Czy warto korzystać z ofert dietetyków?

Całe życie na diecie. Z drobnymi przerwami, rzecz jasna… Non stop nowe opcje w żywieniu, aby pozbyć się nadprogramowych kilogramów. Też tak masz?

Wiem jak to jest, gdy chęć posiadania idealnej sylwetki jest przeogromna jednak nie tak wielka jak ochota na tort śmietanowy lub ociekającego lukrem pączka.

Przez lata byłam wiecznie na diecie. Ale także z przyczyn zdrowotnych, nie tylko z troski o idealną wagę.

Przez możliwość czerpania wiedzy z Internetu wypróbowałam chyba wszystkie diety świata. Efekty  niewielkie, ale jednak jakieś tam były. Ponieważ żadna z tych diet nie była na tyle przyjemna, by zacząć żywić się w ten sposób już do końca życia, ciągle wracałam do starych nawyków.

Domyślam się, że chcesz schudnąć. Myślisz, że profesjonalna osoba taka jak dietetyk wie doskonale co zrobić, aby Ci się to udało. Ma doświadczenie, wykształcenie, programy komputerowe ułatwiające stworzenie idealnego planu żywienia… z pewnością pomoże.

Zanim pójdziesz do dietetyka nastaw się na zwycięstwo.

Zanim udasz się do dietetyka dobrze byłoby sprawdzić, czy masz odpowiednią motywację. Czyli, czy z odpowiednio dużym zaangażowaniem jesteś w stanie dietę utrzymać.

Większość osób myśli, że dietetyk po krótkiej rozmowie będzie doskonale wiedział jak ułożyć nasz plan żywieniowy żebyśmy byli syci, szczęśliwi i chudli jednocześnie. Nic z tych rzeczy. Odchudzanie zawsze wiąże się walką ze sobą samym i jakość jadłospisu niewiele tu pomoże.

Dlatego zanim zapiszesz się na wizytę, przemyśl, czy potraktujesz poważnie wszystkie zalecenia, jakie od niego otrzymasz oraz czy jesteś wystarczająco silna psychicznie, by uporać się z wewnętrznym głosem skłaniającym do popełnienia niewinnych grzeszków w postaci batonika lub ciasteczka.

Skąd wziąć motywację do odchudzania?

Każdy ma inne powody, by podejmować radykalne kroki w kierunku zmian swojego życia. Mogę napisać jedynie co mnie najskuteczniej motywuje do dłuższego utrzymywania diety.

Najlepszym pretekstem do zdrowego odżywiania jest samopoczucie. Płaski brzuch, pozytywna energia, świeżość, lekkość, chęć do działania. Takie są moje odczucia, gdy jem zdrowo. Będąc najedzona, pełna, ociężała, nie mam najmniejszej ochoty na ruch i jakąkolwiek aktywność. Tracę wtedy cenny czas, który mając energię, wspaniale bym wykorzystała.

Motywację pomaga utrzymać także współtowarzysz niedoli.

Gdy cały dom zmienia sposób odżywiania, nikt nie paraduje przed nami wieczorem z ociekającymi rozpuszczonym serem grzankami czy naszą ulubioną czekoladą. Nie roznosi się zapach, który gdy nie byliśmy na diecie chcieliśmy, jak najszybciej wywietrzyć. Za to teraz chcemy się najeść chociaż samym zapachem!

Może nie trzeba wiele robić, by nie napotykać kuszących łakoci, wystarczy wyeliminować czynności, które zwykle wiążą się z jedzeniem czegoś pysznego. Ja musiałabym tylko przestać odwiedzać mamusię.

Ok. Motywacja jest.

Co trzeba wiedzieć przed pierwszym spotkaniem z dietetykiem?

Wszystko! O sobie, swoim stylu życia, zdrowiu, samopoczuciu…

Każdy profesjonalny dietetyk zanim przyjmie nas do gabinetu poprosi o wykonanie badań krwi. Zechce wiedzieć jak się ma nasz ogólny stan zdrowia. Istotna będzie dla niego także praca naszej tarczycy i wątroby.

Poza tym musimy wcześniej zastanowić się a, nawet przez kilka dni spisywać, co i kiedy jemy. To bardzo ważne dla dietetyka, który w ten sposób może określić przyczynę naszych problemów z wagą. Z badań lekarskich także może wyczytać powody naszej niedoli.

Pierwsza wizyta u dietetyka. Jak wygląda?

Ostrzegam, może nie być przyjemnie (koszt ok. 200zł. Jadłospis -100zł, pomiary -80zł.). Po pierwsze zostaniemy zważeni i zmierzeni. Po drugie będziemy musieli się wyspowiadać ze swoich grzeszków.

Jeżeli chcemy poważnie przystąpić do powolnego i długotrwałego, ale tym samym skutecznego i zdrowego odchudzania, musimy się liczyć z koniecznością opłacania wielu wizyt kontrolnych w gabinecie specjalisty od żywienia.

Pierwsza wizyta to poz mierzeniem, przede wszystkim rozmowa. Dietetyk zechce obejrzeć nasze wyniki badań oraz dowiedzieć się wszystkiego na temat przyczyn naszych problemów.

Będzie chciał także poznać ilość godzin jaką spędzamy w pracy, jej rodzaj, oraz rodzaj i częstotliwość aktywności po pracy, aby móc przygotować plan żywienia, który będzie dla nas wykonalny i skuteczny.

Po wyjściu z gabinetu pełni euforii będziemy czekać z niecierpliwością na nasze nowe życie w postaci jadłospisu.

Gdy już jadłospis wydrukujemy, zrobimy zakupy, zaczniemy testować nowe smaki i połączenia składników nasz zapał powoli zacznie spadać. Należy każdego dnia motywować się do dalszej walki. Unikać miejsc i spotkań, które skończą się popełnieniem jakiegoś straszliwego występku w postaci frytek lub kawałka pizzy.

Wizyty kontrolne.

Prawdopodobnie po pierwszych dwóch tygodniach od rozpoczęcia diety, będziemy musieli udać się  ponownie do naszego specjalisty, by omówić otrzymany jadłospis. Nanieść ewentualne korekty lub zaproponować większe zmiany, w zależności od samopoczucia oraz efektów.

Pierwsze dwa tygodnie to zazwyczaj największy spadek wagi. Oczyszczone jelita oraz inne zatrzymywane nieprawidłową dietą substancje w organizmie zostały wydalone. Kilka kilogramów mniej może znacznie zmotywować do dalszej mordęgi. Jednak na kolejnej wizycie, spadek wagi może już nie być tak spektakularny i skutecznie zniechęcić do kontynuowania diety.

Oczywiście każda wizyta wiąże się dodatkowym kosztem (ok.80zł), który należy uwzględnić w swoich planach związanych z odchudzaniem, przybieraniem na wadze lub przejściem na zdrową dietę.

Ilość wizyt kontrolnych jest zależna od nas i od oczekiwanych efektów. Jeśli ktoś, chce tylko zmienić sposób odżywiania i nauczyć się komponować zdrowe, zawierające odpowiednie ilości makroskładników posiłki być może wystarczą mu dwie, trzy wizyty. Później już będzie w stanie samodzielnie stworzyć idealny plan żywienia dla siebie.

Gdy jednak ilość kilogramów do zrzucenia jest spora, trzeba się liczyć z regularnymi wizytami u dietetyka nawet przez rok.

Po co iść do dietetyka, jak samemu można sobie ułożyć dietę?

Internet serwuje nam mnóstwo narzędzi, które równie niedoskonale, jak dietetyk pomogą nam ułożyć dietę odpowiednią dla nas.

Niedoskonale ponieważ każdy organizm jest inny i żadne programy komputerowe i badania naukowe nie są w stanie przewiedzieć reakcji organizmu na dane produkty. Ich ilość i jakość należy dobierać odpowiednio według potrzeb, ale i samopoczucia konkretnego człowieka. Dlatego nawet dietetyk z największym doświadczeniem będzie potrzebował naszej opinii i wiedzy o reakcji naszego organizmu na ułożony przez niego plan, by dowiedzieć się, czy jest on skuteczny.

Jak ułożyć dietę samodzielnie?

Wystarczy obliczyć nasze zapotrzebowanie kaloryczne na przykład tu.

A następnie ilość makroskładników w pożywieniu, jaka jest konieczna dla naszego prawidłowego funkcjonowania wyświetli się z prawej strony.

Aplikacje takie jak ta zliczą każdą zjedzoną przez nas kalorię, by pokazać nam, czego zjedliśmy za dużo, czego za mało.

Tym samym pomoże nam pilnować, aby mniej więcej, ilość kalorii jaką zjadamy, zgadzała się z tymi wyliczonymi według naszego zapotrzebowania.

Dieta taka, ułożona przez siebie, tak naprawdę nie będzie się wiele różniła od tej zaprojektowanej przez dietetyka. Można by nawet powiedzieć, że będzie jeszcze bardziej spersonalizowana, ponieważ to my sami dobierzemy produkty, które lubimy, odrzucimy natomiast te, za którymi nie przepadamy. W dowolnym momencie możemy zmienić harmonogram posiłków ze względu na nieprzewidziane okoliczności. Mając gotową dietę, po prostu ominiemy posiłek. A przez brak wiedzy, jak uzupełnić zbyt małą ilość zjedzonych kalorii, nie będziemy potrafili tego zrekompensować w inny sposób.

Po co w takim razie iść do dietetyka?

Żeby schudnąć. Mało kto wytrzyma dłużej niż miesiąc na diecie, gdy sam siebie musi pilnować. Bat nad głową działa na niektórych cudownie. Niejedna osoba była w stanie robić niesamowite rzeczy, by tylko pokazać światu, że jest do tego zdolna.

To jak ćwiczenia na siłowni lub na fitnessie. Gdy jesteśmy wśród innych osób, możemy znacznie bardziej się wysilić niż będąc samemu w domu. Podnosząc ciężary w garażu pod domem, gdy nie możemy zrobić ostatniej serii, po prostu jej nie robimy. Na siłowni zrobimy ją i nawet kolejną! Tak działa na nas obecność innych osób podczas wysiłku.

Oczywiście możemy w pewnym momencie rzucić to wszystko, wyjechać w Bieszczady i już nigdy nie wybrać się do dietetyka. Jeżeli jednak postanowimy go regularnie odwiedzać, nie będzie nam łatwo, kiedy waga wskaże tą samą wartość, co kilka tygodni temu. Postaramy się, by następnym razem nie znosić tego upokorzenia.

Aspekt finansowy także zadziała na korzyść naszych zmian na lepsze. Niektórzy celowo wykupują najdroższy pakiet na siłownię, bo wiedzą, że to ich zmotywuje, by nie opuszczać treningów. Inwestycja finansowa w siebie może być dla pewnych osób ogromną motywacją do utrzymania ciężko wypracowanego stanu.

Można zatem dietę skomponować samemu. Wiąże się to jednak z duża ilością czasu i pracy. Monitorowanie i korygowanie (wraz z ubywającymi kilogramami) planu także należeć będzie do nas.

A może dieta online?

To połączenie samodyscypliny z inwestycją finansową. Jest wiele miejsc w Internecie, gdzie można zakupić gotową dietę po wypełnieniu formularza z naszymi danymi, które podać musimy w centymetrach i kilogramach.

Ja korzystałam z diety wraz z planem ćwiczeń z Fabryki Siły oraz BeBio, strony Ewy Chodakowskiej. Jedna jak i druga miały swoje wady i zalety. Jadłospis z Fabryki Siły był ułożony idealnie pod treningi. Nie musiałam martwić się o to co zjeść po ćwiczeniach, by mój wysiłek nie poszedł na marne. Posiłki jednak były dość skomplikowane i zróżnicowane, a ja wolę prostsze rozwiązania.

Dieta z portalu BeBio, była bardzo dobrą opcją zwłaszcza ze względu na możliwość zmiany danego posiłku na mnóstwo innych o podobnej kaloryczności oraz zawartości makroskładników. Problemem była jednak bardzo niska kaloryczność, która rzeczywiście przynosiła efekty w postaci szybko traconych kilogramów, jednak była tak wyczerpująca, że nie miałam siły na ćwiczenia.

Dieta online jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które nie chcą lub nie mogą regularnie odwiedzać gabinetu dietetyka, są za to konsekwentne i zdyscyplinowane, by wytrwale, samodzielnie, bez nadzoru znosić trudy odchudzania. Korzystnie też wypada pod względem finansowym ponieważ koszt takiej diety to ok. 45zł na miesiąc.

 

Czy warto korzystać z usług dietetyka?

 

Tak, jeśli jesteś:

  • wystarczająco zmotywowana do ciężkiej pracy,
  • konsekwentna w postanowieniach i dążeniu do celu,
  • masz odpowiednie fundusze,
  • nie masz czasu na samodzielne tworzenie, monitorowanie i korygowanie jadłospisu.

 

Nie, jeżeli:

  • jesteś niewystarczająco nastawiona na zmiany,
  • cechuje Cię brak samozaparcia i motywacji,
  • masz ograniczone środki finansowe,
  • masz dużo wolnego czasu i możesz samodzielnie zabrać się za własny plan żywienia.

 

Odchudzanie pod okiem fachowca jest z pewnością dobrym rozwiązaniem, jednak nie dla wszystkich. Niektórzy nie lubią być oceniani i rozliczani ze swoich działań. Inni wręcz potrzebują takiej formy wsparcia i motywacji w dążeniu do celu. Każdy powinien znaleźć taki rodzaj walki o wymarzoną sylwetkę, która ułatwi codzienne trudy związane z dietą lub ćwiczeniami.

A może najpierw spróbować zaakceptować siebie i problem się sam rozwiąże…

 

 

 

Photo by Agence Producteurs Locaux Damien Kühn on Unsplash

 

 

Może Cię także zainteresować:


Ból, płacz, wypryski- alergia u niemowlęcia.

Zaczęło się po kilku godzinach od przyjścia na świat. Dziecko płakało bez przerwy. Nie spało i nie chciało jeść.

Byle przetrwać te pierwsze trzy miesiące kolki i zacznie się szczęśliwe życie z małym dzieciątkiem…

Tymczasem po trzech miesiącach płacz nie ustąpił, za to doszły wysypki, czerwone plamy na ciele i kaszel.

Przez pierwsze dwa lata życia, dziecko chorowało często na zapalenie oskrzeli, na co podawany mu był antybiotyk, a na problemy skórne maść ze sterydami.

Mimo że chłopca oglądało wielu lekarzy, nikomu przez myśl nie przeszło, że wszystkie jego dolegliwości to alergie pokarmowe i wziewne oraz atopowe zapalenie skóry.

Dziś to dziecko ma osiem lat i od pięciu lat nie miało w ustach antybiotyku. Kremy ze sterydami sprawiły, że miał białe plamy na skórze w miejscach, gdzie były stosowane, ale i to udało się naprawić.

Ten chłopiec to mój syn, a ja przez kilka lat samodzielnie szukałam rozwiązań, które by mogły zastąpić antybiotyki i sterydy. Na lekarzy nie mogłam liczyć.

Szukałam rozwiązań i znalazłam. Po drodze wypróbowałam wiele różnych dróg leczenia alergii jak odrobaczanie, homeopatia, BICOM, dieta bezmleczna, bezglutenowa, pozbawiona mąki oraz kremy leczące AZS na bazie naturalnych składników.

Być może dieta i odrobaczanie rzeczywiście pomogły złagodzić objawy alergii, być może z wiekiem stała się lżejsza, może nawet aparatura BICOM (wygaszanie alergenów) pomogła, najważniejsze jednak, że moje działania pozwoliły całkowicie zrezygnować z antybiotyków.

Najważniejszym elementem mojej własnej terapii antyalergicznej był i nadal jest aloes.

Wiele osób słyszało z pewnością o jego dobroczynnym działaniu, ale nie każdy od razu pędzi po niego do apteki. Niektóre apteczne napoje aloesowe zawierają inne, często chemiczne składniki wydłużające przydatność do spożycia produktu. Powinno się pić ten najbardziej naturalny.

O korzystnych właściwościach zdrowotnych aloesu chciałam przekonać się osobiście, dlatego rozpoczęłam kurację tym produktem, by pozbyć się problemów jelitowych. Postanowiłam jednak aloesem poić także dziecko.

Zakładałam, że zwiększy się odporność jego organizmu, ale nie przypuszczałam, że alergie wziewne i pokarmowe złagodzą się do minimum.

Zmiany skórne występują teraz rzadko i nie są tak bardzo uciążliwe, jednak smaruję je preparatem na bazie aloesu i propolisu, a jego działanie jest błyskawiczne i szybko przynosi ulgę dziecku.

 

liravibes.pl

Aloes ma wiele wspaniałych właściwości, ale przede wszystkim:

  • ma pozytywny wpływ w leczeniu przewlekłej chorobie płuc oraz astmie,
  • stwierdzono korzystne właściwości polegające na hamowaniu procesu starzenia się organizmu,
  • redukuje ryzyko wystąpienia zawału serca oraz choroby Alzheimera.

Poza tym aloes może być stosowany wewnętrznie, by zlikwidować zaparcia, biegunki oraz wspomagać odchudzanie. Z kolei zewnętrznie można nim uśmierzyć bóle stawów oraz ukąszenia czy zranienia.

Z aloesem nie należy jednak przesadzić, bo o ile zalecane 50 ml rozcieńczone w wodzie lub soku wspomogą pracę układu pokarmowego, to większa ilość może zadziałać jak środek przeczyszczający. Matki karmiące powinny zaczekać z piciem aloesu, aż zakończą karmienie piersią. Powinno się także robić przerwy w piciu aloesu.

Substancje zawarte w aloesie mają działanie przeciwzapalne, przeciwutleniające oraz przeciwbakteryjne. Pomagają także w przypadku dolegliwości mięśniowo-szkieletowych oraz chorobach układu pokarmowego.

W walce z alergiami, najważniejsze właściwość aloesu to działanie przeciwzapalne oraz osłaniające i łagodzące podrażnienia skóry. Ułatwiając wiązanie w niej wody, zapobiega jej przesuszaniu.

Nie wiem, czy aloes będzie miał tak samo wspaniałe rezultaty w leczeniu alergii i astmy u innych osób, ja jednak jestem świadoma, czego dokonał i jak pomógł mi i mojemu dziecku.

Tu można poznać dokładną zawartość witamin i minerałów w aloesie oraz dowiedzieć się, jakie dolegliwości oprócz alergii pomaga zwalczyć.

Warto spróbować tego naturalnego lekarstwa na wiele dolegliwości i sprawdzić, jakich problemów zdrowotnych możemy się dzięki niemu pozbyć.

 

 

 

Zdjęcie Usplash


Mimo, że wiosna kojarzy się z eksplozją kolorów, zapachów oraz uwolnionymi nareszcie pokładami energii, skrywanymi dotąd pod grubym kocem, nie wszyscy mogą się cieszyć z tej długo wyczekiwanej zmiany pory roku.

To wszystko przez zmiany temperatur, ciśnienia oraz pogody, które ludzki organizm ciężko znosi. Oczywiście nie każdy, jednak są osoby, które bardzo źle czują się w okresie wczesnowiosennym skarżąc się na bóle głowy, senność i osłabienie.

Ten okres to tak zwany „kac” po zimie, w którym musimy przyzwyczaić się do nadchodzących zmian i uporać się ze związanymi z tym dolegliwościami. Co prawda nie ma lekarstwa na wiosenne przesilenie, ale można pomóc naszemu organizmowi zaakceptować zmiany i wzmocnić go jednocześnie.

Zimą ciągnie nas do ciepłych, mącznych dań, które nie mają wiele wartości odżywczych. Warzywa i owoce nie działają na nas tak zachęcająco jak wiosną czy latem. Dieta pozbawiona ich, a także brak wystarczającej ilości słońca z pewnością powodują, że ciało człowieka zaczyna mieć pewne niedobory.

Za ich sprawą mogą wystąpić choroby. Dlatego przedwiośnie to idealny czas na badania profilaktyczne, w których określimy nasz stan zdrowia, dowiemy się czego nam brakuje, a z czym przesadzamy.

Możemy również zastosować oczyszczanie organizmu ze wszystkich nagromadzonych zimą toksyn.

Detoks po kilku ciężkich do przeżycia dniach z pewnością da nam dużą dawkę energii, której tak potrzebujemy wiosną.

blog parentingowy wiosenne przesilenie

Photo by Mareks Steins on Unsplash

Jednak pomijając oczyszczanie restrykcyjną dietą, dobre samopoczucie możemy odzyskać dostarczając sobie dużej ilości witamin poprzez picie soku z brzozy, czyli tak zwanej oskoły. Wraz z pojawiającymi się na gałązkach zielonymi listkami kończy się sezon na jej pozyskanie i korzystanie z jej fantastycznych właściwości, więc zostało niewiele czasu.

Sok z brzozy oprócz działania odtruwającego, dostarcza człowiekowi wielu cennych pierwiastków, jak: magnez, potas, wapń, żelazo, fosfor, a także witaminy z grupy B oraz C.

Działa korzystnie na włosy i skórę. Można także przemywać nią twarz, by odżywić delikatną skórę oraz zniwelować przebarwienia.

Ten naturalny energetyk mimo, że jego skład to 95% woda, działa pobudzająco i dodaje sił do szybkiego uporania się z osłabieniem i złym samopoczuciem wywołanym zmianami pogodowymi.

wiosenne przsilenie

Photo by Vidar Nordli-Mathisen on Unsplash

Chociaż można ten napój kupić cały rok w aptece i sklepach z tego rodzaju produktami, warto postarać się o pozyskanie go samemu, ponieważ ten pasteryzowany z pewnością został pozbawiony wielu cennych właściwości.

Naturalny, świeży sok z brzozy powinno się spożyć w ciągu 4 dni od pobrania z drzewa, w dodatku nie należy wystawiać go na działanie promieni słonecznych, a najlepiej jest trzymać go w lodówce.

Bardzo dobrze smakuje z cytryną i imbirem. Można dosłodzić, bo naturalny smak soku z brzozy nie ma nic wspólnego z syropem klonowym, czy sosnowym. Oskoła jest rzadka jak woda, a smak jej jest tylko delikatnie słodkawy. Każdemu powinien posmakować, nawet dzieciom.

Nie znalazłam żadnych informacji zaprzeczających zdrowotnym właściwościom soku brzozowego, więc jeżeli mamy możliwość wypróbowania jego działania na sobie to nie powinniśmy się zastanawiać. Zwłaszcza jeżeli może okazać się skuteczny w walce z wiosennym przesileniem, które potrafi być bardzo dokuczliwe.

Photo by John Price on Unsplash


Post przerywany- czy w końcu znalazł się skuteczny sposób na utrzymanie wagi lub nawet schudnięcie?

Czy wystarczyło wrócić do pierwotnych zwyczajów, by móc cieszyć się zdrowiem i być szczupłym?

Możliwe, że zwykły post, uważany przez niektórych za niebezpieczny, może nam to zagwarantować.

Post dr Ewy Dąbrowskiej od kilku ładnych lat staje się coraz bardziej popularny i wiele osób może wyliczyć schorzenia, jakie wyleczył, właśnie dzięki kilku tygodniom diety polegającej na jedzeniu określonych warzyw.

Ale nie o diecie Dąbrowskiej chciałam się dowiedzieć czegoś więcej, ale o poście przerywanym.

Ponieważ natrafiłam na diety odchudzające bazujące na poście kilkunastogodzinnym, postanowiłam sprawdzić, jakie znaczenie ma taki post dla organizmu, a także rodzaj pokarmu, który zjemy gdy nie pościmy.

ILE GODZIN POWINIEN TRWAĆ POST PRZERYWANY POSIŁKAMI?

Jest wiele różnego rodzaju postów. Ja piszę o tzw. poście przerywanym, czyli trwającym około 16 godzin.  Chcę się skupić zarówno na jego właściwościach redukujących tkankę tłuszczową jak i zdrowotnych. 

Post według popularnych ostatnio diet powinien trwać minimum 12 godzin. Są to dwie, trzy godziny przed pójściem spać, 8 godzin snu i 2 godziny po obudzeniu, ale może być znacznie dłuższy. Jest to podobno naturalny czas niezbędny dla naszego ciała by mogło “wszystko sobie na spokojnie poukładać”.

CO POWODUJE KILKUNASTOGODZINNY POST W CIELE CZŁOWIEKA?

Przede wszystkim skutecznie pozbywa się tego, co mu niepotrzebne, a prawidłowo gospodaruje tym, co cenne i niezbędne jest nam do życia. Podarowanie organizmowi kilku godzin bez jedzenia więcej niż tylko w czasie 8-godzinnego snu ma sprawić, że będzie on mógł bardziej wydajnie działać i przeznaczyć większą moc (którą zaoszczędził na procesach trawiennych) na przykład na odbudowę komórek.

Ze szczegółowych informacji dotyczących postu przerywanego doczytałam się, że powoduje on wydzielanie hormonu wzrostu, który przyczynia się do wzrostu tkanki mięśniowej, a także spalania tłuszczu. Czego chcieć więcej?

ZDROWIA…

Zastanawiałam się, czy taki post nie skutkuje zahamowaniem metabolizmu oraz niedożywieniem. Okazuje się jednak, że metabolizm zwalnia dopiero po ok. 60, a może nawet 90 godzinach postu. Niedożywienie grozi nam, gdy jedzenie, które będziemy sobie serwować będzie nieodpowiednie, czyli zbyt mała lub zbyt duża ilość czy brak wartości odżywczych. W innych przypadkach, nawet gdy post będzie trwał 20 godzin, a przyjmowane posiłki zajmą tylko 4,możemy nadal utrzymać dobre samopoczucie, bez uszczerbku na zdrowiu. Należy jednak zjadać dobre jakościowo produkty i wartościowe posiłki dostarczające odpowiednią ilość witamin i minerałów.

ZALETY POSTU PRZERYWANEGO.

Dieta polegająca na kilkunastogodzinnym poszczeniu jest dla osób, które chcą schudnąć, jednak nie mają czasu ani ochoty co 2 godziny przyrządzać kolejnego wieloskładnikowego posiłku. Oraz dla tych, którzy jedząc garstkę pożywienia 6 razy dziennie, są po prostu ciągle głodni! Może okazać się także dobrym sposobem na utrzymanie szczupłej sylwetki dla zapracowanych osób, które nie mają czasu na przygotowywanie posiłków, a także na jedzenie. Krótkie popołudniowe okno żywieniowe zapewniające odpowiednią ilość kalorii w odżywczej formie wystarczy, aby zapewnić takiej osobie idealną sylwetkę, energię, a przede wszystkim zdrowie.

Niektóre osoby chcąc schudnąć wolą już nie jeść w ogóle niż jeść co chwila, ale niewystarczająco dużo. Małe porcje jedzone w niewielkich odstępach czasu mogą sprawić, że człowiek ciągle czuje się głodny i z czasem zacznie podjadać niedozwolone produkty. A chęć poczucia sytości sprawi, że w końcu i tak dieta pójdzie… w odstawkę.

Do postu podobno bardzo szybko można się przyzwyczaić. Dla niektórych łatwiej jest nie jeść nic przez dłuższy okres za to najeść się do syta w określonym momencie niż jeść co chwila i być głodnym cały dzień.  

JAK POŚCIĆ? CZYLI JAK POWINNA WYGLĄDAĆ DIETA Z POSTEM PRZERYWANYM, ABY SCHUDNĄĆ I CIESZYĆ SIĘ ZDROWIEM I ENERGIĄ?

  • Pić bardzo duże ilości wody oraz herbatek ziołowych (wszelkie napoje słodzone, soki, kawy z mlekiem kończą post).
  • Im wcześniej jedzenie będzie zakończone (np. o 17), tym szybciej będziemy chudnąć.
  • Jeść posiłki zawierające jak największą ilość składników odżywczych (fast foody przy poście odpadają).
  • W czasie diety z postem można, a nawet powinno się trenować. Po treningu konieczny jest posiłek.

Rodzaj diety powinien być dostosowany do każdej osoby indywidualnie. Każdy z nas jest inny i ma zupełnie inne potrzeby. Korzystanie z ofert dietetyków proponujących każdemu po kolei ten sam schemat 5 posiłków dziennie jest często wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Niestety, ale nawet dostosowanie godzin ich spożywania do naszego trybu życia, nigdy nie będzie działało w stu procentach. Zawsze coś nam wypadnie, na coś nie zdążymy, coś nie posmakuje, szybko się znudzi. Wtedy albo plan dietetyka runie, albo sami będziemy musieli go korygować.

Powinniśmy zastanowić się, jaka dieta najbardziej by nam odpowiadała: kiedy chcielibyśmy jeść, na co ciągle mamy ochotę. Być może niedobór pewnych witamin sprawia, że nie rozumiejąc co konkretnie powinniśmy dostarczyć organizmowi, pochłaniamy duże ilości wszystkiego, bo coś nas do tego zmusza.

Czytając na temat postów zauważyłam, że eksperci radzą, aby oprócz ogólnego badania krwi sprawdzać także poziom witaminy D oraz magnezu co jakiś czas. Są one często odpowiedzialne za nasze złe samopoczucie, ciągłe zmęczenie lub problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi.

Ja polecam także pierwiastkową analizę włosa, z której dowiedziałam się o zakwaszeniu mojego organizmu. Otrzymałam także plan suplementacji, który pomógł mi uzupełnić w prawidłowy sposób wszelkie niedobory witamin i pierwiastków.

Najważniejsze jest jednak, aby przed każdą zmianą odżywiania zbadać się. Określić stan zdrowia i dopiero gdy jesteśmy pewni, że wszystko z nami w porządku przystąpić do działania. Być może sami dla siebie okażemy się najlepszym możliwym dietetykiem.

 

 

Zdjęcie z Unsplash

Copyrights

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości