O czym rozmawiać z dzieckiem? Gdy komuś zależy na dobrych relacjach z dziećmi z pewnością nie raz zadawał sobie to pytanie.

 

“Najważniejsze, by rozmowa nie opierała się na wymianie monologów”

Pracując jako nauczycielka w szkole podstawowej, bardzo ciężko było mi wykonać z dziećmi wszystkie zaplanowane na dany dzień zadania. Nie przez złe zachowanie dzieci, wręcz przeciwnie, przez moje! Zbyt dużo czasu poświęcałam na rozmowę z nimi, a w szkole nie ma miejsca na takie odstępstwa od programu.

Rozmawialiśmy codziennie z rana niemalże o wszystkim, dzieci uwielbiały to i każde chętnie wypowiadało się na temat bieżących wydarzeń w szkole czy miejscowości, w jakiej mieszkały. Rozmawialiśmy także podczas śniadania, w ciszy słuchając nawzajem swoich wypowiedzi i czekając na swoją kolej.

Wszystko zaczynało się ode mnie. Opowiadając im, co spotkało mnie w drodze do szkoły lub poprzedniego dnia po pracy natychmiast zaczynały się niesamowite historie dzieci.

Przytaczam tę historię ponieważ wtedy odkryłam, jak w bardzo prosty sposób można nawiązać niezwykle przyjemny i bliski kontakt z dziećmi.

Nigdy nie musiałam pytać jak się czują, czy wszystko u nich w porządku, zresztą w klasie, gdzie jest 20 osób byłoby to  niemożliwe. Jeżeli zapytałabym jedno, czy dwoje, reszta mogłaby poczuć się zignorowana.

Na szczęście doskonale wiedziałam jak się dzieci mają, bo same mi o tym mówiły. Mówiły, bo wiedziały, że mnie to interesuje.

O czym rozmawiać z własnym dzieckiem?

Wiem, że niektórzy rodzice mają z tym problem.

Nie umieją, nie chcą, wstydzą się, nie wiedzą jak. Niestety często wynika to ciągłego myślenia o sprawach do załatwienia oraz różnych problemach. Zastanawiając się nad planem dnia lub zaległościami w pracy, potrafimy bardzo niemiło odezwać się do dziecka, które akurat chce o coś nas zapytać.

Takie “rozmowy” sprawiają, że relacje rodzinne się psują, a kontakt pomiędzy rodzicem i dzieckiem znacznie się osłabia. Dziecko przestaje zadawać pytania. Czyje się niekomfortowo w obecności rodzica, z kolei rodzic nie wie jak i o czym rozmawiać z dzieckiem, które samo nie inicjuje rozmowy.

 Czy tak samo byśmy potraktowali koleżankę lub kolegę?

Na szczęście minęły czasy, gdy na porządku dziennym było traktowanie dzieci jak powietrze. Gdy nie rozmawiało się z nimi na inne tematy niż te związane ze szkołą i jedzeniem posiłków, czy ubraniem.

Z pewnością większość z nas niejeden raz potrzebowała pomocy, czy choćby rady od rodziców, jednak ograniczony kontakt z nimi nie pozwalał na swobodną rozmowę, a tym bardziej zwierzenia.

Teraz już wiemy jak szkodliwe było takie zachowanie wobec dzieci i jak bardzo zaburzało relację pomiędzy rodzicami i dziećmi. Dlatego ucząc się na błędach naszych rodziców, my możemy już podejść do tej kwestii odpowiednio.

Rozmowa z dzieckiem nie musi być wymuszona. Możemy potraktować ją jak pogawędkę ze znajomym. Oczywiście nie będziemy z 4-letnim chłopcem debatować nad najnowszymi sondażami wyborczymi, jednak są tematy z naszego życia, które z pewnością bardzo zainteresują dziecko.

OPOWIEDZ, CO CI SIĘ PRZYDARZYŁO W PRACY

Najwspanialsze oblicze rodzica to takie, które pokazuje jego dystans do siebie i poczucie humoru. Dlatego fajnie by było opowiadać dzieciom te sytuacje, gdy czegoś nie zrobiliśmy poprawnie, gdy narozrabialiśmy gdzieś, nie wiedzieliśmy co zrobić w jakiejś sytuacji, czy się czegoś przestraszyliśmy.

Rodzic pokazuje poprzez takie opowiastki swoją ludzką twarz, a dzieci wiedzą dzięki nim, że wpadki i potknięcia zdarzają się nawet tacie, więc nie ma nic złego w tym, że i ono czasem da plamę…

Nawet przykre sytuacje, które nas poważnie rozzłościły możemy z perspektywy czasu już na spokojnie opowiadać dziecku.

Każdą historię, jaka przyjdzie nam do głowy, to nad czym akurat się zastanawiamy, wymówmy na głos. Żart który nam chodzi po głowie. Co chcemy zrobić w weekend…

ROZMOWA ZAMIAST SPOWIEDZI

Gdy spotykamy się ze znajomym, nie wypytujemy go, pomijając uprzejmości, jak mu się układa z żoną, ile zarabia, co jadł na śniadanie… Mówimy zwykle co robimy, co planujemy, a następnie oczekujemy tego samego lub innego tematu od rozmówcy jeżeli nie ma ochoty rozmawiać na ten narzucony przez nas.

Tak samo może wyglądać rozmowa z naszymi dziećmi.

One z pewnością bardzo uważnie nas będą słuchały i możliwe, że włączą się do rozmowy, jeżeli nie… trudno. Z jakiś czas być może się przełamią.

Warto budować fajną, trwałą relację z dziećmi wychodząc do nich z inicjatywą rozmowy, ale nie wypytywać, tylko pozwolić by sami zdecydowali czy i co chcą nam powiedzieć.

ZAPYTAJ O OPINIĘ NA JAKIŚ TEMAT

Niewielu rodziców pyta własne dzieci o opinię na temat zakupu jakichś rzeczy, planowanych wakacji, swojego lub cudzego zachowania. Dziecko wiele na tym traci. Swoje opinie kształtuje na wzór opinii własnych rodziców. Czuje, że jego ocena jest mało istotna, bo nikt od niego jej nie wymaga. Jednak wspaniale by było dać dziecku możliwość wypowiedzenia się na pewne tematy.

 

“co o tym myślisz?”

“podoba ci się to?”

 

Najlepiej gdyby każda opinia dziecka spotykała się z akceptacją rodziców, przecież każdy ma prawo mieć własne zdanie na każdy temat. Nie wiąże się to oddawaniem władzy, czy zrzucaniu odpowiedzialności na dziecko w jakichś sytuacjach.

Chodzi tylko o zmuszenie go do myślenia. Podarowania mu chwili uwagi i zainteresowania tym, co ma do powiedzenia.

Od bardzo młodego wieku powinniśmy pytać dzieci, co myślą na dany temat. Wpłynie to korzystnie na ich poczucie wartości, ponieważ ktoś dorosły interesuje się jego zdaniem.

Ponadto zaczną precyzować własne myśli i zabierać stanowisko w pewnych sprawach. 

*

ROZMOWA Z DZIECKIEM, NIEODŁĄCZNY ELEMENT DOBREJ RELACJI DOROSŁY-DZIECKO

Będąc nauczycielką oraz mamą wiem, że rozmowa jest bardzo ważnym, jeśli nie kluczowym elementem udanej relacji z dzieckiem. Czasem nawet kilka minut pogawędki ma dla dziecka ogromne znaczenie.

Dziecko otrzymuje dzięki nim zainteresowanie, zaufanie i rośnie jego poczucie wartości Zaczyna się czuć dobrze w towarzystwie rodzica, a otwierając się przed nim samemu poczuje ulgę i zrozumienie, którego tak bardzo nam wszystkim czasem trzeba.

Będąc starszym, poszukiwałby go w grupie rówieśniczej, niekoniecznie mającej dobry wpływ na nasze dziecko, a tak będzie miało nas.

Dlatego koniec z ciągłym zadawaniem tych samych pytań: -Co w szkole? -Zjadłeś obiad?

Czas na zwyczajną rozmowę dwojga równych sobie.


Rozwój mowy u dziecka to sprawa bardzo indywidualna.

Wszyscy to widzą, a jednak ciągle da się słyszeć “ma już roczek i nic nie mówi?” lub “za mało z nim rozmawiasz, on prawie nic nie mówi”.

Takie komentarze mogą prowadzić do dużej frustracji, a czasem nawet zmartwień u rodziców, bo gdyby nie te “eksperckie” opinie, nie uważaliby, że coś jest nie tak z mową ich dziecka.

I mieliby rację.

Mój syn mimo ciągłego “rozmawiania” z nim oraz codziennego oglądania i opowiadania książeczek dziecięcych, a także czytania książek z bajkami przed spaniem, wcale nie zaczął mówić wybitnie wcześnie. Mając rok dopiero czasem wymsknęło mu się “mama” czy “tata”. Dopiero po jakimś czasie zaczął naprawdę mówić, i to jak!

Rozwój mowy, tak jak każda inna umiejętność człowieka, jest zależny od bardzo wielu czynników i żebyśmy wykorzystywali najskuteczniejsze metody, które mogłyby przyspieszyć ten proces, to i tak najwięcej będzie zależało od samego dziecka.

Mimo, że nie powinniśmy przyspieszać momentu, w którym dziecko do nas przemówi, to jest coś, o co powinniśmy zadbać, bo bardzo wpływa na jego rozwój mowy.

Ruch ma bardzo korzystny wpływ na rozwój mowy.

Być może wydaje się to dziwne, ponieważ w pierwszym roku życia dziecko nie rusza się dużo, a jednak już wtedy wykonuje pewne ruchy oraz nabywa pewne umiejętności, które ułatwią mu za chwilę wypowiedzenie pierwszego słowa.

Rozwój mowy dziecka jest zależny od rozwoju psychicznego oraz fizycznego i bardzo istotna jest współzależność między nimi.

Można zauważyć, że poszczególne etapy rozwoju mowy są powiązane z określonym etapem rozwoju ruchowego.

Wraz z każdym miesiącem dziecka na świecie oraz nabytymi nowymi umiejętnościami, jak trzymanie główki, siedzenie, raczkowanie, chodzenie, przechodzi na kolejny etap rozwoju mowy.

Rodzice mogą wspierać te procesy zwykłą, codzienną, pełną troski opieką oraz dostarczaniem odpowiedniej ilości bodźców do rozwoju. Mogą układać dziecko na brzuszku, żeby ćwiczyło unoszenie główki, podawać przedmioty do rączki, aby zaciskało paluszki, dostarczać i pokazywać mu ciekawe rzeczy lub kłaść je w zasięgu dziecka, żeby samo po nie sięgało.

Jednak należy pamiętać, by nie przesadzić i nie skłaniać dziecka do czynności, których nie jest jeszcze w stanie wykonać na danym etapie rozwoju.

Każde dziecko w innym momencie zaczyna siadać, raczkować i chodzić.

Niemniej jednak wiedza na temat odpowiedniej stymulacji rozwoju ruchowego dziecka jest bardzo ważna.

Rodzic, któremu zależy na harmonijnym rozwoju dziecka pod względem ruchowym oraz rozwoju mowy, powinien dbać o dziecko w taki sposób, aby umożliwić mu samodzielne opanowanie pewnych czynności.

By nie zakłócać rozwoju ruchowego nie powinno się kłaść dziecka gotowego do przekręcania na bok wśród poduszek uniemożliwiających mu to, wkładać dziecka do chodzika, sadzać i stawiać go mimo, że jeszcze samo nie siada i nie wstaje. Dajmy dziecku szansę rozwijać się w swoim tempie.

CO JESZCZE WPŁYWA NA ROZWÓJ MOWY U DZIECKA?

Rozwój ruchowy i jego odpowiednia stymulacja to jeden w najważniejszych elementów wspierania rozwoju mowy dziecka. Poza tym ważne są także:

  • dialog z dzieckiem (reakcje rodzica na dźwięki wydawane przez dziecko);
  • monolog rodzica do dziecka;
  • czytanie dziecku książek.

CO ZABURZA ROZWÓJ MOWY?

Pomijając aspekt fizyczny, jak zaburzenia słuchu lub niesprawne działanie narządów mowy, a także wykluczając nieodpowiednią opiekę rodzicielską, znacznie ograniczać rozwój mowy może:

  • korzystanie przez dziecko z tabletu i telewizora zanim zacznie mówić.

Kilkuminutowa bajeczka z pewnością nie skrzywdzi dziecka, jednak częste podawanie mu telefonu lub tabletu, może sprawić, że dziecko będzie miało bardzo małą zdolność rozpoznawania, wyrażania i kontrolowania własnych oraz cudzych emocji. Ta zdolność to inteligencja emocjonalna, a osoby pozbawione jej są niczym roboty.

*

Każdemu z nas z pewnością zależy na jak najlepszym rozwoju naszych dzieci. Aby mogły żyć szczęśliwie i cieszyły się dzieciństwem, które tak szybko mija. Nasza rola powinna się ograniczyć do pełnego troski i miłości wspierania rozwoju dzieci, dając im przy tym poczucie bezpieczeństwa i akceptację.

 

Źródła: 

http://www.zoztargowek.waw.pl/kwartalnik_strony/41/kp41_logopeda_aparaty_THE_BEST.pdf

https://zdrowie.pap.pl/srodowisko/uzywanie-tabletu-opoznia-rozwoj-mowy

 

 

Photo by Lubomirkin on Unsplash


Jeszcze zatęsknimy za czasem spędzanym z dziećmi…

Ilość czasu spędzana z dziećmi jest zależna od ich wieku. Małe oczekują i potrzebują pomocy w wielu sytuacjach, dlatego też rodzic poświęca mu wiele czasu. Jednak wraz z wiekiem dziecka ten czas się zmniejsza, ponieważ dziecko staje się coraz bardziej samodzielne. A gdy od pierwszego wejrzenia zakocha się w tablecie, jak większość dzieci, rodzic może mieć całe godziny na obowiązki domowe i pracę. Dochodzą do tego spotkania z kolegami, nauka, odrabianie lekcji i czasu wspólnego dla dziecka i rodzica pozostaje niewiele.

JAK WYGLĄDA ŻYCIE RODZICA W 2018 ROKU?

Podczas gdy jakieś 20 lat temu rodzice pracowali i zajmowali się domem, to mieli jeszcze czas spotkać się ze znajomymi. Czasem nawet codziennie! Teraz jednak rzadko da się wykrzesać choćby 5 minut na kawę z koleżanką, bo doba jest stanowczo za krótka. Terminy gonią i jest ciągle tyle do zrobienia.

Są jednak rodzice, którzy mimo to mają czas na swoje pasje, są i tacy, co mają czas na swoje seriale…

JAK WYGLĄDA ŻYCIE DZIECKA W 2018 ROKU?

Angielski, balet, piłka nożna, akrobatyka, judo, kółko plastyczne, pływanie, skrzypce, programowanie komputerowe. Aha, w przerwie szkoła.

Jeżeli już uda się znaleźć jakieś okienko w grafiku dziecka i własnym, trzeba zdawać sobie sprawę, że nie ma tego czasu dużo, dlatego powinno się go wykorzystać jak najbardziej efektywnie.

JAK POWINIEN WYGLĄDAĆ CZAS Z DZIECKIEM?

Wpakowanie dzieciaka do auta i przetransportowanie go na ściankę wspinaczkową, trening, czy do kina to jest dobrze spędzony czas z dzieckiem. Pod jednym warunkiem. Że w aucie rozmawiamy z nim, na treningu żywo reagujemy na jego umiejętności, a po kinie urządzamy sobie wypad na kolację i pogawędkę.

Najlepszy czas z dzieckiem to rozmowa i prawdziwe zainteresowanie życiem i problemami dziecka. Pytanie go o to, co go trapi i czy wszystko jest ok. Te wszystkie atrakcje są ważne i każdy ma czasem ochotę przeżyć coś emocjonującego, innego ale, by spędzony razem czas dał oczekiwane rezultaty, wystarczy zwyczajna rozmowa z dzieckiem.

Ilość czasu poświęcona dziecku nie ma znaczenia. Najważniejsze jest zainteresowanie.

Dzieci w wieku szkolnym, tak jak rodzice mają bardzo dużo obowiązków. Szkoła, odrabianie lekcji, nauka, zajęcia dodatkowe. Nawet mimo szczerych chęci nie mamy tego czasu dużo. I wcale dużo go nie potrzeba.

Trzeba go tylko tak wykorzystać, aby przekazać dziecku najważniejsze komunikaty: kocham cię, zawsze możesz na mnie liczyć, w pełni akceptuję to, jaki jesteś.

Będąc bardzo zapracowanym, ale mając na uwadze dobro dziecka wynikające z naszego zainteresowania, możemy wykorzystać kilka sposobów, aby dać wyraz naszej miłości wobec dziecka.

Terminarz

Jeśli nie mamy wiele czasu na co dzień, bądźmy chociaż w tych najważniejszych momentach. Pamiętajmy o urodzinach, rocznicach, ważnych uroczystościach. Obecność zapracowanego rodzica w takiej chwili będzie dla dziecka ważniejsza niż tysiąc słów zapewniających o bezgranicznej miłości wobec dziecka. Dowie się wtedy, jak jest dla niego ważne.

Pytania. Rozmowa.

Nie mówię o pytaniach typu „co tam w szkole?”, „zjadłeś obiad?”, ale o pytaniach związanych z życiem i zainteresowaniami dziecka.

Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. Trudno rozmawiać z nastolatkiem, dla którego nigdy nie mieliśmy czasu, a po wielu latach raptem zachciało nam się umacniać relacje rodzinne. Zostaniemy potraktowani jak intruzi. Jakbyśmy wsadzali nosy w nie swoje sprawy. Lepiej już od najmłodszych lat urządzać sobie krótkie pogawędki, które sprawią, że tematy do rozmów znajdą się same, a wynikać będą z prawdziwego zainteresowania, a nie zwykłego obowiązku.

Duma i szczęście z bycia rodzicem.

Oczywiście miło mieć dziecko, które obdarzone jest wieloma talentami, do tego jest nieprzeciętnie inteligentne oraz zachwyca wszystkich swoją urodą. Ale co gdy naszemu dziecku daleko do ideału? Każdy rodzic powinien widzieć w swoim dziecku bohatera. Kogoś wybitnego i wspaniałego. Cieszyć się każdym, nawet najmniejszym sukcesem i dawać jak najczęściej do zrozumienia, że nie musi nic robić, by był kochany.

Nie wszyscy doceniają dar, jaki otrzymali od losu w postaci dzieci. Dobrze by było, gdyby po latach zrozumieli swój błąd i stało się dla nich jasne, jak destrukcyjnie wpłynęli na własne dzieci brakiem czasu i zaangażowania w obowiązki rodzicielskie.

Niestety tacy ludzie prawdopodobnie nigdy nie zrozumieją, że sami są przyczyną nieodpowiedniego zachowania własnego dziecka.

Rodzic, który złości się na dziecko z powodu na przykład złych ocen, powinien zastanowić się co sam zrobił, by pomóc dziecku być dobrym uczniem. Czy rozmawiał z nim na temat tego, jak ważna jest edukacja, czy pomagał w lekcjach, czy choć raz spytał: „w czym problem?”, „czego nie rozumiesz?”.

Gdy rodzic nie chce spędzać czasu z dzieckiem, bo woli pracę i towarzystwo innych osób.

Niestety nikt nie ma wpływu na taką osobę i zmuszanie jej do kontaktów z dzieckiem nic nie da na dłuższą metę.

Taki człowiek jest egoistą, który myśli wyłącznie o tym, co jemu sprawia przyjemność, nie zważając na cenę, jaką płaci za to jego własne dziecko.

Oczywiście lepiej już, żeby ograniczył kontakt z dzieckiem, niż wyładowywał na nim frustrację spowodowaną przykrym dla niego, rodzicielskim obowiązkiem. Obie sytuacje jednak bardzo niekorzystnie wpłyną na małego człowieka, który będzie doskonale zdawał sobie sprawę, że rodzic nie chce z nim być, a nawet upatrywał swojej winy w zaistniałej sytuacji.

Drugi rodzic, chcący wynagrodzić obojętność pierwszego, nie będzie w stanie złagodzić żalu dziecka, choćby poświęcił mu aż nadto własnego czasu. Nic nie jest w stanie uśmierzyć bólu spowodowanego odrzuceniem.

*

Wiem, że bardzo ważne cechy człowieka takie jak pewność siebie czy empatia biorą się z poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i wiary w siebie. Te cechy są w dużej mierze uzależnione od tego, jak rodzice podchodzą do wychowania dzieci i jak własnym zachowaniem dają lub ograniczają ich zdobywanie.

Czas spędzony z dzieckiem powinien opierać się na rozmowie. Przy wyłączonym telewizorze, wyciszonym telefonie. Ten czas powinien mówić dziecku: „jestem tu tylko dla ciebie, chcę wiedzieć, jak się czujesz, czy jesteś szczęśliwy, bo jesteś dla mnie najważniejszy”.

Żaden wyjazd, żadne atrakcje, żadne pieniądze nie są w stanie dać dziecku takiego komunikatu.

Tylko czas spędzony z dzieckiem w taki sposób, aby mogło opowiedzieć o swoich sprawach, sukcesach, przykrościach. Zapytać o radę i poprosić o pomoc sprawi, że relacja z rodzicem będzie dla niego czymś pięknym i bezcennym. Da mu także siłę, by pokonywać najtrudniejsze przeszkody.

Nie trzeba się zwalniać z pracy, by zapewnić dziecku wystarczającą ilość uwagi… Czasami wystarczy nawet pięć minut dziennie zwykłej rozmowy.


Zgodność w kwestii wychowania dziecka jest bardzo ważnym elementem całego procesu wychowywania. Jeden front jest konieczny, by dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa i przekazać cenne wartości.

Czasami małżonkowie nie mogą się dogadać co do zakupu telewizora, a jak mają się zgodzić na jeden, konkretny cel wychowania dzieci?

Każdy człowiek jest inny. Posiada różne cechy osobowości i charakteru. Środowisko, w którym się wychował wpłynęło na niego w ten jedyny niepowtarzalny sposób, by stał się tym, kim teraz jest.

Nasze doświadczenia, z którymi mieliśmy okazje się zetknąć sprawiają, że nabieramy opinii na różne tematy oraz zachowujemy się w dany sposób, ponieważ uważamy to za słuszne.

Problem pojawia się, gdy dwoje ludzi, którzy mają lub zamierzają mieć dziecko, są zupełnie odmiennymi osobowościami i całkowicie inne wartości chcą przekazać swojemu pierworodnemu.

Co wtedy? Czy już od pierwszych miesięcy będą się szarpać nad łóżeczkiem dziecka i przekabacać go na swoją stronę? To mogłoby się skończyć bardzo źle…

Czasem trzeba być altruistą w wychowaniu dziecka.

Człowiek wychowujący dziecko nie może być egoistą. Kto mówi, że posiadanie dziecka nie musi wiązać się z wyrzeczeniami ten po prostu wcale nie przejmuje się jego losem i prawdopodobnie jest totalnym egoistą.

Dobre wychowywanie dziecka zawsze wiąże się z wyrzeczeniami. Z rezygnacją z pewnych zachowań, które mogłyby źle wpływać na dziecko.

Jednym z takich zachowań jest upieranie się przy swoim.

Każdy uważa, że ma rację. Jeśli jednak nie ma możliwości pozostania przy swoim, bo wiąże się to z licznymi sporami, dla dobra dziecka trzeba zrezygnować choćby z części.

Kompromis rodziców to element zgodnego wychowywanie dzieci.

-pozwoli zachować spokój w domu, w związku, w życiu dziecka,

-zawsze zakończy sytuację problemową,

-spowoduje jednakowe straty dla każdego z rodziców, za to da największe korzyści dziecku.

Będąc rodzicem wielokrotnie trzeba się poświęcać. Rezygnować z wyjść, dostosowywać do niemiłych sytuacji, nie przesypiać nocy, ale to wszystko w jednym celu – by zapewnić troskliwą opiekę i dobre wychowanie naszemu małemu człowiekowi.

Nie trzeba bać się utraty władzy.

Być może część tatusiów uważa, że rodzic stanowczo narzucający swoje zdanie w kwestii wychowania dzieci (i nie tylko) to prawdziwy przywódca stada. Lider, który musi sterować tym statkiem, aby nie zatonął. Chce, by dziecko od początku wiedziało, kto w tej rodzinie nosi spodnie.

To bardzo ważne, aby dziecko miało taką charyzmatyczną osobę jako wzór, ale nie samozwańczą, a taką, u której samo dostrzeże odpowiednie cechy przywódcy. Te cechy zapewnią mu poczucie bezpieczeństwa zamiast chaosu i lęku. Tą cechą z pewnością nie jest brak chęci do współpracy i kompromisu.

BRAK ZGODY W KWESTII WYCHOWANIA DZIECKA MOŻE SPOWODOWAĆ:

-zaburzone poczucie bezpieczeństwa dziecka,

-poczucie winy – dziecko może obwiniać się za sprzeczki rodziców spowodowane brakiem jednomyślności w podejmowaniu decyzji związanych z nim,

-brak określonych reguł – dziecko nie wie, co w końcu można, a czego nie,

-brak autorytetów w osobach rodziców, a tym samym brak osób, które mają najważniejszy wpływ na zachowanie dziecka,

-zły przykład funkcjonowania w związku, który być może dziecko powieli w przyszłości.

JAK SIĘ DOGADAĆ?

Rodzice, którzy nie mogą się porozumieć, co do wspólnych zasad w wychowaniu dziecka, muszą usiąść i zastanowić się, kto w tym wszystkim jest najważniejszy. Po co upierać się przy swoim, skoro konflikt i nerwowe napięcie źle wpływają na dziecko. Trzeba jak najszybciej się dogadać.

Aby mieć zgodność w kwestii opieki nad dzieckiem, należy znaleźć kilka najistotniejszych wartości, jako główny cel.

Na przestrzeni lat nasza misja może zupełnie zmienić swoje główne zasady lub ulec mniejszej lub większej korekcie. Jednak przez cały czas to, co przekazujemy dziecku powinno być w miarę spójne, by nie robić mu w głowie zamętu.

Gdy zostaną ustalone najważniejsze, wspólne dla obojga rodziców wartości, jakie chcą przekazać dziecku, należy obrać plan działania. Na jakie zatem zachowania pozwalamy, jakich zabraniamy.

Jeżeli dojdzie do sytuacji, gdy rodzice nie będą mogli podjąć takiej samej decyzji w pewnej kwestii, powinni dojść do porozumienia na osobności. Dziecko nie powinno być świadkiem ich rozmowy.

Warto także podzielić się pewnymi obowiązkami związanymi np. z odrabianiem lekcji (dla rodzica z większymi pokładami cierpliwości) czy podejmowaniem decyzji związanych z  wyjściem na dwór czy do kolegów. Wcześniej można ustalić wcześniej, że rodzice nie podważają nawzajem swoich decyzji i zachowań.

Docenienie i zrozumienie zamiast wytykania i krytykowania:

“Rozumiem, że kochasz naszą córkę i martwisz się o nią, ale jest jej przykro, gdy tak mało czasu może spędzać na dworze z innymi dziećmi”.

“Cieszę się, że nie denerwowałeś się, gdy Jaś się tak długo nie mógł zrozumieć tego zadania z matematyki. Widziałeś jaki był szczęśliwy, gdy tak cierpliwie mu tłumaczyłeś?”

Zawsze dobre słowo nawet z nutką manipulacji jest lepsze od awantury i wzajemnych wyrzutów, które prowadzą donikąd.

Jednomyślne ustalenie szczegółów dotyczących wychowania dziecka jest korzystne dla całej rodziny. Wiele przykrych sytuacji najzwyczajniej się nie pojawi, a kwestie sporne szybko się rozwiążą.

DZIECKO WŚRÓD ZGODNYCH ZASAD

Rodzice powinni stanowić zespół, być partnerami w tym trudnym zadaniu, jakim jest wychowanie dziecka. Obojgu należą się takie same prawa, dlatego ponoszą taką samą odpowiedzialność. Współpracę zainicjuje z pewnością ten rodzic, który będzie w bardziej świadomy sposób dostrzegał problemy dziecka i korzyści wynikające z rodzicielskiej jedności.

Podarowanie dziecku możliwości dorastania wśród zgody i jednoznacznych, trwałych reguł sprawi, że  będzie miało zapewnione poczucie bezpieczeństwa i wpłynie to na jego poczucie wartości. Ponieważ nawet gdy rodzice między sobą nie mogą się czasem dogadać, to wspólne decyzje w kwestii dziecka dadzą mu poczucie bycia kimś ważnym, a nawet wyjątkowym.

 

 

Zdjęcie z Unsplash


Dokuczanie w szkole to norma, co nie znaczy, że należy ją akceptować.

Wiem, że istnieją zwolennicy postawy rodzicielskiej, która ma na celu wychować dziecko na twardziela. Jedną z metod wychowawczych tej postawy jest pozostawienie dziecka samemu sobie, tak by samodzielnie radziło sobie w każdej sytuacji.

Tacy rodzice uważają, że pomagając dziecku, w tak błahych sprawach, jak wstawienie się za nim, gdy zostanie niesprawiedliwie potraktowane, celowo zignorowane czy wyśmiane przez kogoś, nie ma sensu. Są przekonani, że z dużo trudniejszymi sytuacjami ich dzieci będą miały w życiu do czynienia, dlatego jak najwcześniej powinny się uczyć samodzielnie radzić sobie z własnymi problemami.

Nie chcą oni także, by ich dzieci były słabeuszami i ofiarami, dlatego liczą, że pozwalając na samodzielne rozwiązywanie przez nich problemów, do tego nie dopuszczą.

Jednak czy rzeczywiście pozostawienie dziecka samemu sobie w trudnej, stresującej sytuacji, zwłaszcza, gdy ono nie wie jak może lub powinno się zachować, sprawi, że stanie się silnym, pewnym siebie człowiekiem?

Nie. Wręcz przeciwnie.

Grzeczne dziecko, które zna granice i stara się ich przestrzegać, nie będzie w stanie odpowiednio zareagować na prowokacje. Zwyczajnie nie będzie chciało nikogo urazić lub zrobić przykrości. Zacznie zamykać się na przykre doznania, zamykając się powoli także na inne, nawet pozytywne.

Chcąc uchronić się przed cierpieniem spowodowanym poniżaniem, będzie się izolowało od wszelkich uczuć. Być może w przyszłości rzeczywiście stanie się mocnym charakterem, ale pozbawionym empatii.

Ponadto brak wsparcia i pomocy za strony rodzica, gdy dziecko ewidentnie jej potrzebuje, bardzo obniży poczucie wartości dziecka. Może pomyśleć, że nie jest nikim ważnym, o kogo trzeba walczyć.

Dokuczanie w szkole jest często związane z publicznym  upokarzaniem i wyśmiewaniem. Przecież nikt z nas z pewnością nie chce, by to spotkało nasze dzieci.

CZY DZIECKO PO TO MA RODZICÓW, ŻEBY SOBIE SAMEMU RADZIĆ W ŻYCIU?

Obowiązkiem rodzica jest zauważyć problem dziecka lub skłonić go do wyznania o istniejącym kłopocie, jeżeli on sam nie przyjdzie ze skargą wcześniej. Ale co potem?

Jak reagować na dokuczanie w szkole?

Po pierwsze rozmowa .

Nie rozmowa z dzieckiem. Na początek z własnym. Osobista reprymenda udzielana cudzemu dziecku to ostateczna ostateczność!

Rozmowa to najważniejszy element wychowania dzieci. Wszystko powinno zaczynać i kończyć się rozmową. Bez niej nie dowiemy się jakie smutki trapią dziecko. Co się dzieje w przedszkolu czy szkole. Kto i z jakiego powodu robi mu przykrość.

To rozmowa powinna dodać dziecku wiary w siebie. Dać mu do zrozumienia, że jest wartościowym człowiekiem. Musi wiedzieć, że wyśmiewanie czy zaczepki ze strony innych dzieci tego nie zmienią.

Możemy także podsunąć dziecku kilka możliwości reagowania w konfrontacjach. Dzięki temu samo mogłoby spróbować różnych reakcji, a także mieć możliwość uczenia się, aby dobierać je odpowiednio do sytuacji. Dokuczanie w szkole jest częstym zjawiskiem. Dlatego dziecko powinno poznać sposoby, które pomogą mu odpowiednio zareagować, gdy ktoś będzie dokuczał jemu lub komuś innemu.

Można opowiadać dziecku w formie bajki o sytuacjach podobnych do tych, z którymi ono ma do czynienia. W treść historyjki przemycić kilka rad, które mogłoby samo wykorzystać.

Co robić, gdy dokuczanie w szkole nie ustaje?

Najlepszą reakcją, jaką dziecko mogłoby wykorzystać w sytuacji, gdy jest przez kogoś źle traktowane, jest zignorowanie agresora. Choć dla małego człowieka jest to bardzo trudne zadanie.

Dzieci najczęściej dokuczają sobie nawzajem, oczekując określonych reakcji ze strony ofiary, takich jak złość czy płacz. Wywoływanie zachowań tego typu daje im poczucie sprawstwa i kontroli sytuacji oraz władzy nad kimś. Jeżeli tego nie uzyskają od danej osoby, zazwyczaj dają sobie spokój. Będą szukać innej ofiary, która da się łatwo sprowokować.

Umiejętność śmiania się z siebie samego i odwracania sytuacji to druga skuteczna broń przeciwko prześladowcy.

Jest to bardzo fajny sposób na rozładowanie sytuacji konfliktowej i zniechęcenia agresora do dalszych ataków. Dzieci dokuczają sobie w szkole, śmiejąc się z drugiego. Świetnym pretekstem do tego bywa czyjś wygląd zewnętrzny. Wspaniale by było, gdyby dzieci zdawały sobie sprawę ze swoich naturalnych cech i je akceptowały. Warto wspierać nabieranie dystansu do siebie samego przez dziecko. Nie będzie wtedy obrażalskie i przewrażliwione na swoim punkcie. Co jest często powodem wielu konfliktów wśród dzieci.

W chwili, gdy  żarty przekraczają pewną granicę i już nie powinno się ich dłużej akceptować, można sytuację odwrócić. Taka obrona w formie ataku z pewnością zniechęci agresora do dalszych ataków.

Gdy dręczyciel szuka cech różniących, aby wyśmiać inność jakiegoś dziecka, ono mogłoby widzieć w tym atut. I zacząć szczycić się, że to właśnie ono ma coś najlepszego, a nawet niepowtarzalnego!

Byłoby wspaniale, gdyby dziecko nie zwracało uwagi na zaczepki innych. Wtedy szybko by się skończyły, nie przynosząc oczekiwanego przez prześladowcę rezultatu. Jednak bardzo trudno, nawet dorosłemu powstrzymać się od zbyt szybkich, nieodpowiednich reakcji w pewnych sytuacjach. Możliwe, że ćwicząc od dziecka taką umiejętność, będzie ono doskonale panowało nad emocjami w przyszłości.

Dokuczanie w szkole w animowanym filmie edukacyjnym.

Kilka lat temu Cartoon Network z udziałem znanych, polskich piłkarzy nagrało film animowany na temat dokuczania w szkole. Kampania zatytułowana była ” Bądź kumplem, nie dokuczaj, “. Idealnie nadaje się dla mniejszych dzieci, którym pięknie pokazuje co robić, gdy jest się świadkiem lub samemu doświadcza się dokuczania w szkole przez inne dzieci. Uczy, by reagować, gdy widzimy, że ktoś jest źle traktowany, a także by nie ukrywać, gdy dziecko samo stanie się ofiarą przykrości ze strony innych.

 

Nauczyciele często mówią, że nie są w stanie zauważyć niepokojących sytuacji, a dzieci im nic nie mówią. Świadczy to jednak tylko o ich słabym przygotowaniu do zawodu i braku empatii z ich strony. Nauczyciel, który budzi zaufanie i szacunek, z pewnością jako pierwszy zostanie poinformowany o tym, że w klasie dzieje się coś niedobrego. Nawet jeżeli dzieci będą bały się poskarżyć, sam powinien szybko zauważyć, że coś jest nie tak, jak być powinno.

Zaprezentowanie dzieciom filmu, w którym mowa o dokuczaniu w szkole, może dodać ofiarom otuchy, że ktoś widzi, co się dzieje i z pewnością mu pomoże. Agresor z kolei może się spłoszyć, widząc jaki temat został publicznie poruszony.

Dokuczanie w szkole to także temat, który powinien być często poruszany na forum klasy, a nawet szkoły. Oczywiście za słowami powinny iść czyny. Jednak szkoła nie będzie w stanie nic zrobić, dopóki nie dotrą do niej konkretne informacje od rodziców. Bagatelizowane sprawy i czekanie aż problem sam ustanie, może przynieść znacznie więcej szkody niż pożytku. 

Gdy nauczyciel wie, rodzice wiedzą, a koledzy nadal dokuczają dziecku w szkole…

Ostateczna ostateczność.

Jeżeli jednak dziecko nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać sytuacji problemowej z rówieśnikami, rozmowa z nauczycielem jest konieczna. Powinien on zauważyć problem i natychmiast go zakończyć. Zwłaszcza jeżeli sprawa ciągnie się już jakiś czas, zastanawiający będzie brak reakcji z jego strony.

Jeżeli nie ma poprawy i jakieś dziecko nadal nie przestało źle traktować drugiego, sprawę zakończy osobista rozmowa z nim oraz jego opiekunami.

Nie mówię tu o zwykłych niesnaskach, jakie praktycznie codziennie mają miejsce między dziećmi. Mówię o prześladowaniu ofiary mające na celu upokarzanie jej.

*

Rodzic nie może pozostawić dziecka samego, które nie jest w stanie poradzić sobie samodzielnie z problemem.

Ciągłe stykanie się z przykrościami i upokorzeniem nie sprawi, że nabierze ono, nie wiadomo skąd, sił do walki z dręczycielem. Wręcz przeciwnie. Będzie bardzo cierpiało, a doświadczane sytuacje znacznie obniżą jego poczucie własnej wartości.

Można, a nawet trzeba dać szansę dziecku na próbę samodzielnego poradzenia sobie w wielu sytuacjach, ale przychodzi moment, gdy musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Pokazując dziecku tym samym, jak jest dla nas ważne i że zawsze może na nas liczyć.

Damy mu tym gwarancję, że jesteśmy obok i nie pozwolimy by stała mu się krzywda.

Najważniejszą kwestią, która pozwoli uniknąć dręczenia, jest zadbanie, aby dziecko było pewne siebie. Często właśnie te niepewne siebie, stają się obiektami drwin czy żartów. Mogą nawet uważać, że to z ich winy zaistniała taka sytuacja.

Pewność siebie nie da zapomnieć dziecku o tym, jak ważnym jest człowiekiem. Dzięki temu będzie mu łatwiej stanąć w obronie samego siebie i mieć odwagę nie zgodzić się na złe traktowanie.

 

 

 

Photo by Caroline Hernandez on Unsplash


Zdarzają się sytuacje, gdy Twoje dziecko chce uczestniczyć w jakimś zadaniu lub rozmowie, o której nie ma pojęcia, więc mówisz: „idź się pobaw, to sprawy dorosłych”, albo „nie słuchaj, bo my tu rozmawiamy na poważne tematy”.

Wiele osób stwierdzi, że to nic nadzwyczajnego. Są momenty, gdy trzeba porozmawiać, a dziecko nie powinno w tej rozmowie uczestniczyć. I ja zgodzę się z tym, że są rozmowy,  w których dziecko nie powinno uczestniczyć, ale nie tego rodzaju słów należałoby użyć, by zniechęcić dziecko do zainteresowania sprawami dorosłych. Bo te jeszcze zwiększą ciekawość.

Niestety, ale takie poważne rozmowy toczą się często przy dzieciach, a rodzice uważają że „są za małe by mogły coś z nich rozumieć”, więc bez obaw można spokojnie rozmawiać.

DZIECKO SŁYSZY NASZE ROZMOWY I ROZUMIE JE NA SWÓJ SPOSÓB

Okazuje się jednak, że dziecko uczestniczy w tej rozmowie mimo wszystko. Może i niewiele z niej rozumie, ale udziela mu się napięta atmosfera lub stres wywołany np. sprzeczką rodziców. Dochodzą do uszu dziwne słowa, których znaczenie bardzo chciałoby poznać. Jednak wie, że to sprawy dorosłych. Ono nie ma prawa o nie pytać, a jak będzie starsze musi samo poszukać odpowiedzi na nurtujące go pytania.

Rodzice, którzy myślą, że dziecko przestanie słuchać, gdy go o to poproszą i rozmawiają dalej jakby nigdy nic przy nim popełniają duży błąd. Dziecko cały czas słucha. Jeżeli nie świadomie to podświadomie. Poza tym komunikat otrzymany od rodzica poprzez słowa: nie interesuj się, jesteś za mały, nie znasz się na tym, nie wiesz o co chodzi.. itp. sprawia, że nie czuje się najlepiej w swojej skórze, wie że jest gorszy, ale nie wie dlaczego, chce o coś zapytać, ale wie że nie można, jest ignorowany, tylko dlatego, że rodzice nie traktują go poważnie.

Najwięcej szkody może przynieść ignorowanie chęci uczestnictwa w „poważnych” rozmowach młodego nastolatka. Kiedy on wie więcej niż nam się wydaje, a my ciągle traktujemy go jak małe dziecko.

Jak możemy oczekiwać, że będzie nas szanował i liczył się z naszym zdaniem, skoro my nie liczymy się z nim i cały czas patrzymy na niego, jak na dzieciaka.

On znajdzie sposób na wyrażenie swojego zdania i znajdzie osoby, które będą chciały go wysłuchać wiedząc, że nie ma co liczyć na rodziców w tej kwestii będą to koledzy i koleżanki.

ROZMAWIAJ Z DZIECKIEM I DAJ MU POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA

Jeżeli chcemy poważnie traktować dziecko musimy:

  • rozmawiać z nim,
  • pozwolić zadawać pytania,
  • liczyć się z jego zdaniem,
  • wysłuchać jego opinii,
  • udzielać szczerych dostosowanych do wieku odpowiedzi,
  • angażować je w niemal wszystkie zadania, w jakich ono chce uczestniczyć.

Niech poznaje. Niech zrozumie. Niech doświadcza i uczy się. Niech prosi o pomoc i wyjaśnienia.

Dlaczego by nie dać mu tej wiedzy teraz skoro o nią pyta. Dlaczego by nie zachęcić go do otrzymania odpowiedzi na pytania i dowiadywania się tego, co go interesuje.

W „poważnych rozmowach” z dzieckiem powinniśmy zawsze przedstawiać obiektywną opinię na dany temat, ponieważ dziecko z wiekiem ustosunkuje się samo do pewnych kwestii, a my nie możemy narzucać mu swojego zdania. Dajmy mu szansę wykreowania własnego światopoglądu.

Pozwalając dziecku na uczestniczenie w rozmowach, wyjaśnianie mu, co stanowi problem, jak sobie z nim można poradzić da dziecku bardzo wartościową naukę, spokój i poczucie bezpieczeństwa.

Lepiej, żeby dziecko zdało sobie sprawę, że rodzice mieli problem, ale wszystko jest na dobrej drodze ku jego rozwiązaniu, niż niczego nieświadome martwiło się, że dzieje się coś złego.

Angażowanie dziecka w zadania, które są zadaniami typowo dla dorosłych korzystnie wpłynie na jego samoocenę. Wiedząc, że rodzice mu zaufali i chcąc być poważnie traktowany, postara się odpowiedzialnie wywiązać z powierzonego zadania.

Wspólne rozmowy i działania w rodzinie bardzo korzystnie wpływają na relacje miedzy jej członkami. Każdy wie, że ma oparcie w pozostałych. Nikt nie musi nikogo udać i popisywać się, aby zyskać akceptację, jak to bywa w grupie rówieśniczej.

Dziecko powinno być traktowane na równi z rodzicami. Mieć prawo do własnej opinii i mieć prawo pytać, o to czego nie rozumie. Jeżeli jego pytania zostaną wyśmiane lub zignorowane, dziecko wiele straci. A jak wiele straci rodzić przekona się po kilku latach..

 

Copyrights

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości