Najczęstszym sposobem skłonienia dziecka do wykonania jakiegokolwiek zadania jest rozkaz:

Idź wyrzuć śmieci! Umyj zęby! Posprzątaj to, co nabrudziłeś! Przynieś te rzeczy z kuchni!

Lub przestroga połączona z pretensją:

Jak nie będziesz mył zębów, to wszystkie będą cię straszliwie bolały, ale wtedy już będzie za późno, teraz masz jeszcze szansę się przed tym uchronić.

Tyle razy ci przypominam, żebyś odkładał na miejsce swoje rzeczy!

Ile razy mam ci mówić, żebyś kurtkę zaczepiał na wieszak…?

Ostatni raz zwracam ci uwagę na ten bałagan! I pamiętaj, jak nie posprzątasz w pokoju, nie będziesz mógł zapraszać kolegów!

 

Wiele osób uważa, że tylko stałym przypominaniem o niewykonanych obowiązkach dziecko zakoduje sobie w głowie przesłanie rodzica i niczym robot pewnego dnia przeprogramuje się z bałaganiarza na porządnickiego.

Ale to nieprawda.

Częste upominanie, by dziecko wykonywało należycie swoje obowiązki, lub w ogóle je wykonywało, czy pomagało w pracach domowych, wcale nie sprawi, że stanie się on w ciągu kilku miesięcy wzorem czystości.

Nawet po latach takiego ciągłego przypominania o pozostawionych rzeczach, niesprzątniętych zeszytach, nieumytych zębach, jest duże prawdopodobieństwo, że gdy tylko opuści dom rodzinny stanie się niechlujnym bałaganiarzem.

Będzie już wtedy wolny od ciągłych upomnień i przestanie robić to, czego tak bardzo nie znosił. Nie znosił, bo sprawiały, że czuł się nieważny, za to najważniejsze było to, czy umył zęby, spakował plecak, opłukał wannę po kąpieli…

Dla dziecka te czynności nie mają żadnej wartości. Coś innego zaprząta wtedy jego myśli.

A ciągłe reprymendy o niewykonane zadania pokazują dziecku, że rodzic jest kimś od kogo trzeba się jak najszybciej uwolnić. Kimś, kto nie zwraca uwagi na niego, ale na czynności jakie wykonuje.

Tymi upomnieniami na siłę ściągamy dziecko na Ziemię, a może w tym czasie w jego głowie powstawały jakieś genialne pomysły…?

Nie twierdzę, że należy dać dziecku wolną rękę, by samo mogło zdecydować, czy chce myć zęby lub mieć porządek w pokoju.

Zadaniem rodzica jest mobilizować dziecko do podejmowania tego typu działań. Pokazać, że są obowiązki, które ktoś musi wykonać, że bałagan sam się nie sprząta.

Powinniśmy zatem włączyć dziecko do prac domowych i dać szansę poczuć mu satysfakcję z wykonanej pracy, a nie tylko złości z odwalenia przykrego obowiązku.

Oto kilka sposobów na zachęcenie dziecka do wykonywania codziennych czynności:

 

  1. Zamiast rozkazu opis sytuacji.

 

Chyba twoje zęby nie są zbyt czyste…

Nieprzyjemnie jest w twoim pokoju.

Twoje ćwiczenia są w kuchni, a zeszyty w salonie…

Nie słyszałam odkręcanej wody w kranie po tym jak skorzystałeś z toalety…

 

Takie uwagi są oczywiście niewinną manipulacją i mają za zadanie wywołać u dziecka myśl, którą tak naprawdę chcielibyśmy sami dosadnie wyrzucić z siebie w jego kierunku.

 

Co sobie pomyśli dziecko, gdy usłyszy taki opis:

 

Chyba twoje zęby nie są zbyt czyste…  

– MUSZĘ UMYĆ ZĘBY.

Nieprzyjemnie jest w twoim pokoju.    

– TO PEWNIE PRZEZ TEN BAŁAGAN. POSPRZĄTAM TU TROCHĘ.

Twoje ćwiczenia są w kuchni, a zeszyty w salonie…

– MUSZĘ SIĘ SPAKOWAĆ DO PLECAKA.

Nie słyszałam odkręcanej wody w kranie po tym jak skorzystałeś z toalety…

-ZAPOMNIAŁEM UMYĆ RĘCE

 

Dziecko samo wpadnie na pomysł wykonania tych wszystkich czynności, a brak zniechęcenia, a nawet złości sprawi, że być może kwestią czasu będzie robienie tego wszystkiego bez naszych reakcji w formie opisów rzeczywistości.

Pominięcie drobnego elementu takiego jak kazanie lub niemiły przytyk spowoduje, że dziecko nie będzie tak wrogo i niechętnie nastawione do danej czynności, ponieważ samo zauważy konieczność jej wykonania.

Nie zostanie zmuszony do podporządkowania się, czego dzieci bardzo nie lubią i często buntują się przeciwko temu bez konkretnego powodu, a tylko po to, by zawalczyć o odrobinę niezależności.

 

  1. Pozwolić, by dziecko mogło wybrać mniejsze zło

 

Sposób wpływania na zachowanie dziecka dając mu wybór jest użyteczny w wielu sytuacjach. Tu jednak możemy zastosować skłonienie dziecka do wykonania jakiegoś zadania, mając do wyboru lepszą i gorszą opcję.

 

Zamiast: „Idź odrób lekcje” można powiedzieć: „Chcesz chwilę odpocząć czy od razu odrobisz lekcje?”

 

Wyniesiesz śmieci teraz czy wieczorem?

Posprzątasz pokój w piątek czy wolisz w sobotę?

 

Dziecko poczuje wręcz ulgę, gdy zda sobie sprawę, że może zrezygnować z czegoś, i to gorszego. Jest szansa, że z przyjemnością wykona to, co wybrało.

 

  1. Gdy wykona zadanie, ale niedbale?

 

Nie możemy chwalić każdego wykonanego zadania tylko dlatego, żeby dziecko chętniej wykonywało je w przyszłości. To tak nie działa. Sprawi tylko, że będzie je wykonywało, jeżeli będzie się spodziewało pochwały.

Nam powinno zależeć na mobilizacji dziecka, ale jednocześnie uzmysłowienie mu, że to normalne działania, jakie każdy człowiek musi wykonywać i nie ma w tym niczego nadzwyczajnego, za co należy się medal.

Nie możemy też przemilczeć, gdy zauważymy, że zadanie nie zostało wykonane należycie. Dziecko samo z pewnością o tym wie, więc i my nie powinniśmy udawać, że jest inaczej.

 

Musiałeś się nieźle namęczyć z tym bałaganem, jak zetrzesz kurz z parapetu będziesz już miał błysk w pokoju.

Ale masz cierpliwość, poukładałeś tyle rzeczy! Gdy dokończysz układanie tych, co leżą na drugiej półce, już nigdy nie będziesz miał problemów ze znalezieniem ulubionej zabawki.

Szybko ci poszło z odrabianiem lekcji, jeszcze tylko pakowanie i będziesz miał wolne całe popołudnie.

 

Ocena sytuacji z punktu 1, ale z subtelną uwagą, na temat tego, co jeszcze można by zrobić, aby zadanie zostało wykonane tak jak powinno.

Dziecko nie poczuje się dotknięte takimi słowami, nie zniechęci się także do dalszej pracy.

Wystarczy zauważyć to, czego dziecko dokonało, bez wielkich słów i niepotrzebnych zachwytów, wspominając o tym, co lub jak mógłby zrobić, aby był usatysfakcjonowany wykonaniem zadania w stu procentach.

 

  1. Obowiązki nie na serio

 

Mały żarcik potrafi rozładować naprawdę poważną atmosferę. Dzieci uwielbiają, gdy rodzice żartują i wygłupiają się.

Ton rozkazujący od razu budzi sprzeciw i niechęć wobec wykonania zadania, żarty i wygłupy mogą sprawić, że dziecko nawet nie poczuje, że robi coś nieprzyjemnego lub nudnego.

Pozytywne nastawienie wywołuje pozytywną współpracę.

Jak się świetnie bawić przy pracach domowych?

Mówić o zadaniach do wykonania na opak lub w śmieszny sposób je nazywając.

Wieszać pranie na wyścigi.

Zakupy na zawody, kto zapamięta więcej produktów z listy.

Zmianę pościeli może zapoczątkować bitwą na poduszki.

Układanie butów w szafie na czas.

Prace domowe oraz przydomowe mogą być często świetnym pretekstem do rozmów. Czasami jak się zagadamy, to nie zdajemy sobie sprawy z upływającego czasu. Dziecko może być zaskoczone, że wykonało tyle pracy, samo nawet nie wie kiedy…

 

  1. Jak nie chcesz to nie musisz tego robić.

 

Ostatni sposób na skłonienie dziecka do wykonania tego, co powinno to… pozwolić mu nie robić tego, lub zaproponować wykonanie go później.

 

Spakuj się jak skończysz obrabiać lekcje, to będziesz już miał wolne do wieczora.

-Nie, wieczorem to zrobię.

Ok. Możesz i wieczorem.

– To jednak teraz.

 

Gdy dziecko ma możliwość podjęcia samodzielnej decyzji dotyczącej jego życia, daje mu to pewność siebie i poczucie odpowiedzialności. Chce stanąć na wysokości zadania i zachować się adekwatnie do zaufania jakim zostało obdarzone przez rodzica w tej kwestii.

Pokazuje jednocześnie, że jest już na tyle duże, że warto mu powierzać podejmowanie decyzji w wielu sprawach.

Zyskują obie strony.

 

*

 

Zdaję sobie sprawę, że sprzątanie, malowanie płotu czy sadzenie roślin z dzieckiem to podwójna praca. Lepiej pewne czynności wykonać samemu niż sprzątać jeszcze po dziecku.

Jednak nie rozkazami ani kazaniami sprawimy, że nasze dziecko będzie posiadało choć odrobinę chęci do wykonywania zwyczajnych, codziennych obowiązków lecz swoim przykładem oraz momentami, które sprawią, że dziecko będzie pozytywnie kojarzyło daną czynność.

Być może nastąpi taki dzień, że dziecko samo zacznie wykonywać wszystkie te „obowiązkowe” czynności, bez przypominania, bo zauważy, że nie ma w tym nic strasznego i przykrego.

Rodzice mają kilka możliwości, by przestać prawić kazania i straszyć konsekwencjami swoje dzieci i powinni je wykorzystać dla korzyści, jakimi będą wspaniałe relacje z dziećmi.

 

 

Photo by Abigail Keenan on Unsplash

Może Ci także zainteresować:


Oczekiwania innych wobec nas mogą zupełnie nie pokrywać się z naszymi własnymi wyobrażeniami o szczęśliwym życiu.

Zawsze uważałam, że kobieta powinna być świetną kucharką, mieć zadbany dom i kwiaty na balkonie. Na podłodze nawet pyłku kurzu, a w szufladach poukładane rzeczy. Koszule męża wyprasowane, kolorystycznie zawieszone w szafie, dzieci zadbane i posłuszne.

Tak sobie wyobrażałam idealną żonę i matkę. Oczywiście bardzo długo dążyłam do tego ideału aż… przestałam.

Wszelkie oczekiwania niezgodne z naszymi pragnieniami mogą być dla nas ogromnym ciężarem.

Okazało się, że się nie nadaję. Jestem inna, dziwna i po prostu nigdy nie będę jak ta z moich wyobrażeń. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że presja dążenia do nieosiągalnego celu była dla mnie bardzo frustrująca.

Nawet nie lubiłam tego ideału. Denerwują mnie zdesperowane panie domu, które za wszelką cenę chcą mieć porządek w domu. I zawsze go mają! Kosztem czasu spędzanego z dziećmi, własnych planów czy rozwoju.

Wiem, że wiele kobiet zarzuca sobie nieporadność w kwestiach związanych z prowadzeniem domu, ale tak jak każdy człowiek jest inny, tak nie każda kobieta musi być perfekcyjną panią domu.

Jesteśmy stworzone do różnych zadań, a zajmowanie się obowiązkami domowymi dla jednych może być relaksem po ciężkim dniu pracy, dla innych pretekstem, by nie zajmować się dziećmi, a jeszcze innych kompletną stratą czasu i syzyfową pracą.

Długo zajęło mi uświadomienie sobie tego, że nie chcę, nie lubię i w ogóle nie trawię być gospodynią domową, za to chcę zajmować się czymś zupełnie innym. Katowałam się, zadręczałam myślami o niewykonanych obowiązkach domowych, jednak teraz już wiem, że to było głupie, a przyczyna banalna – chciałam spełnić cudze oczekiwania.

Wiele kobiet pewnie podobnie uważa, że musimy być tymi boginiami ogniska domowego, jednak od wytrzepanych dywanów w najmniejszym stopniu zależy klimat w domu i pozytywne relacje między członkami rodziny.

Ja całkiem pozbyłam się tych “dywanów”, i klimat w naszym domu jest niepowtarzalny.

 

ZROZUMIEĆ SIEBIE I SWOJE POTRZEBY

Wiem, że brzmi to jak frazes, ale zrozumienie tego może naprawdę odmienić życie człowieka.

Niewielu z nas ma tak silną osobowość, by niezależnie od opinii czy ocen innych iść własną drogą. Większość jednak ciągle ogląda się na bliskie osoby, uzależniając od nich swoje decyzje i wybory.

Często zachowujemy się w taki sposób, który zadowoli innych. Sprawimy swoim postępowaniem komuś przyjemność, a sami będziemy mieli satysfakcję z uszczęśliwienia kogoś.

Nawet się nie zastanowimy, czy takie działania sprawiają przyjemność nam samym.

Potrzebujemy chwili spokoju. Momentu na przemyślenie tego, co nas uwiera. Skupiając się ciągle na tych samych, dużych problemach – praca, pieniądze, kłopoty zdrowotne… nie mamy możliwości dostrzec małych rzeczy, które mogą być dla nas dużym ciężarem psychicznym.

Uświadomienie sobie tego, co sprawia nam przykrość, obciąża psychicznie, czego po prostu nie lubimy robić, jest najważniejsze, by móc uwolnić się od tego.

I zrzucić olbrzymi balast, który od wielu lat nosiliśmy każdego dnia.

 

SPEŁNIAJĄC OCZEKIWANIA INNYCH WBREW SOBIE

Zazwyczaj doskonale wiemy kto czego od nas oczekuje. Czasem te oczekiwania działają motywująco, a czasem destrukcyjnie.

Sami także potrafimy mieć oczekiwania wobec siebie. Widzimy dane wzory zachowań, które nam imponują lub nabyliśmy cudze przyjmując jako własne.

Jednak nie każdy wzór zachowań, który z urzeczeniem obserwujemy u innej osoby będzie spójny z nami. To samo z wzorcem, który przyjęliśmy na drodze wychowania.

Jednak w wielu przypadkach wcale tego nie dostrzeżemy, tylko ślepo będziemy podążać za ideałem wymyślonym lub narzuconym.

 

RODZIC JAKO WZORZEC

Każde dziecko obserwuje własnych rodziców i odczytuje z ich zachowania określone schematy postępowania w różnych sytuacjach.

Chwaląc dziecko za jedne zachowania, a ganiąc za inne, według nas nieodpowiednie, sprawiamy, że zaczyna ono funkcjonować tak, jak tego oczekujemy.

Zaczynamy wpływać na jego postępowanie tak bardzo, że dziecko zaczyna żyć tak jak my, mimo że często jest to wbrew jego upodobaniom.

Zwykle nas to nie obchodzi. My wiemy jak żyć i niech dziecko cieszy się, że ma szansę się tego od nas dowiedzieć.

Problem w tym, że często sami popełniamy błędy i ciągle uczymy się nowych rzeczy zmieniając co rusz zdanie na jakiś temat.

Być może warto dać dziecku takie samo prawo…?

 

DAĆ SZANSĘ, BY POZNAĆ SIEBIE

Ważne jest, aby dać dziecku wolność w kwestii decydowania o sobie w wielu sytuacjach.

Musi wiedzieć, że ma prawo zastanowić się i stwierdzić, że coś lubi, a czegoś nie.

 

Mamo, kupisz mi tego batona?

-Nie, ten jest niedobry… mogę ci kupić tego.

 

Nie musi zachowywać się jak my, ignorując przy tym swoje uczucia i priorytety.

Powinniśmy dać dziecku szansę przekonać się, czy jego zachowanie w różnych sytuacjach daje oczekiwany efekt oraz jego osobistą satysfakcję.

Najważniejsze to spełniać własne oczekiwania, nie cudze. Tylko wtedy człowiek będzie szczęśliwy.

 

*

Marnujemy długie lata próbując spełnić oczekiwania innych oraz dopasowując się w sztywne ramy, które są dla nas za ciasne lub w zupełnie innym kształcie niż byśmy chcieli.

Chęć usatysfakcjonowania wszystkich wokół, nie biorąc pod uwagę własnych uczuć, jest jak nigdy niekończąca się historia. Będziemy już zawsze pod ogromną presją próbowali spełniać określone zadania i zadowolić otoczenie.

Buntując się przeciw temu, co jest nam narzucane, za to obierając własny kierunek działań, poczujemy wielką ulgę i szczęście. Początkowo możemy mieć wyrzuty sumienia, ale po jakimś czasie, gdy zauważymy, jak wspaniale zmieniamy się rezygnując z czegoś, co dotąd powodowało u nas rozdrażnienie czy nawet złość, zmieni się nasze dotychczasowe podejście do życia.

Uwierzymy, że jesteśmy ważni, a na co dzień skupimy się na robieniu tego, co sprawia nam przyjemność.

Czasem trzeba być egoistą.

Życie jest za krótkie, by spełniać oczekiwania innych. Więc żyjmy tak, aby polegać na własnych upodobaniach i nie obarczać oczekiwaniami innych.

 

 

 

 

Może Cię także zainteresować:

 


Nie oszukujmy się, nie ma dnia bez smartphona, tabletu czy laptopa.

Kto żyje bez tych cudownych urządzeń technicznych, ten… wiele traci.

Dorośli wykorzystują je do komunikacji, rozrywki oraz by… mieć święty spokój.

Według badań najczęściej dajemy tablet dziecku, by móc załatwić to, co mamy akurat do zrobienia. A że do zrobienia jest coś zawsze to…

Moglibyśmy zaproponować dziecku wiele najrozmaitszych zajęć, ale musielibyśmy sami poświęcić czas na wymyślenie ich.

ZABIERAMY TABLETY, ODKŁADAMY SMARTPHONY

Podobno dorosły człowiek powinien minimum 30 minut w ciągu dnia posiedzieć w ciszy i spokoju, nic nie robić, a za to nudzić się i to porządnie. Przyjdą mu wtedy do głowy niesamowite pomysły, a nawet rozwiązania problemów, których nie da się usłyszeć w codziennym natłoku myśli.

Dziecko powinno się czasem ponudzić. Nic nie robić.

Zacznie gdzieś grzebać, kręcić się bez celu, coś wyciągać, próbować połączyć jakieś elementy, gdzieś zaglądać… zadzieją się wtedy niesamowite rzeczy w jego głowie.

Problemem może być jednak maruda, która nudząc się, błąka się za rodzicem ciągle mrucząc pod nosem, że nie ma co robić.

Tylko spokojnie. 10 głębokich wdechów…

Wtedy już musimy coś wymyślić.

OTO MOJE PROPOZYCJE:

  1. STOS KSIĄŻEK

Wiem, że są dzieci, które płaczą, gdy w prezencie dostają książki. Mimo to skoro się nudzą to i książki powinny ich zadowolić. Jakikolwiek zestaw- kolorowych, o zwierzętach, o ludziach, o samolotach, o czymkolwiek.

Niech kartkują, niech oglądają, może nawet coś przeczytają! Coś w głowie zostanie, a może wpadnie na pomysł, co samemu mogłyby zrobić…

  1. PIŁKA

Gdy jest ciepło, gdy ma się podwórko lub plac zabaw oraz piłkę, nie ma mowy o nudzie.

Rzuty, łapanie, kopanie, odbijanie… może na początku dziecko nie będzie wiedziało co z nią zrobić, jednak po jakimś czasie samo zacznie po swojemu świetnie bawić się z piłką.

  1. SKRZYNIA SKARBÓW

W każdym domu powinno być pudło z rzeczami, z którymi nie wiadomo co zrobić. Kawałki tektury, zepsute ozdoby, stare klucze, niepotrzebne breloki, taśmy, papiery po prezentach, guziki, sznurki. Niby same śmieci, a dla dziecka skarby!

Pudło nie może być ogólnie dostępne, bo korzystanie z niego nie będzie już tak ekscytujące, może być wyjmowane tylko w wyjątkowych sytuacjach.

  1. SZUKANIE INFORMACJI W INTERNECIE

Gdy pada deszcz starsze dziecko może jednak zostać przed laptopem, ale wykorzystując ten czas pożytecznie. Można zlecić dzieciakowi szukanie informacji na dany temat.

Wyjazd na wakacje się zbliża. Niech sprawdzi, ile kilometrów jest do miejscowości w której planujemy urlop. Co warto zwiedzić w okolicy.

Może także czytać o interesujących go tematach. Informacje o innych krajach, roślinach czy ważnych wydarzeniach.

  1. STWORZENIE CZEGOŚ w zależności od zainteresowań

Ja bym synowi zleciła stworzenia najlepszej możliwej formacji tylko z ulubionych piłkarzy. Ale dziewczynki mogą zaprojektować sukienki wieczorowe, a inni chłopcy wóz strażacki z nowoczesnymi funkcjami.  Ważne, by zadanie łączyło się z pasją dziecka, wtedy bardzo poważnie potraktuje swój projekt.

  1. SPRZĄTANIE POKOJU

Wiem, to chwyt poniżej pasa, ale „skoro nie masz co robić to świetnie, bo nigdy nie ma czasu na sprzątanie, a teraz akurat masz chwilę wolnego!” Dziecko albo znajdzie sobie szybko jakieś inne zajęcia, albo przepadnie w czeluściach własnego pokoju na pół dnia.

*

Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby komputer, laptop oraz tablet w celach rozrywkowych były dostępne tylko w określonych godzinach w ciągu dnia. A my sami także musielibyśmy przestrzegać tych godzin. Wiem, jednak że to czasem niewykonalne.

Nie powinniśmy także reagować na ciągle marudzenie dziecka, za to często rozmawiać, by zrozumiało, że są pilne zadania, jakie dorośli muszą wykonać, czy tego chcą, czy nie.

Nic się nie stanie jeżeli dziecko spędzi jakiś czas bez konkretnego zajęcia.

Ważne żebyśmy nie podsuwali mu pod nos gotowych pomysłów, tylko ewentualnie nakierowali na jakieś działanie, udostępniając rzecz, która może przyczynić się do powstania w jego głowie ciekawych pomysłów.

Sama wręczam tablet dziecku, gdy chcę szybko skoczyć do sklepu. Zdarza mi się także zrobić to w innych sytuacjach.

Wiem jednak, jak wspaniałych chwil pozbawiam dziecko pozwalając na zbyt długie przesiadywanie przed tabletem, chcąc w spokoju zająć się obowiązkami.

Gdy pomyślę sobie o swoim dzieciństwie, bez tych wszystkich cudownych urządzeń wiem, że da się żyć bez nich.

Każdy powinien mieć chwilę dla siebie w ciągu dnia. Rodzic oraz dziecko.

Nie zawsze będzie czas na całą godzinę, ale jeżeli będzie go nadmiar, to będzie świetna okazja, by się ponudzić.

 

 

Photo by Caleb Moreno on Unsplash


Samodzielność to cecha, której dzieci uczą się od najmłodszych lat, by w dorosłym życiu móc poradzić sobie z wieloma trudnościami.

Wykorzystują nabyte umiejętności zamiast biernie oczekiwać na czyjąś pomoc.

Człowiek samodzielny musi być odważny. Nie bać się ryzykować przy podejmowaniu nowych rozwiązań, próbować różnych sposobów radzenia sobie z nadarzającymi trudnościami, ale i umieć ponosić konsekwencje własnych działań.

Dorosły, który nie wykazuje się zanadto samodzielnością, prawdopodobnie był powstrzymywany przed tego typu działaniami lub wyręczany w nich w dzieciństwie. Możliwe jest także, że jego poczucie własnej wartości jest tak niskie, że nie pozwala mu ono na podejmowanie wielu czynności samodzielnie z obawy przed ich nieumiejętnym wykonaniem.

Mimo, że dobrze jest umieć prosić o pomoc i korzystać z niej, lepiej jednak być w większości przypadków samodzielnym, a co za tym idzie – niezależnym.

Będąc samodzielnym:

  • mamy pełny wpływ na własne życie,
  • bierzemy odpowiedzialność za swoje postępowanie, więc zwykle dojrzale i z rozwagą podejmujemy decyzje,
  • nie boimy się wyzwań, liczymy się z porażkami,
  • mniej sytuacji nas stresuje,
  • nasze działania nie są ograniczane przez inne osoby,
  • mamy wiarę we własne możliwości,
  • czerpiemy ogromną satysfakcję ze swojego działania i budujemy poczucie sprawczości.

Dzieci rodzą się pewne siebie i odważne. Chętnie doświadczają nowych wyzwań, nie oglądając się na grożące niebezpieczeństwo, bo nie zdają sobie jeszcze z niego sprawy. Troskliwy rodzic chcąc oszczędzić dziecku przykrości, czy bólu ogranicza je często w swobodnych działaniach, nieświadomie zabijając w nim samodzielność. Ciągłe przestrzeganie lub nawet straszenie dziecka konsekwencjami pewnych działań skutecznie pozbawia go ochoty na dalszą eksplorację świata.

Dziecko zaczyna być ostrożne, przestraszone i niepewne każdego swojego kroku. I o ile w dzieciństwie może to uchronić małego człowieka przed wieloma wypadkami, to w przyszłości skończy się totalną bezradnością.

W przyszłości może wyrosnąć na niezaradnego, stresującego się nawet najprostszymi zadaniami, słabego psychicznie człowieka.

Dorosły, który bezradnie stoi w miejscu zamiast ruszyć do przodu i samodzielnie uporać się z tymi aspektami życia, które go nie satysfakcjonują, będzie nieszczęśliwym człowiekiem. Tylko wytrwałe, niezależne działanie w kierunku osiągnięć zmieniających życie na lepsze daje radość i pewność, że życie ma sens.

Wiele osób boi się samodzielności, gdyż muszą wyjść ze swojej strefy komfortu. Ale tylko opuszczenie jej lub systematyczne poszerzanie jej granic pozwoli człowiekowi doświadczać czegoś nowego czy ekscytującego. Pozostawanie w niej przez całe życie wiąże się z szarą codzienną smutną rzeczywistością.

Wiemy na pewno, że pozwalając dzieciom na większą samodzielność, sprawiamy, że stają się bardziej odpowiedzialne.

To za sprawą możliwości podjęcia się pewnego zadania i konieczności zmierzenia się z uzyskanym efektem. Jeżeli pozwolimy dziecku na wykonywanie pewnych zadań samodzielnie, ono z pewnością będzie starało się zrobić wszystko, aby stanąć na wysokości tego zadania.

Dopóki dziecko nie zacznie samo chodzić do szkoły, nigdy nie będzie wystarczająco uważne podczas przejścia przez ulicę. Ponieważ idąc z opiekunem wie, że nie musi się rozglądać, rodzic i tak mu powie, kiedy można iść. Dopiero, gdy sam o siebie musi zadbać, zwróci uwagę na szczegóły, które pod opieką rodzica wcale go nie interesowały.

Dokonanie tak niezwykłego osiągnięcia, jak samodzielność w kwestiach wymagających dojrzałości czy ostrożności doda dziecku ogromnej pewności siebie i wiary we własne możliwości.

Co musimy dać dziecku, aby było samodzielne:

  • poczucie bezpieczeństwa- jesteśmy obok, gotowi do pomocy, jednak wierzymy, że dziecko jest w stanie samo wykonać daną czynność,
  • akceptację -bez względu na rezultat podejmowanych działań,
  • wsparcie i motywację do dalszych prób.

Należy jednak pamiętać, by samodzielność dziecka wynikała z jego własnej inicjatywy, nie rodzica.

Narzucając dziecku działanie według naszych zasad, sprawiamy, że pozostaje ono bierne w myśleniu i działaniu. Nie stara się ono zrozumieć dlaczego należy zachowywać się tak, a nie inaczej, tylko robi to, o co zostało poproszone.

Samodzielne wykonywanie różnych zadań sprawia, że dziecko koncentruje uwagę na nich oraz rozwija podzielność uwagi.

Takie zaangażowane działanie sprzyja zapamiętywaniu najmniejszych szczegółów oraz rozwiązywaniu problemów. Wszystkie te czynności, które dziecko wykona własnoręcznie, do czego samodzielnie dojdzie własną pracą, spowodują nabycie przez niego nowych umiejętności. Otrzyma przy tym wiedzę o sobie oraz otaczającym go świecie.

Dziecko, które poznaje świat za pomocą własnej aktywności konfrontuje to, co robi z tym, co chce osiągnąć. Dowiaduje się o swoich możliwościach i doskonali je.

Jeżeli zda sobie sprawę, że nie jest w stanie wykonać zadania samodzielnie będzie musiał zwrócić się o pomoc, czego także trzeba się nauczyć.

Samodzielne dziecko – samodzielny dorosły.

Ten dorosły, zazwyczaj poradzi sobie z wymaganiami stawianymi mu przez życie. Będzie bardzo dobrze znał siebie, a poprzez wielokrotną konfrontację z samodzielnie rozwiązywanymi problemami, a także podejmowanymi wyzwaniami, będzie wiedział wszystko o własnych możliwościach.

Samodzielne dziecko będąc już dorosłym człowiekiem, będzie posiadało zaufanie do własnych decyzji, biorąc za nie pełną odpowiedzialność. Nie będzie bał się zmian, otwierając się na nowe wyzwania. Podejmie wiele różnorodnych aktywności, które pozwolą mu w ekscytujący sposób cieszyć się życiem.

Osoby dorosłe powinny być gotowe do poszukiwania wyjaśnień i nowych rozwiązań. Życie ciągle wymaga od nich, aby nabywali nowych umiejętności i kompetencji. Zamiast oglądać się na innych, szukać pomocy i wskazówek, powinni sami zacząć działać. Tak, jak im podpowiada intuicja. Uczyć się dzięki doświadczonym porażkom i ponownie działać. Tak właśnie postępuje osoba samodzielna i odpowiedzialna.

Każdemu z nas powinno zależeć na tym, by być samodzielnym finansowo i mieć możliwość samodzielnego podejmowania ważnych dla siebie decyzji. Tymi celami powinno się zarazić dzieci, by dążyły do tego samego.

Przez brak samodzielności mogą odczuwać ogromny stres nawet w sytuacjach codziennych oraz stać się zależne od innych osób, co w efekcie doprowadzi do bardzo niskiego poczucia ich własnej wartości.

Musimy pamiętać, że zadania z jakimi mierzy się dziecko, powinny być dostosowane do jego możliwości, ponieważ zrzucając na nie zbyt odpowiedzialne zadania lub takie, których nie jest w stanie wykonać samodzielnie, wywołają u niego duży stres i mogą całkowicie zniechęcić do angażowania się we wszelkiego rodzaju działania, nawet te najprostsze.

Dzieci powinny mieć wzór samodzielności w postaci rodziców. Być wspierane i zachęcane przez nich do częstej samodzielności oraz niezależności. Będąc dorosłymi ludźmi będą żyły na własnych warunkach, tak aby robić to, co sprawi im przyjemność i da satysfakcję.

 

 

 

Photo by Caroline Hernandez on Unsplash

Cytat w tytule z książki: “Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci”Adele Faber, Elaine Mazlish

Copyrights

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości