyć się o własne życie samodzielnie, chłopcy z kolei mają szansę uczestniczyć w wykonywaniu obowiązków domowych.

Skutki braku czasu dla dziecka.

Być może nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym, czy to ile czasu spędzamy z dzieckiem, w jakikolwiek sposób oddziałuje na dziecko. Czy to w ogóle coś dla niego znaczy? Może wcale nie zdaje sobie z tego sprawy?

Oczywiście, że nie mierzy stoperem ilości wspólnego czasu, by po tygodniu porównać je ze średnią ze statystyk. Dziecko na dobrą sprawę nie ma pojęcia, ile czasu spędza z rodzicami i czy to mało czy dużo.

Nie jest to istotne z jego perspektywy. Ważniejsze jest to, co ten czas daje lub odbiera.

Brak czasu dla dziecka jest dla niego prostym, czytelnym komunikatem: JESTEŚ MAŁO WAŻNY.

Przypuśćmy, że siedząc przed komputerem wykonujemy ważną, bardzo pilną sprawę. Podchodzi do nas dziecko i prosi, byśmy się z nim pobawili. Tłumaczymy, że mamy ważne sprawy, że “szef będzie zły”, a “pieniążki nie rosną na drzewach”. Dziecko odchodzi smutne i bawi się samo. Nagle niezapowiedzianie wpada rodzina z wizytą lub koleżanka wpada na kawkę. Zapraszamy ich serdecznie do środka i z przyklejonym uśmiechem, z myślą o zarwanej nocy częstujemy gości herbatą. 

Dziecko obserwuje nas i wie, co i kto jest ważny. Praca i inni dorośli.

To tylko jeden z powodów, przez które nie znoszę niezapowiedzianych gości.

Wymagamy od dzieci, by znały oraz przestrzegały wszelkie ogólnie przyjęte normy społeczne. W pewnym momencie dowiadujemy się, że syn napyskował nauczycielce lub córka zabrała koleżance długopis, bo tamta miała ładniejszy.

Dziwimy się, jak nasze dziecko mogło tak postąpić. Przecież wychowujemy je na dobrego, mądrego człowieka. Tylko czy jesteśmy sobie w stanie przypomnieć choćby jedną rozmowę na temat zazdrości, złości, czy panowania nad emocjami. Nasze dziecko dopiero uczy się tego wszystkiego, a nasze słowa i doświadczenia, jakimi możemy podzielić się z nim mogą być dla niego bardzo cennymi drogowskazami. Warto mieć czas na choćby krótkie rozmowy z dzieckiem. 

Wraz z rozmową możemy okazać się ważnym wsparciem dla dziecka.

Jeżeli nie otrzyma go od nas, może go szukać w grupie rówieśniczej, która może mieć nie do końca korzystny wpływ na nasze dziecko. 

Czas z dzieckiem, choćby krótki, ale pełen zaangażowania może je uchronić od wielu przykrych sytuacji. Pomóc mu za to stać się pewnym siebie, szczęśliwym człowiekiem.

Codziennie 15 minut przed zaśnięciem…

Tyle wystarczy, by dowiedzieć się czy nasze dziecko jest szczęśliwe. Czy jest coś, co sprawia mu przykrość, a może są inne sprawy, na które potrzebuje naszej porady. 

Ten wspólny, magiczny czas wieczorem przed zaśnięciem pozwoli zasnąć dziecku w spokoju i miłości. Wierząc, że cokolwiek się wydarzy, ma kogoś, dla kogo jest najważniejszy. Takie myślenie o sobie samym pozwala góry przenosić.

 

 

Zdjęcie Usplash

Kategorie: PERENTING

LIRA

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eighteen − 14 =

Copyrights 2018 Liravibes Blog Lidia Mioduchowska

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości