Krytyka to ocena pod względem dobrych i złych stron…

Dobrych też? A zwykle słowo “krytyka” kojarzy się tylko z przykrym uczuciem słabości, upokorzenia i czasem niesprawiedliwości. Możemy mieć wrażenie, że ktoś chce nam zrobić przykrość wytykając nasze niedociągnięcia i błędy. Owszem, często tak właśnie jest, zwłaszcza gdy krytykant ma zły dzień i potrzebuje wentyla, którym upuści swoje negatywne emocje. Pech sprawił, że akurat przechodziliśmy nieopodal…

Krytyka, czyli ocena jakiegoś dzieła, utworu czy zachowania powinna uwzględniać pozytywne, jak i negatywne strony. Niestety, my skupiamy się na negatywach bardziej niż tym, co dobrego usłyszymy na swój temat.

I nawet formułka: “Jesteś bardzo towarzyski i świetnie udaje ci się…” nie ma żadnego znaczenia, gdy za chwilę pojawi się ALE.

Każda, nawet najmniejsza uwaga powoduje w nas smutek, złość lub rozgoryczenie.

 

Dlaczego tak trudno znosić negatywne słowa krytyczne wobec swojej osoby?

Niskie poczucie własnej wartości – to ono jest odpowiedzialne za naszą niemoc wobec krytyki. Staramy się być jak najlepsi, dowartościowujemy się każdym nawet najmniejszym sukcesikiem, a kiedy tylko ktoś zwróci nam uwagę na coś nawet błahego, wszystko co osiągnęliśmy przestaje się liczyć. Krytyka trafia nas prosto w serce, paraliżuje i nie daje o sobie zapomnieć. Niskie poczucie wartości nie pozwala na obronę lub każe nam uciekać, najlepiej z krzykiem. 

Z krytyką mają problem także dorosłe dzieci alkoholików, które opisuje się jako ludzi z niską samooceną, silnym poczuciem winy i wstydu oraz potrzebą uzyskiwania ciągłej aprobaty. Osoby te potrzebują ciągłego potwierdzenia, że jednak są coś warte. Boją się, dlatego często nie mają odwagi na wiele zwyczajnych działań, by nie konfrontować się uczuciem przegranej i negatywną oceną innych oraz samych siebie. Często nie potrafią przyjąć krytyki lub biorą ją zbyt mocno do siebie, a wiąże się to z ich niskim poczuciem wartości oraz ciągłym poczuciem zagrożenia.

Jednak dzieci wychowywane w domach, w których alkohol nie był obecny także mogą mieć problem z opiniami na swój temat. I także wyniknie to z niskiego poczucia własnej wartości dziecka. 

Bardzo ważne jest, aby od małego dawać dziecku wszystko to, co zapewni mu pewność siebie i tym samym umiejętność radzenia sobie ze słowami krytyki.

W tym artykule pisałam jak to zrobić:https://liravibes.pl/pewny-siebie-juz-od-dziecka/.

 

Obecnie dużym problemem jest hejt, z którym można bardzo często spotkać się w internecie. 

Zawsze zastanawiałam się: kim jest hejter?

Okazało się, że to mały człowieczek, bez możliwości i odwagi zmieniania świata. Ze swojej niemocy wylewa żal i nienawiść wobec Bogu ducha winnych osób. Hejter jest w stanie uśpienia, gdy wokół wszyscy żyją w takiej samej niedoli jak on, a także nie wychylają się ze swoim zdaniem. Gdy tylko komuś się powiedzie lub zacznie posiadać więcej niż on sam, budzi się i wybucha! Ma wiele do zarzucenia temu, któremu się powiodło: nieuczciwość, niewiedzę, łut szczęścia, ale ale! Te zarzuty nigdy nie padną prosto w twarz. Tylko za plecami lub za pośrednictwem klawiatury. Hejterzy nie grasują tylko w internecie. Kto mieszka na wsi, ten z pewnością wie o czym mówię. 

Mimo że słowa takich osób nie powinny robić na nikim wrażenia, okazuje się, że mogą być bardzo bolesne nawet dla tych, którzy zdają się być ze skały.

Hejterzy doskonale sobie zdają z tego sprawę i pisząc nawet nieprawdę i stek chamskich uwag pod czyimś adresem, sukcesem dla nich będzie przynajmniej zepsucie humoru komuś, komu “wszystko wychodzi”- tak o ludziach sukcesu myślą hejterzy.

Hejt powoduje dyskomfort psychiczny u każdego hejtowanego, mimo że wiele osób zarzeka się, że w ogóle nie robi on na nich wrażenia. Wiadomo, nikt nie lubi być bezpodstawnie oczerniany. Jednak nie ma sensu walczyć z wiatrakami. 

Można jednak powalczyć, by zwyczajną krytykę zacząć tolerować, a nawet akceptować. Przyswajać i wyciągać wnioski. 

To wymaga pracy  i chwili zastanowienia w momencie, gdy czujemy się źle w obliczu krytyki. Moment, by pomyśleć czy rzeczywiście ktoś chce mnie skrzywdzić lub czy przypadkiem nie ma racji?

Popracować można także nad poczuciem własnej wartości, dzięki temu słowa oceniające nas nie będą wyznaczały tego kim jesteśmy, a zwyczajnie to, jak postąpiliśmy. Wtedy nawet źle wykonane zadanie nie sprawi, że będziemy czuć się gorszymi, za to chętnie skorzystamy ze wskazówek, skorygujemy działania i pójdziemy dalej, nie użalając się i obwiniając.

Jeśli nie do końca potrafimy znieść słowa krytyki, reagujemy złością, agresją lub zupełnie przeciwnie: biernym wysłuchiwaniem negatywnych opinii na swój temat, nie zawsze konstruktywnych uwag, powinniśmy jak najszybciej zacząć uczyć się radzić sobie z krytyką.

 

Przede wszystkim:

UWIERZYĆ, ŻE JESTEM WARTOŚCIOWYM CZŁOWIEKIEM

Praca nad samym sobą jest trudna i wymagająca dużego zaangażowania, ale możliwa do wykonania bez wizyt u specjalistów. Powinniśmy zacząć od zmiany myślenia na własny temat. Zacząć postrzegać swój wizerunek w sposób pozytywny. Musimy na co dzień dostrzegać swoje zalety, zdolności, atrakcyjne cechy wyglądu i charakteru. Wiadomo, nie jesteśmy ideałami, ale mamy mnóstwo cech, które czynią nas wartościowymi ludźmi. Gdy zaczniemy myśleć w ten sposób krytyka już nie będzie tak bolesna, bo będziemy świadomi, że popełnione błędy, czy niesłuszne zarzuty nie sprawiają, że jesteśmy gorsi.

Codzienny trening przypominania sobie, jak wiele zalet posiadamy, jak dużo dobrego robimy, podniesie naszą samoocenę, która nie pozwoli na krytykę, pomoże nam przeciwstawić się niesłusznym ocenom lub bez problemu zaakceptować uwagi, które mają na celu pomóc nam się z czymś uporać.

 

DOCENIĆ WARTOŚĆ PŁYNĄCĄ Z KRYTYKI KONSTRUKTYWNEJ

Dla niektórych każda krytyka to wyjęcie zawleczki z granatu. Nawet nie słyszą czego dokładnie dotyczą uwagi tylko się gotują w środku. Warto czasem przemyśleć czy złość płynąca z upokorzenia, jakiego właśnie doznajemy, nie zaślepia nas tak bardzo, że nie dostrzegamy ważnych treści, które ktoś chce nam przekazać, dostarczyć ważnych informacji i po prostu pomóc.

 

PANOWAĆ NAD EMOCJAMI

Jak panować nad emocjami to temat na osobny post, ale chyba każdy ma swoje sposoby. Jeśli nie, to powinien je zacząć praktykować. Panowanie nad emocjami to niezwykle trudna umiejętność, ale przydatna w wielu aspektach życia.

Podczas słuchania krytyki destrukcyjnej zdolność ta może zbić z pantałyku krytykanta, a nam dać przewagę, którą wykorzystamy na spokojne wyłożenie własnej, asertywnej opinii na dany temat. Tego typu reagowanie na krytykę przyczyni się do wzrostu naszej samooceny i da większą odwagę w kolejnych konfrontacjach.

 

OSWAJAĆ SIĘ Z KRYTYKĄ

Jak już wspominałam krytyka nie zawsze jest zła i możemy ją wykorzystać dla własnych celów. Wystarczy tylko umieć jej słuchać. Aby zacząć czerpać profity z cudzych opinii powinniśmy się z nimi oswoić. Najlepszym sposobem na to jest częste pytanie kogoś o ocenę wykonanej pracy, własnego wyglądu, zachowania, następnie analiza uzyskanych informacji. Nie musimy się zgadzać ze wszystkim, nasze zdanie też jest ważne. Szybko przyzwyczaimy się do cudzych uwag, a uzyskaną wiedzę wykorzystamy w taki sposób, aby coś poprawić lub ulepszyć.

 

PRZYZNAĆ RACJĘ OSOBIE KRYTYKUJĄCEJ

Jeżeli przeraża nas uczestnictwo w sytuacji, w której jesteśmy krytykowani ponieważ zachowujemy się wtedy biernie lub wpadamy w szał. Zaskakującym rozwiązaniem trudnego momentu będzie zgoda na zarzuty krytykującego. Oczywiście później przedstawiając także swoje racje. Osoba krytykująca nieco osłabi atak i zauważy, że można przeprowadzić rozmowę o danym problemie zamiast spierać się na argumenty. Z kolei osoba krytykowana ze spokojem będzie miała szansę przedstawić swoje stanowisko i potężna awantura może odmienić się w rozmowę, dzięki której obie strony odniosą korzyści.

 

Krytykować trzeba umieć.

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia, że słyszeli krytykę od osoby, dla której celem było dostarczyć wiedzę i prowadzić do rozwoju, a nie ośmieszyć, upokorzyć, czy wytknąć braki.

Byli i są tacy, którzy słyszeli niepochlebne uwagi na swój temat biorąc je za wyznacznik tego kim są, nie tego co robią. Podczas, gdy opinie powinny skupiać się na konkretnej sytuacji lub zachowaniu, krytykanci mówili o całej osobie np.: „Jesteś jakiś głupi, że nie możesz sobie poradzić z tak prostym zadaniem?” Ocena tak niepoprawna wprowadza krytykowaną osobę w stan poczucia porażki, słabości i bezradności. Może doprowadzić do niechęci przy podejmowaniu jakichkolwiek działań i negatywnego nastawienia do życia.

Umiejętność krytykowania tak samo jak chwalenia jest bardzo trudna i powinniśmy zdawać sobie sprawę, jak wielką krzywdę możemy wyrządzić drugiej osobie nieodpowiednim słowem. Jest jednak bardzo użyteczna i musimy z nią oswajać w umiejętny sposób nasze dzieci.

Oprócz konstruktywnej krytyki rodzic powinien także pracować nad wysoką samooceną dziecka i wspierać jego pewność siebie. Takie osoby najlepiej sobie radzą z krytyką i porażką w dorosłym życiu.

 

*

 

Umiejętność radzenia sobie z krytyką każdego rodzaju jest trudna do nauczenia zwłaszcza osobom, które nadmiernie krytykowane były w dzieciństwie. Wyzwolenie się spod ciężaru, jaki niesie ze sobą uczucie upokorzenia wywołane krytyką, będzie stanowiło dużą ulgę i wpłynie korzystnie na samoocenę. Dlatego warto ćwiczyć, budować w sobie nowe zdolności i ograniczać do minimum występowanie stresujących sytuacji w życiu.

 

 

To także może Cię zainteresować:

 

Photo by Matteo Vistocco on Unsplash


Jesteśmy coraz bardziej znerwicowani czy świadomi własnych problemów emocjonalnych i pomocy terapeuty, jaką mamy na wyciągnięcie ręki?

Jeszcze całkiem niedawno pójście do psychologa lub psychoterapeuty oznaczałoby kompletne “szaleństwo”. Zaprzeczało się wszystkim problemom i związanym z tym dolegliwościom lub obrażało zawczasu na specjalistę mówiąc, że chce wtrącać się w nasze życie.

Z pewnością nadal są takie osoby, jednak powoli zaczynają stanowić mniejszość, ponieważ okazuje się, że Polacy coraz chętniej szukają pomocy u specjalistów, takich jak psycholog, a nawet psychiatra.

Tylko czy wzrastająca liczba osób, które szukają pomocy psychologów jest aby korzystnym zjawiskiem? Można bowiem wywnioskować, że osoby te są świadome swoich problemów, które zapewne negatywnie wpływają na ich życie, stąd chęć zaprowadzenia zmian we własnym życiu.

Umiemy także coraz sprawniej analizować nasze zachowanie. Jesteśmy w stanie sami ocenić czego się boimy, co powoduje w nas duży stres, lub określić jak moglibyśmy żyć, by czerpać z niego większą satysfakcję.

Do specjalisty zatem udajemy się, by rozwiązywać konkretne problemy. By otrzymać drogowskazy jak się pozbyć lęków czy przestać myśleć o czymś, co niszczy nasze życie.

Jednak coraz większa liczba osób odwiedzająca gabinety psychoterapeutów może świadczyć nie tylko o ich zdroworozsądkowym podejściu do życia, ale także o zwiększonej liczbie problemów emocjonalnych oraz innych dolegliwości na tle psychicznym.

DEPRESJA I ZABURZENIA LĘKOWE – najczęściej diagnozowane problemy psychiczne u młodych osób.

Według badań WHO jest to obecnie czwarta najczęściej występująca choroba społeczeństwa. Prognozy przewidują, że już za 2 lata będzie drugą, a za 10 nawet pierwszą.

To przerażające prognozy, które być może są odpowiedzią na moje pytanie z tytułu posta.

Styl życia w obecnych czasach może być przyczyną wielu poważnych dolegliwości, nie tylko psychicznych. Chroniczny stres prowadzi do wielu poważnych chorób oraz zaburzeń.

Stres jest obecny zarówno u tych osób dobrze zarabiających, posiadających przy tym ogromną ilość zadań do wykonania, jak i tych mniej zamożnych, także zapracowanych oraz bezrobotnych, u których silne negatywne emocje wywołują najczęściej problemy finansowe.

CORAZ WIĘCEJ DZIECI W SZPITALACH PSYCHIATRYCZNYCH

Problemy emocjonalne dosięgają także młodzież, a nawet coraz częściej dzieci.

Badania pokazują, że dzieci doświadczają przemocy w domu oraz w szkole. Jednak nie tylko takie oczywiste powody są przyczyną konieczności leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Są tam też dzieci samotne, pozbawione miłości i akceptacji, które brak zainteresowania rodziców odbierały jako komunikat – jesteś nikim. Dzieci, których charakter został skrzywiony przez nieumiejętne wychowanie rodziców.

Są to często dzieci rodziców, którzy nie mają sobie nic do zarzucenia w tej kwestii. Ciężko pracują i spełniają wszystkie zachcianki materialne dziecka. Nie rozumieją, jak dziecko może być tak niewdzięczne i sprawiać mimo to tyle kłopotu.

Presja, zbyt duża ilość obowiązków, wygórowane oczekiwania są najczęściej powodami problemów emocjonalnych dzieci oraz dorosłych. Niestety ciężko ich uniknąć. Na szczęście uporać się z nimi mogą pomóc nam specjaliści.

JAK ZNALEŹĆ DOBREGO PSYCHOLOGA?

Wydawać by się mogło, że psychiatra, psycholog czy psychoterapeuta przyjmuje na każdej ulicy, więc nie jest problemem uzyskanie odpowiedniej pomocy, gdy już zdecydujemy się skorzystać z usług takiej osoby. Jednak czy warto wybrać się do takiego pierwszego lepszego znawcy tematu?

Bardzo ciężko jest znaleźć osobę, która w sposób kompetentny zajmie się naszym problemem. Najczęściej polegamy na opinii innych, jednak nie zawsze jeden specjalista jest w stanie zaradzić różnym problemom. Niemniej jednak powinniśmy dowiedzieć się czegokolwiek o doświadczeniu oraz efektach jego działań zanim sami się do niego zwrócimy z pomocą.

POWRÓT DO ŻYCIA PO JEDNEJ SESJI

Problemy emocjonalne dzieci i dorosłych mogą mieć wiele przyczyn, jednak niezależnie od ich rodzaju stanowią duże utrudnienie dla funkcjonowania społecznego człowieka. Są także ogromnym ciężarem, którego powinno się jak najszybciej pozbyć.

Osoby, które borykają się takimi dolegliwościami nie powinny zwlekać, udawać, że problemy nie istnieją lub czekać, aż same przeminą.

Oczywiście jest wiele sposobów, by samodzielnie pracować nad swoim nastawieniem do życia, nastrojem, poczuciem wartości, które z pewnością mogą odmienić życie i sprawić, że zaczniemy inaczej podchodzić do wielu spraw.

W sytuacji, gdy nie jesteśmy w stanie sami określić przyczyn naszego złego samopoczucia powinniśmy skorzystać z fachowej pomocy terapeuty.

Nie można zapominać, że większość naszych dolegliwości to efekty niekorzystnych oddziaływań jakimi poddawani jesteśmy na co dzień. Sama wizyta u terapeuty nie da wielkich efektów, jeżeli świadomie nie zaprowadzimy jakichś znaczących zmian w naszej codzienności.

Nie możemy liczyć na cudowne rozwiązanie wszystkich kłopotów po kilku sesjach, to tak nie działa. Terapeuta czy psycholog nie są w stanie podać gotowych rozwiązań. Zwrócą nam tylko uwagę na pewne aspekty naszego życia, które sprawiają, że coś złego się z nami dzieje.

*

Jako osoby dorosłe możemy, a nawet powinniśmy w miarę możliwości analizować codzienne sytuacje, by móc w przyszłości rezygnować z tych, które wprowadzają w nasze życie chaos lub niepokój.

Możemy pozbyć się z naszego otoczenia osób, które nie traktują nas tak, jakbyśmy tego oczekiwali.

Możemy więcej czasu poświęcić na robienie tego, co daje nam satysfakcję.

Możemy zmienić pracę, jeżeli obecna jest wykańczająca psychicznie.

Możemy uczyć się zarządzania pieniędzmi, jeżeli nasze finanse ciągle spędzają nam sen z powiek.

Możemy znaleźć sposoby rozładowywania nagromadzonego napięcia, by redukować stres w organizmie.

Dorosły, świadomy człowiek jest w stanie w wielu sytuacjach poradzić sobie sam. Dziecko jednak będzie potrzebowało naszej pomocy.

Staramy się być jak najlepszymi rodzicami, jednak z pewnością nie raz życie każdego z nas nauczyło, że mimo dużego zaangażowania i ogromnych chęci coś może i tak pójść nie tak.

Kiedy z dumą słuchamy lub obserwujemy, jakie cudowne i mądre mamy dziecko, za chwilę robi coś takiego, że kolejny raz pytamy: “Gdzie ja popełniłam błąd?”

Nie uchronimy dzieci przed różnego rodzaju problemami emocjonalnymi. Spotka ich wiele przykrości, zawodów, rozczarowań, oraz sytuacji, których sama obserwacja może skończyć się traumą.

Muszą się z nimi zmierzyć, by być silniejszymi. Przy naszym wsparciu, zainteresowaniu i akceptacji nic im nie grozi.

 

 

 

 

http://fdds.pl/problem/dzieci-sie-licza-2017/

 

 

Photo by Sydney Sims on Unsplash


Depresja i inne problemy emocjonalne są coraz bardziej powszechne wśród ludzi na całym świecie.

Wzmożony ruch w gabinetach terapeutycznych i psychiatrycznych świadczy o większej zachorowalności? A może nie jesteśmy coraz bardziej znerwicowani lecz świadomi własnych problemów emocjonalnych i pomocy terapeuty, jaką mamy na wyciągnięcie ręki?

Jeszcze całkiem niedawno pójście do psychologa lub psychoterapeuty oznaczałoby kompletne “szaleństwo”. Zaprzeczało się wszystkim problemom i związanym z tym dolegliwościom lub obrażało zawczasu na specjalistę mówiąc, że chce wtrącać się w nasze życie.

Z pewnością nadal są takie osoby, jednak powoli zaczynają stanowić mniejszość, ponieważ okazuje się, że Polacy coraz chętniej szukają pomocy u specjalistów, takich jak psycholog, a nawet psychiatra.

Tylko czy wzrastająca liczba osób, które szukają pomocy psychologów jest aby korzystnym zjawiskiem? Można bowiem wywnioskować, że osoby te są świadome swoich problemów, które zapewne negatywnie wpływają na ich życie, stąd chęć zaprowadzenia zmian we własnym życiu.

Umiemy także coraz sprawniej analizować nasze zachowanie. Jesteśmy w stanie sami ocenić czego się boimy, co powoduje w nas duży stres, lub określić jak moglibyśmy żyć, by czerpać z niego większą satysfakcję.

Do specjalisty zatem udajemy się, by rozwiązywać konkretne problemy. By otrzymać drogowskazy jak się pozbyć lęków czy przestać myśleć o czymś, co niszczy nasze życie.

Jednak coraz większa liczba osób odwiedzająca gabinety psychoterapeutów może świadczyć nie tylko o ich zdroworozsądkowym podejściu do życia, ale także o zwiększonej liczbie problemów emocjonalnych oraz innych dolegliwości na tle psychicznym.

DEPRESJA I ZABURZENIA LĘKOWE – najczęściej diagnozowane problemy psychiczne u młodych osób.

Według badań WHO jest to obecnie czwarta najczęściej występująca choroba społeczeństwa. Prognozy przewidują, że już za 2 lata będzie drugą, a za 10 nawet pierwszą.

To przerażające prognozy, które być może są odpowiedzią na moje pytanie z tytułu posta.

Styl życia w obecnych czasach może być przyczyną wielu poważnych dolegliwości, nie tylko psychicznych. Chroniczny stres prowadzi do wielu poważnych chorób oraz zaburzeń.

Stres jest obecny zarówno u tych osób dobrze zarabiających, posiadających przy tym ogromną ilość zadań do wykonania, jak i tych mniej zamożnych, także zapracowanych oraz bezrobotnych, u których silne negatywne emocje wywołują najczęściej problemy finansowe.

CORAZ WIĘCEJ DZIECI W SZPITALACH PSYCHIATRYCZNYCH

Problemy emocjonalne dosięgają także młodzież, a nawet coraz częściej dzieci.

Badania pokazują, że dzieci doświadczają przemocy w domu oraz w szkole. Jednak nie tylko takie oczywiste powody są przyczyną konieczności leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Są tam też dzieci samotne, pozbawione miłości i akceptacji, które brak zainteresowania rodziców odbierały jako komunikat – jesteś nikim. Dzieci, których charakter został skrzywiony przez nieumiejętne wychowanie rodziców.

Są to często dzieci rodziców, którzy nie mają sobie nic do zarzucenia w tej kwestii. Ciężko pracują i spełniają wszystkie zachcianki materialne dziecka. Nie rozumieją, jak dziecko może być tak niewdzięczne i sprawiać mimo to tyle kłopotu.

Presja, zbyt duża ilość obowiązków, wygórowane oczekiwania są najczęściej powodami problemów emocjonalnych dzieci oraz dorosłych. Niestety ciężko ich uniknąć. Na szczęście uporać się z nimi mogą pomóc nam specjaliści.

JAK ZNALEŹĆ DOBREGO PSYCHOLOGA?

Wydawać by się mogło, że psychiatra, psycholog czy psychoterapeuta przyjmuje na każdej ulicy, więc nie jest problemem uzyskanie odpowiedniej pomocy, gdy już zdecydujemy się skorzystać z usług takiej osoby. Jednak czy warto wybrać się do takiego pierwszego lepszego znawcy tematu?

Bardzo ciężko jest znaleźć osobę, która w sposób kompetentny zajmie się naszym problemem. Najczęściej polegamy na opinii innych, jednak nie zawsze jeden specjalista jest w stanie zaradzić różnym problemom. Niemniej jednak powinniśmy dowiedzieć się czegokolwiek o doświadczeniu oraz efektach jego działań zanim sami się do niego zwrócimy z pomocą.

POWRÓT DO ŻYCIA PO JEDNEJ SESJI

Problemy emocjonalne dzieci i dorosłych mogą mieć wiele przyczyn, jednak niezależnie od ich rodzaju stanowią duże utrudnienie dla funkcjonowania społecznego człowieka. Są także ogromnym ciężarem, którego powinno się jak najszybciej pozbyć.

Osoby, które borykają się takimi dolegliwościami nie powinny zwlekać, udawać, że problemy nie istnieją lub czekać, aż same przeminą.

Oczywiście jest wiele sposobów, by samodzielnie pracować nad swoim nastawieniem do życia, nastrojem, poczuciem wartości, które z pewnością mogą odmienić życie i sprawić, że zaczniemy inaczej podchodzić do wielu spraw.

W sytuacji, gdy nie jesteśmy w stanie sami określić przyczyn naszego złego samopoczucia powinniśmy skorzystać z fachowej pomocy terapeuty.

Nie można zapominać, że większość naszych dolegliwości to efekty niekorzystnych oddziaływań jakimi poddawani jesteśmy na co dzień. Sama wizyta u terapeuty nie da wielkich efektów, jeżeli świadomie nie zaprowadzimy jakichś znaczących zmian w naszej codzienności.

Nie możemy liczyć na cudowne rozwiązanie wszystkich kłopotów po kilku sesjach, to tak nie działa. Terapeuta czy psycholog nie są w stanie podać gotowych rozwiązań. Zwrócą nam tylko uwagę na pewne aspekty naszego życia, które sprawiają, że coś złego się z nami dzieje.

*

Jako osoby dorosłe możemy, a nawet powinniśmy w miarę możliwości analizować codzienne sytuacje, by móc w przyszłości rezygnować z tych, które wprowadzają w nasze życie chaos lub niepokój.

Możemy pozbyć się z naszego otoczenia osób, które nie traktują nas tak, jakbyśmy tego oczekiwali.

Możemy więcej czasu poświęcić na robienie tego, co daje nam satysfakcję.

Możemy zmienić pracę, jeżeli obecna jest wykańczająca psychicznie.

Możemy uczyć się zarządzania pieniędzmi, jeżeli nasze finanse ciągle spędzają nam sen z powiek.

Możemy znaleźć sposoby rozładowywania nagromadzonego napięcia, by redukować stres w organizmie.

Dorosły, świadomy człowiek jest w stanie w wielu sytuacjach poradzić sobie sam. Dziecko jednak będzie potrzebowało naszej pomocy.

Staramy się być jak najlepszymi rodzicami, jednak z pewnością nie raz życie każdego z nas nauczyło, że mimo dużego zaangażowania i ogromnych chęci coś może i tak pójść nie tak.

Kiedy z dumą słuchamy lub obserwujemy, jakie cudowne i mądre mamy dziecko, za chwilę robi coś takiego, że kolejny raz pytamy: “Gdzie ja popełniłam błąd?”

Nie uchronimy dzieci przed różnego rodzaju problemami emocjonalnymi. Spotka ich wiele przykrości, zawodów, rozczarowań, oraz sytuacji, których sama obserwacja może skończyć się traumą.

Muszą się z nimi zmierzyć, by być silniejszymi. Przy naszym wsparciu, zainteresowaniu i akceptacji nic im nie grozi.

 

 

 

 

http://fdds.pl/problem/dzieci-sie-licza-2017/

 

 

Photo by Sydney Sims on Unsplash


Miłość warunkowa – “za coś” zamiast “dla kogoś”.

 

Mamusia bardzo cię kocha, gdy jesteś grzeczny.

Tatuś będzie cię bardzo kochał, jak będziesz miał dobre oceny.

 

Może nie bezpośrednio, ale często swoim zachowaniem lub podobnymi słowami mówimy tak do naszych dzieci.

Cieszymy się, gratulujemy, chwalimy dziecko w chwili jego sukcesu, by w momencie porażki zapytać ze złością: “Jak mogłeś tego nie wiedzieć?”

Nasze zachowanie w takich sytuacjach mówi dziecku jasno: “kocham cię tylko, gdy jesteś taki, jakim ja chcę, byś był”.

Czy przypadkiem sami często nie musimy się z tym mierzyć? Z tym frustrującym elementem naszego życia… Ponieważ ktoś akceptował nas tylko wtedy, gdy zachowywaliśmy się w odpowiedni sposób, ciągle dążymy do wymyślonego przez siebie ideału, by zasłużyć na miłość.

Miłość warunkowa – jeden z błędów naszych rodziców.

Nieświadomie powielamy schematy. Zdajemy sobie sprawę z błędów naszych rodziców i mimo niekorzystnych wpływów, jakie na nas wywarły, zdarza nam się robić to samo.

Wiemy przecież, że miłość, akceptacja oraz poczucie bezpieczeństwa to najważniejsze elementy życia dziecka (dorosłego także). Zatem powinniśmy zrobić wszystko, by zadbać właśnie o te trzy sfery, a reszta ułoży się sama.

Okazuje się jednak, że nie tak łatwo zapewnić dziecku miłość bezwarunkową i szczerą akceptację.

Na co dzień zdarza się wiele sytuacji, kiedy nie udaje nam się ukryć przed dzieckiem rozczarowania czy zawodu spowodowanego jego zachowaniem.

Dzieci doskonale widzą i rozumieją nasze reakcje. Wnioskują z nich, że nie są takie, jak chciałby rodzic.

 

Jak wygląda miłość bezwarunkowa i co daje dziecku?

  • w zupełności akceptuje się osobę kochaną miłością bezwarunkową,
  • nie okazuje się żalu wobec niej za krzywdy i wyrządzone przez nią przykrości,
  • nie mają znaczenia popełnione przez nią błędy,
  • niczego nie oczekujemy w zamian od takiej osoby.

Wydawać by się mogło, że taka postawa wobec dziecka może sprawić, że stanie się ono roszczeniowe oraz bezwzględne. Nie będzie liczyło się z cudzymi uczuciami oraz nie zda sobie sprawy z wyrządzanych krzywd lub popełnianych błędów. Wręcz przeciwnie, zdobędzie dzięki niej niezwykłą wiedzę i doświadczenie.

Granice same się wyznaczają dzięki miłości bezwarunkowej.

Wszyscy skupiają się na stanowczym wyznaczaniu granic dziecku, konsekwentnym ich przestrzeganiu oraz brania odpowiedzialności za ich przekraczanie. Rodzicom zależy, by w ich domu były jasne reguły, a dzieci będą się do nich zawsze stosować.

Oczywiście, dzieci powinny potrafić dostosować się do ogólnie panujących w społeczeństwie norm, gwarantujących im bezpieczeństwo, czy zwyczajnie dobre relacje z innymi osobami. Jednak wiele zasad dziecko powinno rozpoznać i uznać samo. Ponieważ dzięki sytuacjom przydarzającym się na co dzień, będąc w pełni akceptowanym i kochanym bezwarunkowo samodzielnie określi, jak chce, jak nie chce, jak powinno, a jak nie powinno się zachowywać.

Bo granice są potrzebne, każdy z nas jakieś ma. Jednak zwykle sami je sobie wyznaczamy, rozumiemy je i zdajemy sobie sprawę z konieczności dostosowania się do nich. Dlaczego by nie dać takiej możliwości dziecku?

“Dzieci mogą akceptować ograniczenia i nawet je sobie cenić, ale potrzebują by je z nimi konsultować, a nie wymuszać” – Thomas Gordon.

 

Dziecko wołające o miłość…

Wiele lat temu, kiedy nie miałam jeszcze dziecka, wielokrotnie obserwowałam pewną scenę walki i zastanawiałam się, jak tak “dobrze wychowane”dziecko (kiedyś uważałam, że posłuszne i wykonujące wszystkie polecenia rodziców dziecko, jest dobrze wychowane), może zachowywać się w ten sposób…

4-letnia dziewczynka bardzo lubiła przesiadywać u koleżanki. Zawsze, gdy musiała już iść do domu wpadała w furię. Na co dzień grzeczna i zawsze spełniająca oczekiwania mamy dziewczynka, zachowywała się w tej sytuacji jakby diabeł ją opętał, a mama nie była spokojniejsza. Gniew, jaki widać było na jej twarzy, w ogóle nie robił na córce wrażenia. Sytuacja powtarzała się za każdym razem. Mama, która dotąd jednym ostrym spojrzeniem przywoływała dziecko do porządku tym razem kompletnie nie miała wpływu na zachowanie córki.

Dopiero kilka lat później znalazłam w pewnej książce opis podobnej sytuacji. Autor tłumaczył, że takie zachowanie dziecka, to wołanie o pomoc i chęć wyrwania się z trudnej sytuacji.

Okazało się, że dziewczynka celowo prowokowała taką sytuację.

Dopiero gdy jej mama zmieniła swoje podejście i zamiast ataku podniosła białą flagę. Zamiast gróźb, kar i krzyków wyszła do dziecka ze spokojną rozmową udało się zapanować nad sytuacją, a dziewczynka doświadczyła akceptacji i miłości bezwarunkowej, której potrzebowała.

Matka dziewczynki miała szczęście, ponieważ dość szybko przekonała się, jak dużą przykrość wyrządza swojemu dziecku bezustannie oczekując poprawnego zachowania. Zauważyła, że tylko wtedy była serdeczna i miła dla córki.

 

Bo jak tu być miłą, gdy dzieciak z krzykiem tarza się po podłodze w sklepie…

Może właśnie dlatego to robi. Zna nasz czuły punkt. Wie, że tym, co ludzie sobie o nas pomyślą bardzo się przejmujemy… więc celowo prowokuje sytuacje, które mają je wyzwolić z ciągłego podporządkowania się, a rodzicowi dać do zrozumienia, że coś jest nie tak.

 

Co zatem robić, gdy…

Na wszystkie trudne zachowania dziecka jest jedno, może nieznacznie różniące się rozwiązanie.

Gdy dziecko płacze w sklepie, bo chce zabawkę…

Gdy dziecko nie chce wyjść z przedszkola…

Gdy dziecko nie je obiadu…

Gdy dziecko nie sika do nocnika…

Gdy dziecko nie sprząta po sobie….

Gdy dziecko nas bije…

 

Te wszystkie momenty, które zwykle wyprowadzają nas z równowagi, to nasza szansa na okazanie naszemu dziecku miłości bezwarunkowej.

 

Spokój, rozmowa, nasze uczucia, nasza miłość.

Wiem, że niektórzy wątpią w skuteczność rozmowy z 2-latkiem w szale, ja jednak wierzę. Oczywiście szału nie da się zagłuszyć naszymi słowami, dlatego można go przeczekać, na przykład przytulając dziecko lub trzymając je za rękę (jeżeli sobie tego życzy, nic na siłę). Ja wychowana na Superniani, pozbawiona tej wiedzy, izolowałam dziecko, gdy było wściekłe, jednak to tylko potęgowało jego szał, a trudne sytuacje się powtarzały. Dopiero, gdy byłam przy nim, szybko się uspokajał i dążyliśmy do porozumienia.

  -Mama jest przy mnie. Kocha mnie nawet jak krzyczę.

Dziecko nie dowie się, że robi komuś przykrość, jeżeli nikt mu o tym nie powie. Musi wiedzieć, że jego zachowanie krzywdzi. W przedszkolu, czy szkole szybko się o tym dowie od innego szczerego dziecka, ale w domu także powinno dostawać te informacje. “Gdy mnie bijesz, bardzo mi wtedy źle i po prostu mnie to boli”, “bardzo się cieszę, że lubisz być w przedszkolu, ale chciałabym żebyśmy już byli razem w domu”.

 -Mama kocha mnie nawet, jak nie chcę robić tego, co mi każe.

Słowa z zasadzie są zbędne po wykonaniu dwóch poprzednich kroków. Dziecko już wie, że jest kochane i akceptowane mimo tego, że nie zachowuje się tak jak “powinno” – według nas. Wie, że ma prawo mieć swoje zdanie i rodzic je szanuje. Ma prawo zachować się tak jak akurat ma ochotę, a rodzic to akceptuje.

 

Obawy, że akceptując takie zachowania tylko zachęca się dziecko do dalszych tego typu działań są niepotrzebne. Wyrażając swoją miłość wobec dziecka w trudnych sytuacjach dajemy mu to, czego właśnie potrzebuje. Otrzymuje coś, czego brak był powodem tego całego zdarzenia.

Z kolei reagując gniewem prowokować będziemy kolejne awantury. Aż dziecko uzyska to, czego potrzebuje.

 

*

Dzieci nie są złe z natury. Wszystkie ich nieodpowiednie według nas zachowania są dla nich nauką i zbieraniem doświadczeń. Każda nasza reakcja przekazuje im jasny komunikat, z którego nawet my czasem nie zdajemy sobie sprawy.

Zazwyczaj są to nieprzemyślane, automatyczne słowa czy gesty, które nie zawsze dają dziecku to czego akurat potrzebuje. Warto zatrzymać się chwilę i wykonać ruch, który pozwoli zrozumieć, zaakceptować i obdarzyć miłością bezwarunkową.

 


Program nauczania w szkole przywiązuje bardzo dużą wagę do działania w grupach. Twórcom programu najwidoczniej bardzo zależało, aby wydobywać z dzieci zdolności pozwalające na współdziałanie.

To świetnie, że mają szansę poczuć tę ekscytującą przyjemność współpracy, fascynującej burzy mózgów, wspólnego szukania rozwiązań.

Poza tym uczą się dzięki temu szanować cudze opinie i decyzje, być może nabierają odwagi, by zaproponować własne rozwiązania, oraz chętniej podejmują ryzyko w podejmowaniu działań, bo odpowiedzialność porażki rozkłada się na całą grupę.

Niestety współpraca i współdziałanie zostaje wypierane przez rywalizację. I to już w pierwszych klasach podstawówki.

Rywalizację można z powodzeniem wykorzystać na lekcjach i w życiu dziecka, ale w formie zabawy.

Syn:-Nogi mnie bolą, nie mogę już dalej iść…

Ja: -Ścigamy się?

Syn:- Kto pierwszy do tamtego drzewa!!!

Uczestnictwo w zawodach sportowych, konkursach językowych, plastycznych, gdzie można brać udział indywidualnie, nie może opierać się na współpracy, ponieważ liczy się każdy pojedynczy wynik.

Jednak w innych sytuacjach, gdy wiedza lub umiejętności jednego dziecka mogą komuś pomóc, by drugie sprawniej wykonało jakieś zadanie lub nabyło nowych kompetencji, nie powinny spotykać się z rywalizacją, za to z współdziałaniem.

To bardzo przykre, że dzieci już w tak młodym wieku, swoje najprzyjemniejsze (zrozumieją to po jakimś czasie ;-)) lata nauki marnują na myślenie o wyniku i wygranej.

KLASA PEŁNA JEDYNAKÓW -Rywalizuję bo mam taki kaprys.

Wiele osób uważa, że jedynak to roszczeniowy, naburmuszony egoista. Mimo, że obecnie w klasach jest rzeczywiście sporo jedynaków, to mogłoby się okazać, że większość dzieci z cechami wypisanym powyżej jednak ma rodzeństwo (najczęściej starsze).

Niektóre dzieci chcą, aby tylko ich pomysły zostały wykorzystywane i obrażają się kiedy grupa zdecyduje inaczej. Niektóre potrafią wybierać osoby, z którymi mogą być w grupie, bo inaczej wcale nie będą pracować. Bywają też takie, które wszystko robią same, ponieważ nie potrafią delegować zadań lub uważają, że inni zrobią to gorzej od nich.

Praca w grupach ma na celu oduczenie dzieci takiego postępowania, za to skupienie się na wykonaniu zadania w najlepszy możliwy sposób. Ma nauczyć dzieci jak wykorzystywać umiejętności poszczególnych członków grupy, bo rywalizacja z nimi nie doprowadzi do sukcesu, ale do porażki.

SKĄD SIĘ BIERZE RYWALIZACJA?

Z domu…

„Zobacz, nawet Kasia już zjadła, a ty znowu ostatni”

„Dostałaś tylko 4+, a co dostała Ola?”

Dzieci w domu są porównywane z rodzeństwem, a także z innymi, obcymi dziećmi. Rodzice być może nieświadomie wywołują u dziecka potrzebę rywalizacji, jednak porównaniami tego typu negatywnie wpływają na relacje między rodzeństwem i kolegami z klasy.

Kiedy dziecko nie potrafi przegrywać, bo nie umie poradzić sobie z zawodem, jaki komuś sprawił, będzie za wszelką cenę starało się wygrać. Nawet gdy będzie chodziło o błahe, w naszym mniemaniu, sprawy.

Zazdrość to przykre uczucie, które także może być przyczyną niezdrowej rywalizacji. Niektóre dzieci widząc ciągle inne na pierwszym planie, także chciałyby być wyróżniane, zauważane, wybierane do różnych zadań. Zaczynają rywalizować, by zostać dostrzeżonym.

ZDROWA RYWALIZACJA

Określając rywalizację jako działanie polegające na osiągnięciu celu za wszelką cenę, ignorując jednocześnie potrzeby drugiej strony, ciężko nazwać ją zdrową.

Niektórzy uważają jednak, że rywalizacja to nieodłączny element naszego życia i jej występowanie wiąże się z niemalże każdą sferą życia. Dlatego należy motywować dzieci do rywalizacji, która zachęci je do bardziej wytężonej pracy, a tym samym do osiągnięcia sukcesu w przyszłości.

CO RYWALIZACJA ROBI Z DZIEĆMI?

Taką historię opowiedziała mi koleżanka.

Jej córka Majka wróciła smutna do domu ze szkoły. Za chwilę przyjechały do niej jej najlepsze koleżanki. Bawiła się z nimi, jednak cały czas nie była w najlepszym nastroju. Wieczorem Maja usiadła z mamą do odrabiania lekcji. Mama zauważyła, że Maja ma w piórniku zestaw mazaków, którego wcześniej nie widziała. Zapytała, skąd je ma, przecież nie kupowały ich razem. Maja odpowiedziała, że dostała je za najlepszą pracę w konkursie plastycznym, ale jak pani wręczyła jej w szkole nagrodę, koleżanki obraziły się na nią. Dlatego nic nie mówiła po przyjściu ze szkoły, żeby znowu się nie gniewały.

Córka mojej koleżanki była smutna, bo nie mogła cieszyć się wygraną, ponieważ „koleżanki” skutecznie pozbawiały jej tej przyjemności. Były zazdrosne i złe, że to Majka wygrała konkurs.

Te 8-letnie dziewczyny, które tak naprawdę wcale nie przyjaźniły się z Mają tylko z nią rywalizowały, zachowały się tak ponieważ wiedziały, że same zawiodły.

Zawiodły czyjeś oczekiwania. To były oczekiwania rodziców.

Brak pomocy, wsparcia oraz życzliwości między dziećmi to także element rywalizacji między nimi.

Dzieci często nie chcą pomóc innemu uczniowi, skarżą gdy ten prosi o pomoc na sprawdzianie, zasłaniają się czym tylko mogą, byleby ich wiedza nie została użyta przez kogoś, kto mógłby dostać lepszą ocenę od niego.

Narastające konflikty wśród dzieci mogą mieć źródło w ciągłej rywalizacji między nimi. Dzieci uczą się, że najważniejsza nie jest przyjaźń tylko wynik, ocena.

Ciągłe uczestniczenie w rywalizacjach jest z pewnością dużym stresem dla dziecka. Chęć udowodnienia, że jest się lepszym musi się wiązać z ogromną presją i może zostać z dzieckiem na zawsze.

RYWALIZACJA JEST NIEBEZPIECZNA

Niestety, rzeczywiście, chcąc się gdzieś przebić, coś osiągnąć, trzeba pokonać konkurencję. Aby to zrobić konieczna jest ciężka praca lub… jakiś inny sposób.

„Uczciwością jeszcze nikt się nie dorobił”

Takie podejście z pewnością sprawi, że rywalizacja będzie pozbawiona racjonalnego myślenia oraz konsekwencje działań, nie będą brane zbyt poważnie do siebie.

Częsta rywalizacja z pewnością prowadzi do zaburzeń zdrowotnych. Choroby serca, a także problemy ze zdrowiem psychicznym mogą mieć przyczyny w nieustannym rywalizowaniu o coś.

Problemem może być też wrogość wobec innych osób, a także depresja oraz zaburzenia neurotyczne.

BEZ RYWALIZACJI NIKT BY NIC NIE OSIĄGNĄŁ

„Jak on mógł to zrobić, to ja mogę tym bardziej!”

Takie podejście, doprowadziło wielu ludzi do niesamowitych sukcesów. Oczywiście przypłacili to ogromną ilością ciężkiej pracy oraz niesamowitą presją, ale cel osiągnęli.

Chęć udowodnienia komuś, że jest w błędzie doprowadziła do powstania wielu teorii i wynalazków.

Dzięki rywalizacji między różnymi firmami, mamy coraz to nowe sprzęty oraz nowinki techniczne, ułatwiające nam życie. Jednak nie powstają one dla dobra ludzkości, ale dla korzyści finansowych ogromnych koncernów.

Możemy jednak uznać, że istnieją jakieś pozytywne cechy rywalizacji, jednak współdziałanie i tak powinno być priorytetem w życiu człowieka.

CO MOŻE ZROBIĆ RODZIC, BY JEGO DZIECKO NIE MUSIAŁO RYWALIZOWAĆ Z INNYMI?

– rywalizację wykorzystywać w zabawie,

akceptować dziecko takim, jakie jest,

– nie zmuszać do zdobywania większych osiągnięć, niż dziecko jest w stanie,

– doceniać wysiłek i starania dziecka,

– uczyć życzliwości wobec innych,

– przyzwyczajać do dzielenia się wiedzą i umiejętnościami,

– zachęcać do pomagania innym.

 

CO MOŻE ZROBIĆ NAUCZYCIEL, BY NIE WZBUDZAĆ RYWALIZACJI MIĘDZY DZIEĆMI W KLASIE?

– sprawiedliwe traktować wszystkich uczniów,

– wykorzystywać rywalizację w pozytywny sposób, np. z inną klasą, zacieśni to relacje między uczniami,

– doceniać pomaganie sobie nawzajem,

– wspierać współdziałanie w grupie,

– zachęcać uczniów do dzielenia się swoimi umiejętnościami pomagając innym.

*

Choć można stwierdzić, że rywalizacja ma swoje zalety, nie wpływa dobrze na człowieka, a wręcz może doprowadzić do bardzo niebezpiecznych następstw.

Pomijając choroby wywołane stresem, może niestety zawładnąć człowiekiem do tego stopnia, że już nigdy się od niej nie uwolni.

Współdziałanie natomiast niesie ze sobą tylko korzyści. Pomaganie innym, oraz otrzymywanie pomocy w ramach wspólnej pracy może być bardzo owocne oraz satysfakcjonujące. Uczy szacunku wobec siebie i innych. W życzliwej sobie grupie człowiek czuje się dobrze i bezpiecznie.

Rywalizując musi trzymać się z boku. Sam.

Nie rodzimy się, by rywalizować, nabywamy tej chęci wraz z wiekiem, pod naciskiem pewnych osób lub środowiska.

Dziecko, by mogło być szczęśliwe powinno współdziałać, rywalizować tylko dla zabawy.

 

Źródło: http://asystaekspercka.pl/rywalizacja.html

 

Photo by Chris Sabor on Unsplash


Jeszcze zatęsknimy za czasem spędzanym z dziećmi…

Ilość czasu spędzana z dziećmi jest zależna od ich wieku. Małe oczekują i potrzebują pomocy w wielu sytuacjach, dlatego też rodzic poświęca mu wiele czasu. Jednak wraz z wiekiem dziecka ten czas się zmniejsza, ponieważ dziecko staje się coraz bardziej samodzielne. A gdy od pierwszego wejrzenia zakocha się w tablecie, jak większość dzieci, rodzic może mieć całe godziny na obowiązki domowe i pracę. Dochodzą do tego spotkania z kolegami, nauka, odrabianie lekcji i czasu wspólnego dla dziecka i rodzica pozostaje niewiele.

JAK WYGLĄDA ŻYCIE RODZICA W 2018 ROKU?

Podczas gdy jakieś 20 lat temu rodzice pracowali i zajmowali się domem, to mieli jeszcze czas spotkać się ze znajomymi. Czasem nawet codziennie! Teraz jednak rzadko da się wykrzesać choćby 5 minut na kawę z koleżanką, bo doba jest stanowczo za krótka. Terminy gonią i jest ciągle tyle do zrobienia.

Są jednak rodzice, którzy mimo to mają czas na swoje pasje, są i tacy, co mają czas na swoje seriale…

JAK WYGLĄDA ŻYCIE DZIECKA W 2018 ROKU?

Angielski, balet, piłka nożna, akrobatyka, judo, kółko plastyczne, pływanie, skrzypce, programowanie komputerowe. Aha, w przerwie szkoła.

Jeżeli już uda się znaleźć jakieś okienko w grafiku dziecka i własnym, trzeba zdawać sobie sprawę, że nie ma tego czasu dużo, dlatego powinno się go wykorzystać jak najbardziej efektywnie.

JAK POWINIEN WYGLĄDAĆ CZAS Z DZIECKIEM?

Wpakowanie dzieciaka do auta i przetransportowanie go na ściankę wspinaczkową, trening, czy do kina to jest dobrze spędzony czas z dzieckiem. Pod jednym warunkiem. Że w aucie rozmawiamy z nim, na treningu żywo reagujemy na jego umiejętności, a po kinie urządzamy sobie wypad na kolację i pogawędkę.

Najlepszy czas z dzieckiem to rozmowa i prawdziwe zainteresowanie życiem i problemami dziecka. Pytanie go o to, co go trapi i czy wszystko jest ok. Te wszystkie atrakcje są ważne i każdy ma czasem ochotę przeżyć coś emocjonującego, innego ale, by spędzony razem czas dał oczekiwane rezultaty, wystarczy zwyczajna rozmowa z dzieckiem.

Ilość czasu poświęcona dziecku nie ma znaczenia. Najważniejsze jest zainteresowanie.

Dzieci w wieku szkolnym, tak jak rodzice mają bardzo dużo obowiązków. Szkoła, odrabianie lekcji, nauka, zajęcia dodatkowe. Nawet mimo szczerych chęci nie mamy tego czasu dużo. I wcale dużo go nie potrzeba.

Trzeba go tylko tak wykorzystać, aby przekazać dziecku najważniejsze komunikaty: kocham cię, zawsze możesz na mnie liczyć, w pełni akceptuję to, jaki jesteś.

Będąc bardzo zapracowanym, ale mając na uwadze dobro dziecka wynikające z naszego zainteresowania, możemy wykorzystać kilka sposobów, aby dać wyraz naszej miłości wobec dziecka.

Terminarz

Jeśli nie mamy wiele czasu na co dzień, bądźmy chociaż w tych najważniejszych momentach. Pamiętajmy o urodzinach, rocznicach, ważnych uroczystościach. Obecność zapracowanego rodzica w takiej chwili będzie dla dziecka ważniejsza niż tysiąc słów zapewniających o bezgranicznej miłości wobec dziecka. Dowie się wtedy, jak jest dla niego ważne.

Pytania. Rozmowa.

Nie mówię o pytaniach typu „co tam w szkole?”, „zjadłeś obiad?”, ale o pytaniach związanych z życiem i zainteresowaniami dziecka.

Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. Trudno rozmawiać z nastolatkiem, dla którego nigdy nie mieliśmy czasu, a po wielu latach raptem zachciało nam się umacniać relacje rodzinne. Zostaniemy potraktowani jak intruzi. Jakbyśmy wsadzali nosy w nie swoje sprawy. Lepiej już od najmłodszych lat urządzać sobie krótkie pogawędki, które sprawią, że tematy do rozmów znajdą się same, a wynikać będą z prawdziwego zainteresowania, a nie zwykłego obowiązku.

Duma i szczęście z bycia rodzicem.

Oczywiście miło mieć dziecko, które obdarzone jest wieloma talentami, do tego jest nieprzeciętnie inteligentne oraz zachwyca wszystkich swoją urodą. Ale co gdy naszemu dziecku daleko do ideału? Każdy rodzic powinien widzieć w swoim dziecku bohatera. Kogoś wybitnego i wspaniałego. Cieszyć się każdym, nawet najmniejszym sukcesem i dawać jak najczęściej do zrozumienia, że nie musi nic robić, by był kochany.

Nie wszyscy doceniają dar, jaki otrzymali od losu w postaci dzieci. Dobrze by było, gdyby po latach zrozumieli swój błąd i stało się dla nich jasne, jak destrukcyjnie wpłynęli na własne dzieci brakiem czasu i zaangażowania w obowiązki rodzicielskie.

Niestety tacy ludzie prawdopodobnie nigdy nie zrozumieją, że sami są przyczyną nieodpowiedniego zachowania własnego dziecka.

Rodzic, który złości się na dziecko z powodu na przykład złych ocen, powinien zastanowić się co sam zrobił, by pomóc dziecku być dobrym uczniem. Czy rozmawiał z nim na temat tego, jak ważna jest edukacja, czy pomagał w lekcjach, czy choć raz spytał: „w czym problem?”, „czego nie rozumiesz?”.

Gdy rodzic nie chce spędzać czasu z dzieckiem, bo woli pracę i towarzystwo innych osób.

Niestety nikt nie ma wpływu na taką osobę i zmuszanie jej do kontaktów z dzieckiem nic nie da na dłuższą metę.

Taki człowiek jest egoistą, który myśli wyłącznie o tym, co jemu sprawia przyjemność, nie zważając na cenę, jaką płaci za to jego własne dziecko.

Oczywiście lepiej już, żeby ograniczył kontakt z dzieckiem, niż wyładowywał na nim frustrację spowodowaną przykrym dla niego, rodzicielskim obowiązkiem. Obie sytuacje jednak bardzo niekorzystnie wpłyną na małego człowieka, który będzie doskonale zdawał sobie sprawę, że rodzic nie chce z nim być, a nawet upatrywał swojej winy w zaistniałej sytuacji.

Drugi rodzic, chcący wynagrodzić obojętność pierwszego, nie będzie w stanie złagodzić żalu dziecka, choćby poświęcił mu aż nadto własnego czasu. Nic nie jest w stanie uśmierzyć bólu spowodowanego odrzuceniem.

*

Wiem, że bardzo ważne cechy człowieka takie jak pewność siebie czy empatia biorą się z poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i wiary w siebie. Te cechy są w dużej mierze uzależnione od tego, jak rodzice podchodzą do wychowania dzieci i jak własnym zachowaniem dają lub ograniczają ich zdobywanie.

Czas spędzony z dzieckiem powinien opierać się na rozmowie. Przy wyłączonym telewizorze, wyciszonym telefonie. Ten czas powinien mówić dziecku: „jestem tu tylko dla ciebie, chcę wiedzieć, jak się czujesz, czy jesteś szczęśliwy, bo jesteś dla mnie najważniejszy”.

Żaden wyjazd, żadne atrakcje, żadne pieniądze nie są w stanie dać dziecku takiego komunikatu.

Tylko czas spędzony z dzieckiem w taki sposób, aby mogło opowiedzieć o swoich sprawach, sukcesach, przykrościach. Zapytać o radę i poprosić o pomoc sprawi, że relacja z rodzicem będzie dla niego czymś pięknym i bezcennym. Da mu także siłę, by pokonywać najtrudniejsze przeszkody.

Nie trzeba się zwalniać z pracy, by zapewnić dziecku wystarczającą ilość uwagi… Czasami wystarczy nawet pięć minut dziennie zwykłej rozmowy.


Samodzielność to cecha, której dzieci uczą się od najmłodszych lat, by w dorosłym życiu móc poradzić sobie z wieloma trudnościami.

Wykorzystują nabyte umiejętności zamiast biernie oczekiwać na czyjąś pomoc.

Człowiek samodzielny musi być odważny. Nie bać się ryzykować przy podejmowaniu nowych rozwiązań, próbować różnych sposobów radzenia sobie z nadarzającymi trudnościami, ale i umieć ponosić konsekwencje własnych działań.

Dorosły, który nie wykazuje się zanadto samodzielnością, prawdopodobnie był powstrzymywany przed tego typu działaniami lub wyręczany w nich w dzieciństwie. Możliwe jest także, że jego poczucie własnej wartości jest tak niskie, że nie pozwala mu ono na podejmowanie wielu czynności samodzielnie z obawy przed ich nieumiejętnym wykonaniem.

Mimo, że dobrze jest umieć prosić o pomoc i korzystać z niej, lepiej jednak być w większości przypadków samodzielnym, a co za tym idzie – niezależnym.

Będąc samodzielnym:

  • mamy pełny wpływ na własne życie,
  • bierzemy odpowiedzialność za swoje postępowanie, więc zwykle dojrzale i z rozwagą podejmujemy decyzje,
  • nie boimy się wyzwań, liczymy się z porażkami,
  • mniej sytuacji nas stresuje,
  • nasze działania nie są ograniczane przez inne osoby,
  • mamy wiarę we własne możliwości,
  • czerpiemy ogromną satysfakcję ze swojego działania i budujemy poczucie sprawczości.

Dzieci rodzą się pewne siebie i odważne. Chętnie doświadczają nowych wyzwań, nie oglądając się na grożące niebezpieczeństwo, bo nie zdają sobie jeszcze z niego sprawy. Troskliwy rodzic chcąc oszczędzić dziecku przykrości, czy bólu ogranicza je często w swobodnych działaniach, nieświadomie zabijając w nim samodzielność. Ciągłe przestrzeganie lub nawet straszenie dziecka konsekwencjami pewnych działań skutecznie pozbawia go ochoty na dalszą eksplorację świata.

Dziecko zaczyna być ostrożne, przestraszone i niepewne każdego swojego kroku. I o ile w dzieciństwie może to uchronić małego człowieka przed wieloma wypadkami, to w przyszłości skończy się totalną bezradnością.

W przyszłości może wyrosnąć na niezaradnego, stresującego się nawet najprostszymi zadaniami, słabego psychicznie człowieka.

Dorosły, który bezradnie stoi w miejscu zamiast ruszyć do przodu i samodzielnie uporać się z tymi aspektami życia, które go nie satysfakcjonują, będzie nieszczęśliwym człowiekiem. Tylko wytrwałe, niezależne działanie w kierunku osiągnięć zmieniających życie na lepsze daje radość i pewność, że życie ma sens.

Wiele osób boi się samodzielności, gdyż muszą wyjść ze swojej strefy komfortu. Ale tylko opuszczenie jej lub systematyczne poszerzanie jej granic pozwoli człowiekowi doświadczać czegoś nowego czy ekscytującego. Pozostawanie w niej przez całe życie wiąże się z szarą codzienną smutną rzeczywistością.

Wiemy na pewno, że pozwalając dzieciom na większą samodzielność, sprawiamy, że stają się bardziej odpowiedzialne.

To za sprawą możliwości podjęcia się pewnego zadania i konieczności zmierzenia się z uzyskanym efektem. Jeżeli pozwolimy dziecku na wykonywanie pewnych zadań samodzielnie, ono z pewnością będzie starało się zrobić wszystko, aby stanąć na wysokości tego zadania.

Dopóki dziecko nie zacznie samo chodzić do szkoły, nigdy nie będzie wystarczająco uważne podczas przejścia przez ulicę. Ponieważ idąc z opiekunem wie, że nie musi się rozglądać, rodzic i tak mu powie, kiedy można iść. Dopiero, gdy sam o siebie musi zadbać, zwróci uwagę na szczegóły, które pod opieką rodzica wcale go nie interesowały.

Dokonanie tak niezwykłego osiągnięcia, jak samodzielność w kwestiach wymagających dojrzałości czy ostrożności doda dziecku ogromnej pewności siebie i wiary we własne możliwości.

Co musimy dać dziecku, aby było samodzielne:

  • poczucie bezpieczeństwa- jesteśmy obok, gotowi do pomocy, jednak wierzymy, że dziecko jest w stanie samo wykonać daną czynność,
  • akceptację -bez względu na rezultat podejmowanych działań,
  • wsparcie i motywację do dalszych prób.

Należy jednak pamiętać, by samodzielność dziecka wynikała z jego własnej inicjatywy, nie rodzica.

Narzucając dziecku działanie według naszych zasad, sprawiamy, że pozostaje ono bierne w myśleniu i działaniu. Nie stara się ono zrozumieć dlaczego należy zachowywać się tak, a nie inaczej, tylko robi to, o co zostało poproszone.

Samodzielne wykonywanie różnych zadań sprawia, że dziecko koncentruje uwagę na nich oraz rozwija podzielność uwagi.

Takie zaangażowane działanie sprzyja zapamiętywaniu najmniejszych szczegółów oraz rozwiązywaniu problemów. Wszystkie te czynności, które dziecko wykona własnoręcznie, do czego samodzielnie dojdzie własną pracą, spowodują nabycie przez niego nowych umiejętności. Otrzyma przy tym wiedzę o sobie oraz otaczającym go świecie.

Dziecko, które poznaje świat za pomocą własnej aktywności konfrontuje to, co robi z tym, co chce osiągnąć. Dowiaduje się o swoich możliwościach i doskonali je.

Jeżeli zda sobie sprawę, że nie jest w stanie wykonać zadania samodzielnie będzie musiał zwrócić się o pomoc, czego także trzeba się nauczyć.

Samodzielne dziecko – samodzielny dorosły.

Ten dorosły, zazwyczaj poradzi sobie z wymaganiami stawianymi mu przez życie. Będzie bardzo dobrze znał siebie, a poprzez wielokrotną konfrontację z samodzielnie rozwiązywanymi problemami, a także podejmowanymi wyzwaniami, będzie wiedział wszystko o własnych możliwościach.

Samodzielne dziecko będąc już dorosłym człowiekiem, będzie posiadało zaufanie do własnych decyzji, biorąc za nie pełną odpowiedzialność. Nie będzie bał się zmian, otwierając się na nowe wyzwania. Podejmie wiele różnorodnych aktywności, które pozwolą mu w ekscytujący sposób cieszyć się życiem.

Osoby dorosłe powinny być gotowe do poszukiwania wyjaśnień i nowych rozwiązań. Życie ciągle wymaga od nich, aby nabywali nowych umiejętności i kompetencji. Zamiast oglądać się na innych, szukać pomocy i wskazówek, powinni sami zacząć działać. Tak, jak im podpowiada intuicja. Uczyć się dzięki doświadczonym porażkom i ponownie działać. Tak właśnie postępuje osoba samodzielna i odpowiedzialna.

Każdemu z nas powinno zależeć na tym, by być samodzielnym finansowo i mieć możliwość samodzielnego podejmowania ważnych dla siebie decyzji. Tymi celami powinno się zarazić dzieci, by dążyły do tego samego.

Przez brak samodzielności mogą odczuwać ogromny stres nawet w sytuacjach codziennych oraz stać się zależne od innych osób, co w efekcie doprowadzi do bardzo niskiego poczucia ich własnej wartości.

Musimy pamiętać, że zadania z jakimi mierzy się dziecko, powinny być dostosowane do jego możliwości, ponieważ zrzucając na nie zbyt odpowiedzialne zadania lub takie, których nie jest w stanie wykonać samodzielnie, wywołają u niego duży stres i mogą całkowicie zniechęcić do angażowania się we wszelkiego rodzaju działania, nawet te najprostsze.

Dzieci powinny mieć wzór samodzielności w postaci rodziców. Być wspierane i zachęcane przez nich do częstej samodzielności oraz niezależności. Będąc dorosłymi ludźmi będą żyły na własnych warunkach, tak aby robić to, co sprawi im przyjemność i da satysfakcję.

 

 

 

Photo by Caroline Hernandez on Unsplash

Cytat w tytule z książki: “Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci”Adele Faber, Elaine Mazlish


Zdarzają się sytuacje, gdy Twoje dziecko chce uczestniczyć w jakimś zadaniu lub rozmowie, o której nie ma pojęcia, więc mówisz: „idź się pobaw, to sprawy dorosłych”, albo „nie słuchaj, bo my tu rozmawiamy na poważne tematy”.

Wiele osób stwierdzi, że to nic nadzwyczajnego. Są momenty, gdy trzeba porozmawiać, a dziecko nie powinno w tej rozmowie uczestniczyć. I ja zgodzę się z tym, że są rozmowy,  w których dziecko nie powinno uczestniczyć, ale nie tego rodzaju słów należałoby użyć, by zniechęcić dziecko do zainteresowania sprawami dorosłych. Bo te jeszcze zwiększą ciekawość.

Niestety, ale takie poważne rozmowy toczą się często przy dzieciach, a rodzice uważają że „są za małe by mogły coś z nich rozumieć”, więc bez obaw można spokojnie rozmawiać.

DZIECKO SŁYSZY NASZE ROZMOWY I ROZUMIE JE NA SWÓJ SPOSÓB

Okazuje się jednak, że dziecko uczestniczy w tej rozmowie mimo wszystko. Może i niewiele z niej rozumie, ale udziela mu się napięta atmosfera lub stres wywołany np. sprzeczką rodziców. Dochodzą do uszu dziwne słowa, których znaczenie bardzo chciałoby poznać. Jednak wie, że to sprawy dorosłych. Ono nie ma prawa o nie pytać, a jak będzie starsze musi samo poszukać odpowiedzi na nurtujące go pytania.

Rodzice, którzy myślą, że dziecko przestanie słuchać, gdy go o to poproszą i rozmawiają dalej jakby nigdy nic przy nim popełniają duży błąd. Dziecko cały czas słucha. Jeżeli nie świadomie to podświadomie. Poza tym komunikat otrzymany od rodzica poprzez słowa: nie interesuj się, jesteś za mały, nie znasz się na tym, nie wiesz o co chodzi.. itp. sprawia, że nie czuje się najlepiej w swojej skórze, wie że jest gorszy, ale nie wie dlaczego, chce o coś zapytać, ale wie że nie można, jest ignorowany, tylko dlatego, że rodzice nie traktują go poważnie.

Najwięcej szkody może przynieść ignorowanie chęci uczestnictwa w „poważnych” rozmowach młodego nastolatka. Kiedy on wie więcej niż nam się wydaje, a my ciągle traktujemy go jak małe dziecko.

Jak możemy oczekiwać, że będzie nas szanował i liczył się z naszym zdaniem, skoro my nie liczymy się z nim i cały czas patrzymy na niego, jak na dzieciaka.

On znajdzie sposób na wyrażenie swojego zdania i znajdzie osoby, które będą chciały go wysłuchać wiedząc, że nie ma co liczyć na rodziców w tej kwestii będą to koledzy i koleżanki.

ROZMAWIAJ Z DZIECKIEM I DAJ MU POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA

Jeżeli chcemy poważnie traktować dziecko musimy:

  • rozmawiać z nim,
  • pozwolić zadawać pytania,
  • liczyć się z jego zdaniem,
  • wysłuchać jego opinii,
  • udzielać szczerych dostosowanych do wieku odpowiedzi,
  • angażować je w niemal wszystkie zadania, w jakich ono chce uczestniczyć.

Niech poznaje. Niech zrozumie. Niech doświadcza i uczy się. Niech prosi o pomoc i wyjaśnienia.

Dlaczego by nie dać mu tej wiedzy teraz skoro o nią pyta. Dlaczego by nie zachęcić go do otrzymania odpowiedzi na pytania i dowiadywania się tego, co go interesuje.

W „poważnych rozmowach” z dzieckiem powinniśmy zawsze przedstawiać obiektywną opinię na dany temat, ponieważ dziecko z wiekiem ustosunkuje się samo do pewnych kwestii, a my nie możemy narzucać mu swojego zdania. Dajmy mu szansę wykreowania własnego światopoglądu.

Pozwalając dziecku na uczestniczenie w rozmowach, wyjaśnianie mu, co stanowi problem, jak sobie z nim można poradzić da dziecku bardzo wartościową naukę, spokój i poczucie bezpieczeństwa.

Lepiej, żeby dziecko zdało sobie sprawę, że rodzice mieli problem, ale wszystko jest na dobrej drodze ku jego rozwiązaniu, niż niczego nieświadome martwiło się, że dzieje się coś złego.

Angażowanie dziecka w zadania, które są zadaniami typowo dla dorosłych korzystnie wpłynie na jego samoocenę. Wiedząc, że rodzice mu zaufali i chcąc być poważnie traktowany, postara się odpowiedzialnie wywiązać z powierzonego zadania.

Wspólne rozmowy i działania w rodzinie bardzo korzystnie wpływają na relacje miedzy jej członkami. Każdy wie, że ma oparcie w pozostałych. Nikt nie musi nikogo udać i popisywać się, aby zyskać akceptację, jak to bywa w grupie rówieśniczej.

Dziecko powinno być traktowane na równi z rodzicami. Mieć prawo do własnej opinii i mieć prawo pytać, o to czego nie rozumie. Jeżeli jego pytania zostaną wyśmiane lub zignorowane, dziecko wiele straci. A jak wiele straci rodzić przekona się po kilku latach..

 


Często, gdy obserwuję lub słyszę o świadomie podejmowanych zachowaniach zagrażających życiu dorosłych ludzi szukam informacji, by dowiedzieć się, dlaczego ten człowiek to robi? Chcę wiedzieć, co mogło przyczynić się do takiego postępowania w dorosłym życiu i co, ja jako matka mogę zrobić teraz, by mój syn nie był zmuszony posuwać się tak daleko po to, by… no właśnie. Po co?

Poczuć adrenalinę chyba lubi większość z nas. Ja jednak chcę zwrócić uwagę na zachowania, które nie wiążą się tylko z wyrzutem adrenaliny, ale z groźbą utraty życia.  Niestety wiele jest takich osób, które jakaś siła pcha do tego typu zachowań. Co im one dają?  Przynoszą swego rodzaju ulgę na jakiś czas, dają ogromną satysfakcję z osiągniętego celu, a może to tylko chęć bycia popularnym?

“Szansa, żeby powalić świat na kolana, maleje z każdym rokiem” -Wojciech Eichelberger

Może nie tylko zuchwałość i brak rozsądku prowadzą do podejmowania ryzykownych zachowań. Być może istnieje także inna przyczyna podejmowania ryzyka przez ludzi i jest ona wypadkową wielu czynników towarzyszących człowiekowi na przestrzeni całego życia..

Supermeni z niską samooceną.

Wiele osób, które robią rzeczy niezwykłe, ale przy tym niebezpieczne chcą pokazać całemu światu, że są lepsi, wyjątkowi, silniejsi. Tyko dzięki pokonywaniu swoich słabości są w stanie sami sobie i często innym udowadniać, że są coś warci. Mają zaniżoną samoocenę i chcą się poczuć lepiej osiągając to, co dla innych jest niemożliwe.

A przecież nikt nie rodzi się

z niskim poczuciem wartości.

Dzieci od najmłodszych lat potrzebują uwagi, akceptacji  i doceniania ze strony rodziców. Jeżeli tego nie otrzymają, będą starały się na różne sposoby osiągnąć cel. Już maluchy, które doskonale wiedzą, że nie można, gdzieś wchodzić, bo jest tam niebezpiecznie robią to często, oczekując pewnych zachowań ze strony opiekunów. Dopiero zaspokojenie ich w sposób pełen troski i dający poczucie bezpieczeństwa, pozbawi dziecko dalszych prób zwracania na siebie uwagi.

Starsze dziecko, wiedząc doskonale, jak zaimponować rodzicom, najczęściej chce stawać na wysokości każdego powierzonego mu zadania. Docenianie jego wysiłków doprowadzi do wspaniałych rezultatów, jednak brak reakcji opiekunów na starania dziecka całkowicie zniechęci go do dalszych działań lub sprawi, że nawyk starania i chęci pokazania własnej wartości pozostanie na długo, a być może na zawsze w podświadomości dziecka.

Młodzież, która nie ma wystarczająco jasno ustalonych i przestrzeganych granic, nadmiernie krytykowana, nieumiejętnie albo wcale nie chwalona poszukuje ujścia z trudnej psychicznie sytuacji w jakiej się znajduje. W poszukiwaniu zrozumienia i wsparcia zapragnie należeć do grupy społecznej, która ta mu to czego szuka, ale on będzie musiał się odwdzięczyć, przestrzegając reguł oraz uczestnicząc we wszelkiego rodzaju działaniach, jakie będą miały miejsce w grupie. Wyłamanie się lub brak zgody na podejmowanie niebezpiecznych zadań może skutkować wykluczeniem, a potrzeba akceptacji i zrozumienia może być zbyt wielka, by móc z niej zrezygnować.

Co zatem już teraz możemy zrobić by uchronić dziecko

przed podejmowaniem działań ryzykownych

w okresie dojrzewania oraz późniejszym?

Przede wszystkim powinniśmy:

  • starać się mieć dobry, zdrowy kontakt z dzieckiem, okazywać realne zainteresowanie jego zdaniem i sprawami
  • ustalić jasne granice w wychowaniu dziecka, a także zasady w domu, później tylko je konsekwentnie przestrzegać bez nadmiernej surowości
  • bezwarunkowo kochać dziecko, nie za oceny czy dobre zachowanie
  • dawać dobry przykład -adrenalina dla wszystkich, ale w bezpieczny sposób, są na to sposoby i możemy pokazać jakie
  • umiejętnie chwalić, doceniać wysiłek i wykorzystywanie własnych możliwości w trudnych sytuacjach nawet zakończonych niepowodzeniem (oswoić z porażką, pokazać, że mimo popełnianych błędów nadal jest wartościowym człowiekiem)
  • poświęcić swój wolny czas dla dziecka- co da mu do zrozumienia „jestem dla niej/niego ważny”
  • wspierać poczucie wartości dziecka
  • wspierać w podejmowaniu niezależnych decyzji, by zdawał sobie sprawę z konsekwencji własnych wyborów.

Tylko lub aż tyle możemy zrobić dla naszego dziecka, by pomóc mu być fajnym, szczęśliwym człowiekiem, który nie potrzebuje zachowywać się lekkomyślnie, żeby zaspokoić cudze oczekiwania lub dowartościować się.

Zawsze jednak mogą się zdarzyć próby podejmowania takich działań i jeżeli są jednostkowe nie stanowią żadnego problemu, ponieważ młody człowiek zauważy, że wcale nie potrzebuje tego rodzaju  wyzwań i zacznie robić coś, co naprawdę da mu satysfakcję bez ryzykowania życia.

Myśl, o tym jak bardzo życie naszych dzieci w przyszłości będzie zależeć od naszego zachowania wobec nich w okresie dzieciństwa i dojrzewania napawa lękiem. Jednak naprawdę niewiele trzeba poświęcić, by mogły realizować się w bezpiecznych pasjach. Wystarczy czas i zainteresowanie. Nasz styl życia nie pozostawia nam wiele czasu na spędzanie czasu z rodziną, ale zawsze są obowiązki, które mogą zaczekać lub nic się nie wydarzy jeśli ich wcale nie wykonamy. Wybór należy do nas.

Copyrights

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości