Powinnam raczej napisać gra planszowa, która uczy zarządzania finansami…

Okazało się, że inwestowanie w tej grze to rzeczywiście temat przewodni, jednak przede wszystkim to świetna rozrywka.

Początkowo myślałam, że gra będzie polegała na zadaniach zupełnie niezwiązanych z rzeczywistością zwykłego Kowalskiego, tymczasem jest mu niezwykle bliska. Sytuacje, jakie zdarzają się uczestnikom w grze są całkiem autentyczne (zwłaszcza kwoty, jakie zabierane są od naszej wypłaty) więc wcale nie jest trudno się z grą oswoić, w przeciwieństwie, do realiów… :-/

Cashflow to gra planszowa, której pomysłodawcą jest Robert Kiyosaki, o którym wspominałam w tym artykule. Pisałam tam o sposobach autora na wdrażanie dzieci do zarządzania pieniędzmi, jakie zawarł w książce “Mądre, bogate dziecko”.

Zatem gra jest także stworzona w tym właśnie celu, a także by:

  • nauczyć się myśleć o pieniądzach, jak o środku do zapewnienia bezpiecznej, spokojnej przyszłości;
  • przestać traktować je jako chwilowy polepszacz nastroju, wydając na drogie, niepotrzebne rzeczy;
  • nie myśleć o pieniądzach, jak o przekleństwie, bezustannie narzekając na ich brak.

JAK SIĘ GRA?

Gra składa się z bardzo porządnie wykonanych elementów:

  • twardej planszy,
  • kart: rynek, niespodziewane wydatki, mała transakcja, duża transakcja,
  • 2 kostki,
  • szczury drewniane 6 sztuk,
  • 2 bloki arkuszy: zestawienie finansowe oraz rejestr gotówki,
  • 12 kart zawodów,
  • instrukcja gry.

Ja do tego zestawu dołączyłam już na stałe długopisy ścieralne, ponieważ bardzo często musimy aktualizować swoje przychody oraz zmieniające się wydatki w swoim zestawieniu finansowym. Ciągłe kreślenie bardzo by komplikowało sprawę.

Gra jest przeznaczona dla 4 graczy powyżej 14 (!!!) roku życia. Myślę jednak, że każdy młodszy wielbiciel gry Monopoly da sobie radę, a możliwość użycia kalkulatora jeszcze uatrakcyjni grę!

NO TO GRAMY…

Zaczyna się od wylosowania zawodu.

Przepisuje swoje zarobki oraz koszty na zestawienie finansowe.

Rzuca się kostką i dołącza do wyścigu szczurów.

Każde minięcie lub postój na polu WYPŁATA powoduje przypływ dodatkowych pieniędzy w raporcie gotówki.

Inne odwiedzone pola umożliwiają zakup/sprzedaż nieruchomości, akcji, złota lub udziałów w spółkach. Można też wylecieć z roboty (stoimy dwie kolejki, ale kredyty trzeba spłacać), przekazać 10% swoich oszczędności na cele dobroczynne, skusić się na nieracjonalny, nieprzewidziany wydatek (mając 40 $ wypłaty, udałam się w podróż po winiarniach(!) za 1 tyś$) można … powiększyć rodzinę.

W ten sposób dążymy do wydostania się z wyścigu szczurów (okrągłej części planszy).

Wydostając się z niego po osiągnięciu wyższych przychodów niż kosztów, przechodzimy do kolejnego etapu gry, który podejrzewam, że tak jak w prawdziwym życiu tak i w grze już nie jest tak emocjonujący. Obraca się już wtedy potężnymi sumami pieniędzy, a wygrywa ten, kto jaki pierwszy osiągnie swój cel finansowy.

Gra mimo że wygląda na niezwykle skomplikowaną, nie stanowi większego wyzwania. Jest dość prosta i gra się naprawdę przyjemnie i emocjonująco.

NAJBARDZIEJ PODOBA MI SIĘ W NIEJ TO, ŻE…

Jest realistyczna pod wieloma względami np. możemy pożyczyć pieniądze szwagierce i liczyć się, że nie otrzymamy ich z powrotem. Wydać oszczędności na niepotrzebną rzecz mimo, że wcale jej nie potrzebujemy. Czy nie cieszyć się z pojawiającego się dziecka rujnującego nasze plany inwestycyjne 😉

Uczy pojęć związanych z zarządzaniem finansami. Dzięki instrukcji szybko pojmujemy, czym są aktywa, a co stanowią pasywa. Co daje nam wyższy przepływ gotówki, po co jest nam potrzebny i jak go osiągnąć.

Pokazuje jak różnicować oferty kupna nieruchomości oraz akcji. Na początku nie mamy rozeznania w rynku i kupujemy wszystko, na co wystarcza nam oszczędności, jednak dopiero po “obejrzeniu” większej ilości nieruchomości, mamy wiedzę, która oferta jest korzystna, a którą powinniśmy odrzucić.

Podobnie z akcjami, mając możliwość kupna jednej za 10$ myślimy, że to tanio. Za chwile okazuje się, że można było zaczekać, bo teraz cena to 5$ za sztukę. Ale na tych za 10$ też możemy zarobić, bo może się niedługo trafić karta z informacją, że ceny danej spółki podskoczyły do 40$. Cierpliwość może przynieść korzyści nie tylko w grze…

Gra jest poza tym zabawna i przyjemna. Ciągłe zapisywanie wydatków i zarobków może wydawać się uciążliwe, jednak okazuje się wcale takie nie być nawet dla 8-letniego dziecka.

JEDNAK NIE WSZYSTKO JEST TAKIE REALISTYCZNE…

Wiadomo, gra miała tylko zobrazować, jak wygląda droga wychodzenia z wyścigu szczurów i nie można wymagać za dużo. Jednak są sprawy,  które nieco ułatwiają kroki początkującego inwestora, natomiast w rzeczywistości bardzo je utrudniają.

Kredyt hipoteczny w grze można wziąć zawsze i w zasadzie nic nie kosztuje… Z każdej wypłaty pobierana jest kwota, różni się w zależności od wykonywanego zawodu. Jednak będąc mechanikiem, tej raty jest tylko 200$, a kupując 8 nieruchomości, rata się nie zwiększa…

Kolejna sprawa to cena akcji. Na karcie z możliwością zakupu można odczytać zakres cen w jakich akcja może wystąpić w czasie gry. Gdyby tylko taki zakres przedstawiała każda spółka z WIG 20… Niestety, w rzeczywistości sami musimy prześledzić jej historię, wydarzenia z nią związane, planowane ruchy zarządu, następnie podjąć decyzję o kupnie, zatrzymaniu lub sprzedaży akcji danej spółki.

Nieprzewidziane wydatki w prawdziwym życiu to zazwyczaj zalane mieszkanie, złamana noga, czy awaria silnika w aucie. W grze nieprzewidzianymi wydatkami jest członkostwo w klubie golfowym, wspomniana wcześniej podróż po winiarniach, nagłośnienie do samochodu, skuter śnieżny czy pobyt w kasynie!

Ale może coś w tym jest…;-)

*

Gra nie jest tania (275zł) jednak w pełni warta swojej ceny. Jest bardzo wysokiej jakości, dobrze przemyślana, ładna, edukująca oraz zabawna.

Wypełniając raport gotówki po każdym wydatku lub zarobku, ma się obraz własnych finansów, który pozwala podejmować zwykle trafne decyzje. Być może stosowanie tego rozwiązania na co dzień, w prawdziwym życiu, pomogłoby uświadomić sobie jak wygląda nasz cashflow i zrezygnować z wydatków, które zwyczajnie nie powinny mieć miejsca.

Możliwość inwestowania bez strachu o bankructwo, czy popadnięcie w długi daje nam szansę przetestowania różnych rozwiązań dających nową wiedzę i doświadczenie.

Najważniejsze to jednak mieć rozeznanie rynku. Tego uczy gra. Jeżeli chcemy pomnażać oszczędności musimy mieć wiedzę, jak to zrobić, by dzięki temu ograniczyć ryzyko porażki.

Zachęca także, do poznania prawdziwego rynku nieruchomości, rozpoczęcia interesowania się cenami i zdobycia wiedzy związanej z inwestowaniem na giełdzie.

Grając dłużej niż zakłada producent (60-180min) możemy wywnioskować, czego musimy się nauczyć, by zacząć inwestować.

KAŻDE DZIECKO POWINNO ZAGRAĆ W CACHFLOW

O ile sytuacje z gry, jak problemy wynikające z pożyczania pieniędzy w rodzinie, czy kupowanie drogich rzeczy, gdy ma się już debet na karcie, są dobrze znane większości dorosłym, o tyle dziecko może być wstrząśnięte takim postępowaniem. Może także zobaczyć, jak wielkim obciążeniem dla budżetu domowego jest pożyczka, za to docenić przydatność kredytu hipotecznego w celach inwestycyjnych.

Zaczyna rozumieć, że nigdy nie ma gwarancji, że “przyjaciel” pieniądze odda, a zbędne wydatki w sytuacji, gdy raport finansowy jest nienajlepszy w ogóle nie powinny wchodzić w grę.

Może gdybyśmy na co dzień trzymali taki raport przed sobą, udałoby się zrezygnować z wielu niepotrzebnych wydatków.

Kiedyś na pewno odważę się i zacznę inwestować pieniądze, jednak najbardziej zależy mi, aby mój syn zdobył odpowiednią wiedzę o powiększaniu oszczędności i skutecznie ją wykorzystywał w życiu, a gra CASHFLOW  z pewnością mu w tym pomoże.


Edukacja finansowa nie jest jednym z przedmiotów nauczanych w szkole, a to wielka strata dla naszych dzieci.

Jednak myślę, że to kwestia czasu, ponieważ ogromny sukces bloga Michała Szafrańskiego Jak oszczędzać pieniądze świadczy o tym, że ludzie zaczynają gromadzić oszczędności, a nawet chcą uczyć się, jak je sukcesywnie powiększać, dlatego coraz więcej osób będzie dążyć do tego, aby ich dzieci także nabywały tak bardzo cenną wiedzę.

My dorośli coraz częściej możemy sobie pozwolić na oszczędzanie zarabianych pieniędzy, a wraz ze zwiększającą się wiedzą w tym temacie doceniamy dostępne możliwości i zastanawiamy się dlaczego wcześniej tak nie postępowaliśmy…

Nie robiliśmy tego, ponieważ nie mieliśmy żadnej  wiedzy na ten temat.

Teraz wiadomości związane z zarządzaniem własnymi pieniędzmi są na wyciągnięcie ręki, dlatego osoby, które chcą gromadzić oszczędności, szybciej spłacić kredyty, lub zaciągnąć te, które pomogą zarabiać na planowanych inwestycjach, mogą z powodzeniem wykorzystać wiedzę przekazywaną za pośrednictwem internetu przez ekspertów w tej dziedzinie.

Następnie te informacje bardzo wcześnie powinny być przekazywane dzieciom…

A pierwsze, większe pieniądze, otrzymane na przykład w prezencie komunijnym, mogłyby stanowić okazję do nauki zarządzania własnymi środkami.

Tylko jak rozwijać inteligencję finansową dziecka, gdy rodzic sam ma problem z utrzymaniem w ryzach budżetu  domowego?

Proponuję przeczytać książkę Mądre Bogate Dziecko, której autor Robert Kiyosaki, pisze o tym, jak moglibyśmy edukować dziecko, by umiało w przyszłości zarządzać swoimi finansami.

edukacja finansowa blog parentingowy

Najważniejsze na czym zależy autorowi, to zmobilizowanie rodziców do rozwijania inteligencji finansowej dziecka, którą definiuje nie jako ilość zarabianych pieniędzy, ale umiejętność zatrzymania ich oraz wykorzystania w taki sposób, aby pracowały na swojego właściciela.

Po tym jak poprzednimi książkami na temat gromadzenia oszczędności i ich pomnażania zmobilizował miliony dorosłych na całym świecie do nauki, tym razem chciał, by rodzice zdobytą wiedzę przekazali swoim dzieciom.

 

UMIEJĘTNOŚĆ ZARZĄDZANIA PIENIĘDZMI A POCZUCIE WARTOŚCI

Tylko osoba, która wierzy we własne możliwości odważy się założyć własną firmę lub zainwestować oszczędności. Tylko taka osoba będzie gromadzić pieniądze z głęboką wiarą, że może w przyszłości osiągnąć coś niezwykłego. Spełnić marzenia lub stworzyć coś, co przyniesie mu wolność finansową.

Człowiek niepewny swojego potencjału zawsze zbyt długo będzie się zastanawiał nad każdym krokiem. Tak długo, że wiele okazji przeminie. Osoba cechująca się wysokim poczuciem wartości nie przestraszy się chwilowych niepowodzeń, nie zniechęci się potknięciami, a wręcz odnajdzie dzięki nim nowy kierunek.

Tymczasem ktoś pozbawiony wiary w siebie stwierdzi “i po co mi to było?”. Każdą porażkę będzie brał do siebie i jeszcze bardziej umniejszy swoją wartość niepowodzeniami.

Osoba pewna swoich możliwości oceni sytuację racjonalnie i obiektywnie. Zamiast użalać się nad sobą, będzie działać dalej, niestrudzenie wierząc w sukces.

Rodzice muszą wspierać poczucie wartości dziecka, by zawsze mogło na sobie polegać. By wierzyło, że każda porażka nie stanowi końca, a być może jest początkiem nowej drogi.

Szkoła wprowadzając zajęcia z edukacji finansowej, w początkowych etapach mogłaby polegać na zaszczepieniu w dzieciach chęci do zdobycia określonych celów. Do uświadomienia im, że wszystko jest możliwe, do pokazania przykładów ludzi którzy osiągnęli sukces bez żadnego wsparcia finansowego, za to dzięki własnym pomysłom i odwadze. Jeśli w domu tego nie mogą usłyszeć to szkoła mogłaby to nadrobić.

 

NIE TRZEBA BYĆ GENIUSZEM, BY DOBRZE ZARZĄDZAĆ FINANSAMI

Robert Kiyosaki w swojej książce ubolewa nad szufladkowaniem dzieci w szkołach. Sam zresztą nie był najlepszym uczniem, nawet któregoś roku musiał uczęszczać do wakacyjnej szkoły, by poprawić słabe oceny i uzyskać promocje do następnej klasy.

Bardzo przeżył etykietkę nieuka i głupka, jaką otrzymał przez to od rówieśników. Bardzo osłabiło to jego poczucie wartości. Tylko dzięki odpowiedniemu wsparciu otrzymanemu od ojca udało mu się na nowo uwierzyć, że może osiągnąć sukces, jednak w innej dziecinie oraz w inny sposób.

Dzieci, które już w szkole uważane były za mało zdolne, głupsze, gorsze czują się już tak do końca swoich dni. Tylko nieliczne chcą udowodnić, że wszyscy się mylą. Jednak większość już takimi pozostaje w swoim mniemaniu na zawsze.

Sukces oznacza, że stajesz się tym kim chcesz”

Ważne by dzieci wiedziały, że nie ma ograniczeń co do ich marzeń. Mogą zostać w przyszłości kim zapragną.

Autor książki wspominał, co mawiał jego bogaty ojciec* “biedni są biedni z powodu ubogiej wyobraźni”.

Miał na myśli, że mówiąc do dziecka “niestety nie stać nas na to i nigdy nie będzie”, kodujemy w głowie dziecka tę przykrą prawdę. Zamiast “nie stać nas na to” powinno usłyszeć: “pomyśl, co możesz zrobić, żeby to mieć”.

Wyobraźnia napędza działanie człowieka i sam cel nie jest już tak ważny, jak sposób dotarcia do niego, który trzeba odkryć.

“Obraz własny dzieci ich opinia na swój temat w sferze uczenia się i finansów narzuca im określony sposób działania przez resztę życia. Najważniejszym zadaniem rodziców jest zatem obserwowanie, rozwój i właściwe postrzeganie siebie jako dziecko.” –Robert Kiyosaki

edukacja finansowa

PRACA DOMOWA 

Autor porównuje odrabianie pracy domowej przez dzieci, poświęcające swój czas wolny po szkole, do bogacenia się. Uważa, że siadanie do lekcji, kiedy wolałoby się pograć w piłkę jest ćwiczeniem samodyscypliny, która w przyszłości pomoże zarządzać majątkiem.

Tak jak powtórzenie wiadomości zdobytych w szkole, podczas odrabiania zadanych lekcji, tak zastanawianie się nad inwestycjami po pracy doprowadzi do sukcesu.

Bogaty ojciec Roberta Kiyosakiego uważał, że dzieci bezwzględnie powinny znać wartość pracy, jaką wykonują samodzielnie w domu, ponieważ ich stosunek do tej czynności przełoży się w dorosłym życiu na inne odpowiedzialne zadania do wykonania.

 

“UCZ SIĘ DOBRZE, BO INACZEJ NIE DOSTANIESZ PRACY”

Na szczęście minęły czasy, gdy takie stwierdzenie było prawdziwe i Robert Kiyosaki już w 2000 roku to wiedział, gdy pisał tę książkę.

Rodzice powinni wyjść trochę dalej w przyszłość dziecka nie ograniczając jej zupełnie niczym. Powinni wziąć pod uwagę, że dziecko z bardzo dobrym wykształceniem, czy bez, może osiągnąć sukces i być szczęśliwym. Życie na etacie, który gwarantują ukończone studia, jest zazwyczaj smutne i często pozbawione emocji. Dorośli, którzy żyją w ten sposób powinni zachęcać własne dzieci, by żyły w przyszłości tak, aby robiły to, co sprawi im ogromną frajdę i jednocześnie będą bogaciły się, by spełniać marzenia.

Nastawienie od dziecka, że należy ukończyć szkołę, by znaleźć pracę prowadzi zwykle do właśnie takiego zakończenia. Co by się stało gdyby dzieci wzrastały w przekonaniu, że zdobywają wykształcenie, by w życiu móc robić to czego pragną? Mogłyby i kształcić się i planować fascynujące biznesy, które stworzą w przyszłości.

Nie każdy będzie chciał żyć i zarabiać w jakiś ekscytujący sposób i bardzo dobrze, ponieważ pracownicy etatowi są także potrzebni. Jednak wielu ludzi, którzy mieli ogromny potencjał, ale niewystarczające poczucie wartości lub niezwykłe marzenia o własnej firmie, lecz za mało odwagi by ją otworzyć, pełni frustracji odliczają dni do weekendu, tydzień za tygodniem…

Rodzice nie powinni wpajać dzieciom strachu przed popełnianiem błędów, ponieważ w chwili, która może być dla nich wielką szansą lęk sparaliżuje ich i mogą bardzo wiele stracić.

Zachęcając je do podejmowania samodzielnych decyzji, stając się za nie odpowiedzialnymi i oswajając się z uczuciem porażki, która być może dostarczy cennych informacji, skłoni dzieci do dalszego poszukiwania rozwiązań, a w efekcie osiągania celów.

Zamiast proponować jak mogą zarobić grosze należy zmobilizować je, by wymyśliły sposób na zarobienie większej kwoty. Uwolniły swoją pomysłowość i samodzielnie rozwiązały swoje “kłopoty finansowe”, a w przyszłości żyły zgodnie ze swoimi pragnieniami.

 

ŚWIADECTWO W SZKOLE = ZESTAWIENIE FINANSOWE

Porównanie tych dwóch dokumentów przedstawiających wyniki osiągnięć jest bardzo trafne. Służą temu, by dowiedzieć się jak opanowaliśmy pewne umiejętności. Z czym sobie radzimy, a czemu powinniśmy poświęcić więcej czasu.

I tak słabe oceny muszą zostać poprawione, by przejść do następnej klasy, natomiast zestawienie finansowe może zostać skorygowane. Wystarczy podjąć decyzję o rezygnacji z części wydatków, lub rozpoczęciu odkładania większych sum z przeznaczeniem na inwestycje.

EDUKACJA FINANSOWA DZIECI WG. ROBERTA KIYOSAKIEGO

  1. Naucz się wszystkiego, co chcesz przekazać dziecku.
  2. Graj z dzieckiem w gry pobudzające zainteresowanie finansami np. Monopoly, Cashflow
  3. Nie ucz dziecka oszczędzania. Wieloletnie oszczędzanie jest nie opłacalne ponieważ zyskane odsetki prawdopodobnie zrównają się ze stratą wywołaną inflacją, po odliczeniu podatku może wystąpić nawet strata. Należy jednak zachęcać dziecko do odkładania pieniędzy w celach inwestycyjnych.
  4. TRZY SKARBONKI   

Posiadając jakąś kwotę powinniśmy ją rozdzielić według podanego poniżej wzoru:

edukacja finansowa blog

Trzy skarbonki mają na celu rozwijanie odpowiednich nawyków finansowych. Uczą dzielenia się tym co mamy, ale także pilnują, by nie rozdawać pieniędzy, jednak umieć zrezygnować z części pomagając komuś potrzebującemu.

Własne potrzeby to konieczność. Oczywiście podstawowe potrzeby dziecka zaspokajają rodzice, jednak są dodatkowe wydatki związane na przykład z jego zainteresowaniami, które są dla niego ważne, jednak koszty z nimi związane może pokrywać z własnych środków.

Pozostała kwota zarobionej (otrzymanej) sumy powinna trafić do skarbonki przeznaczonej na inwestycje. Zapewnione pieniądze na potrzeby w drugiej skarbonce sprawią, że dziecko może podejmować ryzyko i inwestować pieniądze w edukację lub próbować różnymi metodami pomnażać oszczędności.

 

SAMODZIELNE DECYZJE INWESTYCYJNE

Dzieci powinny wykonywać czynności związane z oszczędzaniem lub inwestowaniem pieniędzy samodzielnie. Nieumiejętne początkowo działania pozbawią je zakupu wielu wymarzonych rzeczy, a to może być świetny bodziec, by zacząć interesować się na poważnie tym, co zrobić, by “mieć ciastko i zjeść ciastko”. Rodzice nie powinni ich wyręczać ani skłaniać do konkretnych działań. Mogą jedynie mobilizować do interesowania się finansami oraz przekazywać ważne informacje z tym związane, a także służyć radą, gdy dziecko o nią poprosi.

Dziecko powinno mieć wolną rękę w kwestii zarządzania własnymi funduszami przestrzegając jedynie zasad, co do wielkości wkładanych kwot do poszczególnych skarbonek.

 

PIERWSZE ZESTAWIENIE FINANSOWE

Wpłacając i wypłacając pieniądze dziecko powinno dodać lub odjąć odpowiednią kwotę w konkretnej rubryce zestawienia. Uczy to dbałości o własne środki i umiejętności odczytywania własnego stanu finansów.

 

KTO NIE RYZYKUJE TEN NIE PIJE SZAMPANA

Niewielu z nas jest gotowych zainwestować oszczędności życia, by je pomnożyć nawet kilkukrotnie. Wolimy mieć mniej, ale pewne, niż stracić choćby część tego, co udało nam się uciułać.

Obserwujące nas dzieci postąpią zapewne tak samo. Będą mało oszczędzały, a jeżeli już im się uda ocalić pewną kwotę przed wydaniem jej na przynoszące kolejne wydatki niepotrzebne rzeczy, nie będą ryzykować ich utraty, by się wzbogacić.

Dzieci, które wcześnie poznają sposoby odkładania oraz inwestowania pieniędzy, zrozumieją ryzyko straty, jakie się z tym wiąże, ale przy akceptacji swoich działań oraz wsparciu rodziców będą odważniej postępowały w zarządzaniu swoimi finansami. Błędy oraz straty niekiedy dużych sum są nieuniknione, ale wiedza zdobyta dzięki temu – bezcenna.

Im jesteśmy starsi, tym poważniej podchodzimy do pieniędzy i posiadania ich. Młody człowiek przekonany o swojej wartości wierzy, że nawet po największym niepowodzeniu jeszcze zdąży się odkuć. I ma rację.

edukacja finansowa blog parentingowy

Najistotniejsze elementy edukacji finansowej zawarte w książce Mądre Bogate Dziecko:

KIESZONKOWE

Odwieczny problem rodziców. Dawać czy nie dawać. Za nic, czy za coś.

Robert Kiyosaki uważa, że wszystko zależy od dziecka i jego zachowania. Nie popiera dawania tygodniówki dziecku, które uważa, że mu się ona należy. Za to zachęca do wytworzenia pozytywnej sytuacji zawierającej się w 4 etapach:

1) obowiązki osobiste – dziecko, by otrzymywać pieniądze powinno wykazywać się podstawowymi działaniami związanymi z własną higieną i dbałością o zdrowie.

2) obowiązki rodzinne i społeczne – czyli działania na rzecz rodziny oraz innych osób, pomoc poprzez działania fizyczne, wsparcie rodzeństwa, lub starszych członków rodziny.

3) określone zadania ustalone z dzieckiem jako “płatne” – może to być umycie samochodu lub skoszenie trawnika.

4) rozwijanie przedsiębiorczości finansowej – poleganie na odpowiedzialnym zarządzaniu otrzymywanymi środkami, oraz rozwijanie swoich umiejętności oraz wiedzy na temat finansów.

PRZEKAZYWANIE DZIECKU WAŻNYCH INFORMACJI DOTYCZĄCYCH PIENIĘDZY:

                              na przykład:

                            – kredyty można wykorzystać do wzbogacania się,

                            – czym są aktywa oraz pasywa,

– zgubne skutki używania kart kredytowych,

– wyjaśniać czym są odsetki oraz oprocentowanie kredytu

NIE PIENIĄDZE SĄ NAJWAŻNIEJSZE, A MOŻLIWOŚCI JAKIE DAJĄ

Autor książki nie uważa, że pieniądze są najważniejszą sferą życia, mimo, że już w wieku 9 lat stwierdził, że będzie bogaty. Większą wagę przywiązuje do działań jakie człowiek jest w stanie wykonać, by być wolny finansowo. Do niesamowitych celów, jakie człowiek jest w stanie sobie stawiać, oraz ekscytującego życia związanego z wszelkimi próbami osiągnięcia ich.

Nie należy motywować dzieci do interesowania się zarządzaniem finansami tylko możliwością kupienia każdej wymarzonej rzeczy, za to skupić się na innych możliwościach, jakie daje wolność finansowa oraz życie na własnych warunkach zgodne z zainteresowaniami czy pasjami.

POZYTYWNE SKOJARZENIA ZWIĄZANE Z PIENIĄDZEM 

Wspomnienia Roberta Kiyosakiego z dzieciństwa związane z pieniędzmi są bardzo przykre. Do dzisiaj pamięta jak jego rodzice ciągle tonęli w długach oraz martwili się niezapłaconymi rachunkami. Nie rozumiał, dlaczego jego rodzice bezustannie borykają się z problemami finansowymi, skoro mają wspaniałe wykształcenie oraz pracę na etacie. Tymczasem oni nie mieli wiedzy na temat zarządzania pieniędzmi.

My, rodzice powinniśmy zadbać, by nasze dzieci nie martwiły się naszymi nieumiejętnymi działaniami związanymi z finansami domowymi, zdobyli odpowiednią wiedzę i przekazali ją dzieciom. Wiele uzyskanych od nas informacji może w przyszłości uchronić dzieci przez poważnymi problemami finansowymi.

 

*W książce “Bogaty ojciec, biedny ojciec” Robert Kiyoski opowiedział swoją historię życia, na którą wpływ mieli biedny ojciec-biologiczny oraz bogaty-ojciec jego przyjaciela.

 

 

Photo by NeONBRAND on Unsplash


Większość z nas nie może powiedzieć, że w dzieciństwie miała wszystko czego zapragnęła. Wręcz przeciwnie. Marzeń było wiele, a ze spełnianiem się ich było trochę słabo. Posiadaliśmy tylko rzeczy niezbędne do życia, jak ubrania, przybory szkolne i książki, a tylko w ramach prezentów otrzymywało się dodatkowe pieniądze czy zabawki. Ktoś kto miał ciocię w Ameryce to jakby szóstkę w totka trafił! Coraz szpanował zagranicznym gadżetem, a my zwykłe szaraki tylko mogliśmy popatrzeć.

Na przestrzeni lat znacznie poprawiła się jakość życia w Polsce i niemalże „wszystkich stać na wszystko”.. no może nie aż tak, ale powodzi się coraz lepiej.

Na tyle lepiej, że niektórzy rodzice chcą wyrównać rachunki. Nie chcą, by ich dzieci patrzyły tęsknie w kierunku dobrych, drogich, ładnych rzeczy, tylko je miały na własność!

Sami doskonale wiemy, że wystarczy fajna fryzura, by poczuć się bardziej pewnym siebie, a co dopiero droga biżuteria czy markowa torebka. W świecie dzieci jest podobny schemat- ten, który ma najwięcej gier, najlepszy telefon czy oryginalną piłkę z pewnością czuje się wyjątkowy, budzi zainteresowanie innych i  zaczyna rozumieć, jak ważne jest posiadanie rzeczy materialnych, a zwłaszcza tych najlepszych.

Jeżeli nikt nie wytłumaczy mu, że na szacunek zasługują tak samo dzieci, które mają xboxa i te, które go nie mają, te które mają oryginalne buty i te, które chodzą w zwykłych tenisówkach to dziecko może wyciągnąć wnioski, które na zawsze go odmienią.  Z nieświadomego małego człowieczka dzielącego kolegów na grzecznych i niegrzecznych przemieni się na człowieka z brakiem szacunku do wszelkich wartości, dzielącego ludzi na biednych i bogatych.

Kiedy dziecko uświadomi sobie, jak powierzchowny jest świat i jak wielką wagę ludzie przywiązują do rzeczy materialnych będzie od tej chwili dążył do ich posiadania, w jak najdroższej wersji. Nawet jeśli go nie będzie na nie stać.

To naprawdę dobrze, że nasze dzieci mają to, czego my nie mieliśmy, że bez zbędnych wyrzeczeń możemy im to wszystko kupować, ale powinny być to rzeczy, których one po prostu potrzebują, albo poproszą o nie, super by było gdyby ich zapragnęli! Aby zakup nowej zabawki wiązał, się jeszcze z kształtowaniem charakteru można tą przyjemność odsunąć kilka dni w czasie. Nawet jeden dzień zwłoki da im to cudowne uczucie oczekiwania, ekscytacji, wyobrażania tej rzeczy w głowie, bo w niewielkim stopniu poduczy cierpliwości.

To dziecko powinno wymarzyć sobie rzecz i postarać się o nią. Wysilić się trochę. To że prezenty zaczną mu spadać z nieba zanim nawet o nich pomyśli, doprowadzi do przykrych konsekwencji. Przyjdzie czas, że nawet prywatna wyspa otrzymana w prezencie go nie ucieszy, a nasze starania będą niedoceniane lub nawet wyśmiewane. Brak szacunku do rzeczy materialnych może wpędzić  dziecko w przyszłości w poważne kłopoty. Rozrzutność może pogrążyć w długach.

Odkładanie zamiast kupowania.

Konto oszczędnościowe dla dziecka to świetny sposób na wzbudzenie w nim dojrzalszych zachowań. Odkładanie tam kwot, za które miały być zakupione zbędne rzeczy można przeznaczyć na inny, ważniejszy, droższy cel. Dziecko może nadzorować znajdujące się środki i uczyć się nowych umiejętności związanych z posiadaniem konta i karty płatniczej. To bardzo istotne kwestie, o których szkoła nie uczy. Należy wziąć sprawy w swoje ręce. Im wcześniej tym lepiej.

Dzieci dysponujące własnymi pieniędzmi są

bardziej pewne siebie i lepiej

zarządzają finansami w dorosłym życiu.

Warto też pomyśleć o sobie. Jeżeli mamy nadwyżki środków, który chcielibyśmy wydać na prezenty dla dziecka, o których nawet nie wspominało, może lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na inwestycję w siebie. Rozwój człowieka nigdy nie powinien się kończyć. Zawsze są książki, które chciałoby się przeczytać, miejsca, które chce się odwiedzić lub kompetencje, które chciałoby się poszerzyć.

Pieniądze dają szczęście, pod warunkiem, że wykorzystamy je w odpowiedni sposób i nauczymy tego nasze dzieci.

Copyrights

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości