Błędy wychowawcze naszych rodziców.

Większość z nas, już będąc dziećmi wiedziała, że na pewne zachowania z pewnością nie pozwolą sobie wobec własnych dzieci. Czując się źle, w niektórych momentach, postanawialiśmy sobie, że w ten sposób na pewno nie będziemy wychowywać dzieci.

Nie zadając sobie sprawy z tego, jak trudne zadanie mają rodzice i jak mało wiedzy i wsparcia od innych, zakładaliśmy, że nasze dzieci będą szczęśliwe bez zakazów, nakazów i krzyków.

Będąc dorosłym, bezdzietnym człowiekiem spoglądamy na cudze “źle” wychowane dzieci i myślimy sobie: “Jak można tak dać sobie wejść na głowę?” lub “Dlaczego on tak krzyczy na to dziecko? Przecież można z nim spokojnie porozmawiać. Na pewno posłucha.”

Natomiast będąc rodzicem, to wszystko co myśleliśmy sobie na temat wychowania dzieci, gdy byliśmy mali, starsi czy dorośli, wali się. Na nowo powstaje w naszej głowie i tak co chwila…

Ja oczywiście nie byłam wyjątkiem. Doskonale zdawałam sobie sprawę z błędów wychowawczych moich rodziców, jednak nie pozwoliło mi to uniknąć własnych, a nawet niektórych powielić.

błędy wychowawcze liravibes

Skąd wiedzieć, jakie błędy wychowawcze popełnili nasi rodzice?

To nie takie łatwe, by jednoznacznie określić, co nasi rodzice zrobili źle. Co takiego wpłynęło na nasze życie w jakiś negatywny sposób? Jednak nawet nie będąc ekspertami w dziedzinie psychologii czy pedagogiki jesteśmy w stanie zauważyć pewne zależności. Możemy przypomnieć sobie pewne sytuacje z dzieciństwa, które doprowadziły do tego, że staliśmy się np. ulegli lub niepewni siebie.

Nie tylko rodzice mogli wywoływać w nas pewne zachowania. Za naszych wychowawców uważa się także inne dorosłe osoby z naszego otoczenia, z którymi mieliśmy częsty kontakt. Mówię na przykład o dziadkach lub wujkach i ciociach.

Głównie to matkę obarcza się odpowiedzialnością za wychowanie dziecka, która zwykle najwięcej czasu z nim spędza. Okazuje się jednak, że ojciec nawet bardzo rzadko obecny w domu, może w większej mierze odpowiadać za zachowania dziecka niż ktoś, kto jest z nim na co dzień.

Jesteśmy coraz bardziej świadomym społeczeństwem. Kupujemy świadomie, jemy, korzystamy z życia. Coraz częściej pracujemy nad sobą, by uwolnić się od demonów przeszłości oraz zwiększyć samoocenę. Dobrze przy tym skorzystać z pomocy specjalisty, jednak samemu także można sporo zdziałać.

Najlepiej zacząć od zachowań, które nam najbardziej przeszkadzają w życiu. Na przykład, gdy jesteśmy kłótliwi, roszczeniowi, zarozumiali, ulegli, agresywni lub niecierpliwi. Prawdopodobnie każda z tych postaw ma źródło w naszym dzieciństwie. Być może rodzice oczekiwali od nas bezwzględnego posłuszeństwa. Być może byliśmy ciągle zmuszeni rywalizować z rodzeństwem, a może dostawaliśmy wszystko, czego zapragnęliśmy.

Gdy uświadomimy sobie, jak zachowania rodziców wpłynęły na nasze obecne życie, być może dwa razy zastanowimy się zanim kupimy dziecku kolejną zabawkę lub groźbą kary zechcemy uzyskać jego posłuszeństwo.

Wychowanie dziecka.

Jak wychować dziecko to temat tak samo złożony jak fizyka kwantowa. Jednak w fizyce zwykle da się wszystko potwierdzić doświadczeniami  natomiast w wychowaniu dzieci, to samo doświadczenie może mieć za każdym razem inny wynik.

Najlepszym przykładem jest wychowywanie trojga dzieci w tej samej rodzinie, przez tych samych rodziców. Przyjmując, że ich metody wychowawcze nie zmienią się na przestrzeni 10 lat, każde dziecko powinno być takie samo pod względem zachowania. Tymczasem okazuje się, że każde jest inne.

Ma inny temperament, inne upodobania czy inne zdolności.

Rodzie mają za to masę pracy, ponieważ powinni zadbać o to, by ich dzieci rozwijały się zgodnie ze swoimi możliwościami.

Wychowanie dziecka jest zadaniem bardzo trudnym. Jego głównym założeniem powinno być sprawienie, by dać światu mądrego, dobrego człowieka. Człowieka, który zdaje sobie sprawę z własnej wartości oraz ma odwagę spełniać marzenia.

Niestety często zachowujemy się w sposób, który nie pozwoli im na to. Zależy nam, by uczyły się tego, co im się przyda w życiu, ale zmuszamy do zapamiętywania zupełnie zbędnych informacji. Nie zachęcamy ich do pomagania innym, bo sami o tym zapominamy na co dzień. Nie wpływamy korzystnie na ich poczucie wartości, samodzielnie o wszystkim decydując i nie licząc się z ich zdaniem. Zamiast zachęcać słowami: “jeżeli ci na tym zależy, zrób wszystko, by ci się to udało”, mówimy: “zajmij się czymś pożytecznym”.

Wiem, że nawet najlepsi rodzice wiele razy popełnili błędy i wiele razy jeszcze popełnią, najważniejsze to zdawać sobie sprawę z negatywnych skutków, jakie za sobą niosą i poszukać innego rozwiązania.

Jeżeli nie wiemy jak zareagować, lepiej nie zrobić nic i ugryźć się w język, niż później odkręcać coś, czego żałujemy.

Problemy wychowawcze.

O dzieciach sprawiających problemy wychowawcze pisałam w tym artykule. Temat ten poruszany był także na blogu blogojciec, jednak autor był bardziej wyrozumiały dla rodziców i odpowiedzialność za nieodpowiednie zachowanie dziecka przypisał także genom czy temperamentom dzieci.

Ja jednak nie byłam taka łaskawa dla rodziców, ponieważ miałam na myśli konkretne sytuacje.  O ile na bałaganiarstwo dzieci możemy nie mieć większego wpływu i nawet karane i nagradzane dzieci, gdy dorosną mogą być największymi bałaganiarzami, o tyle na wiele innych sytuacji możemy, a nawet powinniśmy wpływać.

Gdy rodzic narzeka na towarzystwo dziecka, zakazuje mu kontaktu z pewnymi osobami, które według niego mają zły wpływ na dziecko. Jest z pewnością z siebie dumny, że staje na wysokości zadania i ogranicza ryzyko, jakie może się wiązać z niegodnymi zaufania kolegami.  W sytuacji, gdy dzieje się coś złego, gdy dziecko pod wpływem tej grupy bardzo się zmienia, a nawet podejmuje zachowania ryzykowne, rodzic jest przekonany, że zrobił wszystko co mógł, by go przed tym uchronić jednak koledzy okazali się dla dziecka ważniejsi.

Pytanie tylko, co mógł zrobić rodzić, by dziecko tak bardzo nie potrzebowało akceptacji u obcych ludzi? Prawdopodobnie w domu jej nie miał. Dopiero koledzy go zaakceptowali takim, jaki był. Bojąc się jej utraty, nie miał oporów, by zrobić dla kolegów to, czego od niego oczekiwali.

Błędy wychowawcze naszych rodziców, które popełniamy najczęściej. 

BRAK AKCEPTACJI

Brak akceptacji swoich dzieci to często nieświadomy błąd, jaki popełniają rodzice. Porównują je z innymi, mają oczekiwania niezgodne z możliwościami dziecka, a także okazują swoje rozczarowanie każdym najmniejszym błędem dziecka.

My, będąc dorosłymi ludźmi doskonale pamiętamy momenty, kiedy czuliśmy, że tej akceptacji nie mamy. Możemy wykorzystać własne doświadczenia, by dać swoim dzieciom wszystko to, co pomoże im szczęśliwie dorastać.

Brak akceptacji bardzo źle wpływa na poczucie wartości dziecka. Dopiero, gdy poczuje się akceptowany rozwija skrzydła i zaczyna wierzyć, że może wszystko.

BRAK ZROZUMIENIA

Rodzice bardzo często nie traktują swoich dzieci poważnie. Mają na co dzień wiele zmartwień, przy których problemy dziecka wydają się śmieszne.

Rodzice często nawet nie starają się zrozumieć sytuacji, które przeżywa dziecko mówiąc tylko “nie przejmuj się”. To stanowczo za mało. Nawet gdy powody dramatów naszych dzieci są błahe i wiadomo, że za chwile się wszystko naprawi, warto postarać się je zrozumieć. Gdy dziecko tego potrzebuje, trzeba poświęcić mu kilka minut i dać szanse zmierzyć się z trudną sytuacją. Sam niedługo zrozumie, że nie warto było się tym przejmować. Jednak to, jak my się zachowamy w tej chwili będzie w dużej mierze stanowiło o naszych relacjach z dzieckiem przez długie lata.

BRAK CZASU

Sytuacja z życia wzięta:

“Mój syn ciągle narzeka, że nie mnie ma w domu. Wypomina mi, że dużo pracuję, a z nim w ogóle nie spędzam czasu. Dlatego na dzień dziecko zabrałam go do galerii handlowej. Mógł kupić co tylko chciał!”

Zwykle dzieci nie mówią wprost “Mamo poświęcasz mi za mało czasu, chciałbym żebyś się bardziej zaangażowała w moje wychowanie”. Dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, że coś tu jest nie tak. Nie wiedzą, że są rodzice, którzy po pracy siadają z dziećmi i rozmawiają z nimi. Nie zdają sobie sprawy, że wieczorem idą całą rodziną na spacer i rozmawiają ze sobą, że razem spędzają wolny czas i rozmawiają.

Takie rodziny to już rzadkość, jednak moja nadal do tej rzadkości należy.

Dzieci, którym brakuje obecności rodzica na co dzień, czują to podświadomie. Są samotne i nawet wykupując całe sklepy nadal czują w środku pewną pustkę. Tej pustki nawet najdroższy zestaw LEGO nie jest w stanie wypełnić.

Czas to najlepszy świąteczny prezent.

BRAK ZAINTERESOWANIA

“Pańskie oko konia tuczy.” Coraz częściej odkrywam tę mądrość także w kwestii wychowania dzieci.  Nasze zainteresowanie życiem dziecka wpłynie na jego poczucie wartości, ale i jego rozwój.

Zainteresowanie nastrojem dziecka, sprawami związanymi z rówieśnikami pomoże utworzyć bliską więź, która przetrwa nawet najtrudniejsze chwile. Rozmowa na temat tego, co się dzieje w życiu dziecka po szkole czy między lekcjami, daje mu możliwość wygadania się, wyrażenia opinii na pewne tematy i poznania naszej. Jesteśmy dla naszych dzieci skarbnicą wiedzy. Nie będą nią jednak zainteresowane, jeżeli my nie zainteresujemy się nimi.

Nasze zainteresowanie tym, czego uczy się w szkole również przełoży się na jego wyniki w nauce. Dostrzeże, że w podręcznikach są bardzo ciekawe rzeczy. Nasze “idź się pouczyć” jest jak kara, ale “pokaż, czego się teraz uczysz na przyrodzie?” będzie świetnym wstępem do rozpoczęcia nauki.

Zainteresowanie pasjami dziecka także może mieć przełożenie na jego zapał do dodatkowej pracy. Widząc, jak syn z ożywieniem opowiada mi każdą minutę zakończonego przed chwilą treningu, wiem, jak cenne jest dla niego moje zainteresowanie.

BRAK WSPARCIA

Kiedyś nie było sensu przychodzić na skargę do rodziców za niesprawiedliwie wystawioną ocenę czy zrobioną nam przez kogoś przykrość. Zwykle sami byliśmy sobie winni, więc żalić się nie opłacało, bo mogło nam to jeszcze zaszkodzić.

Obecnie niejeden rodzic jechałby prosto do kuratorium ze skargą na nauczyciela, a obwiniane dziecko mogłoby wylądować w poprawczaku.

Wielu rodziców chyba pamięta do dziś zniewagi, z jakimi przyszło się im mierzyć w dzieciństwie i brak wsparcia ze strony własnych rodziców. Postanowili sobie, że swojego dziecka nigdy nie zostawią w podobnej sytuacji. Wręcz czekają na dzień zemsty za swoje własne krzywdy.

Ich dzieci szybko się uczą, że rodzice wierzą we wszystko, co mówią. Załatwiają więc po kolei wszystkich niewygodnych przeciwników, wspominając tylko o drobnym przewinieniu kolegi czy nauczyciela.

Niestety, ani jedna, ani druga sytuacja nie jest dobrym stanowiskiem.

Całkowity brak wsparcia dziecka zaniża jego poczucie wartości i skazuje go od razu na przegraną pozycję.

Walka z każdym, kto przeszedł koła naszego dziecka i się źle na nie spojrzał pokazuje mu, że strachem i agresją można wiele zdziałać.

Wsparcie rodzica powinno być racjonalne i sprawiedliwe. Zaufanie do dziecka jest kwestią bardzo delikatną. Powinniśmy ufać dziecku jednak zawsze wziąć pod uwagę, że scenariusz wydarzeń mógł być nieco inny niż nam ono przedstawia. Najlepiej skonsultować się z obiektywną osobą, która była świadkiem zdarzenia.

Nawet gdy okaże się, że to nasze dziecko zawiniło, także wtedy należy okazać mu wsparcie. Każdy z nas popełnia błędy, a dzieci mają do tego największe prawo. Dzięki naszym spokojnym reakcjom jest szansa, że więcej taka sytuacja się nie powtórzy. Dziecko nie będzie bało się wyjawić nam prawdy licząc na nasze wsparcie.

jak uniknąć błędów wychowawczych rodziców

Jak uniknąć powielania błędów wychowawczych naszych rodziców?

Wiedząc, jakie błędy naszych rodziców sprawiły, że jesteśmy dzisiaj takim, a nie innymi ludźmi, mamy bezcenną wiedzę. Możemy wykorzystać ją we własnych działaniach związanych z wychowaniem dzieci.

Zdaję sobie sprawę, że trzeba na to poświęcić czas i chęci, ale czy nie jest to warte zachodu?

Często dopiero, gdy zobaczymy pewne zachowania u dzieci zaczynamy się zastanawiać: “Jak to się stało, że one tak się zachowują. Przecież ja tak ich nie wychowuję? “

Dociera do nas, że zachowujemy się w sposób, w jaki sami byliśmy wychowywani.

Mamy wtedy dwie możliwości. Zatrzymać się i pomyśleć, jak można zachować się inaczej lub stwierdzić, że pomimo błędów wychowawczych naszych rodziców “staliśmy się porządnymi ludźmi”, więc może wcale źle nie postępujemy.

Uważam jednak, że porządny człowiek, a szczęśliwy to dwie osobne kwestie i jedna z drugą może nie mieć nic wspólnego.

Dlatego warto się zatrzymać i przemyśleć inne rozwiązania. Złotego środka w wychowaniu dzieci z pewnością nie znajdziemy, ale może sprawimy, że nasze dzieci będą miały wspaniałe dzieciństwo i szczęśliwe życie będąc dorosłym.

 

 

 

 

 

 

To także może Cię zainteresować:

Dlaczego dzieci się popisują?

Męczą mnie moje dzieci – Matka Polka na zakręcie.

9 najtrudniejszych momentów w wychowaniu dziecka.

Zgodność w kwestii wychowania dzieci. Jak ją osiągnąć?

 

 

 

Zdjęcia Unsplash


Nie dostrzegałam w tym zjawisku nic nadzwyczajnego, jednak po ostatniej rozmowie z koleżanką zaczęłam dokładniej mu się przyglądać.

Dzieci przecież często się popisują. Przed rodziną czy innymi dziećmi. Zaczynają wariować, wrzeszczeć, inaczej mówić, chodzić, a nawet udawać kogoś innego.

Koleżanka opowiadała mi, jak jej dzieci cieszyły się na przyjazd kolegów. Mówiła, że już na kilka godzin przez ich przyjazdem zaczęły wchodzić w inne role i zachowywać się nieznośnie.

Przypomniało mi się, że parę lat temu, gdy moje metody wychowawcze były podobne do tych, które obecnie stosuje koleżanka, mój syn także zachowywał się co najmniej dziwnie przebywając wśród innych osób.

Wychowanie dziecka moimi starymi metodami polegało na:

  • karach i nagrodach
  • konsekwentnym przestrzeganiu zasad przez dziecko
  • upominaniu za złe zachowanie
  • instruowaniu podczas wykonywania czynności
  • oczekiwaniu posłuszeństwa.

Być może większość rodziców pomyśli sobie, że nie ma nic nadzwyczajnego w tych metodach. Zwyczajne podejście do wychowania dziecka. Przecież powinno być karane za nieposłuszeństwo i nagradzane za sukcesy. Musi wiedzieć, że robi coś źle i poprawianie go tylko ułatwi mu sprawę. Do tego posłuszeństwo jest bezwzględnie konieczne, ponieważ dziecko musi słuchać się rodziców.

Też tak kiedyś myślałam, jednak widząc co te metody robią z dzieckiem, postanowiłam szukać innych rozwiązań.

Obecnie uważam, że wyżej wymienione zasady są odpowiednie do wychowywania psa. I sprawdzą się wtedy idealnie. Jednak to, co się zadzieje z dzieckiem, które w dzieciństwie poddane zostanie takiej tresurze, wyjdzie w pewnym momencie, jednak wcale nie będą to tak pozytywne sytuacje, jakich byśmy oczekiwali.

 

Wychowanie pełne miłości może być pozbawione akceptacji.

Można stosować taki sposób wpływania na zachowanie dziecka, a mimo to dawać mu wiele troski i miłości. Wielu rodziców tak robi i nie widzą w tym nic złego. Bardzo kochają swoje dzieci, dbają o nie, spędzają z nimi bardzo dużo czasu, rozmawiają, jednak przy tym oczekują od nich bezwzględnego posłuszeństwa i konsekwentnie przestrzegają narzuconych im zasad.

Tak wyglądały moje nieporadne kroki na początku nauki wychowywania dziecka. Myślałam, że w ten sposób mój syn będzie zawsze grzeczny, uprzejmy i robił zawsze to, co powinien. Mówił “dzień dobry”, co jest dla wielu osób wyznacznikiem tego, czy dziecko jest dobrze wychowane i znał wszystkie zasady zachowania się w każdej sytuacji.

 

Czy naprawdę chcę mieć dziecko-robota?

Wraz z wiekiem zaczęłam zauważać u mojego syna pewne cechy, które mnie przerażały.

Syn nie potrafił się bronić, ponieważ był nauczony być miłym i koleżeńskim. Zasada “nie bij” wyryła mu się głęboko w świadomości, że gdy nieco zmieniłam poglądy na ten temat, już było za późno.

Syn nie miał własnego zdania, bo znał moje. Był bierny w wielu sytuacjach, znając swoje miejsce i nie wychylając się.

Mimo że doskonale zdawał sobie sprawę z wagi swoich osiągnięć, dostawał od nas dodatkowo nagrody, które przestawiły go z działania dla satysfakcji na działania dla rzeczy materialnych.

W wielu sytuacjach gdzie wymagana była spontaniczna decyzja, on bał się cokolwiek zrobić, myśląc, czy to aby jest zgodne z zasadami. Czy tak można się zachowywać, czy tak wypada.

 

Na szczęście bardzo szybko udało się to wszystko zmienić. 

Dziecko nie chce się słuchać, jakby podświadomie nie godziło się na to, czego od niego wymagamy. Gdy jest to wbrew niemu, zabijamy jego osobowość swoimi manipulacjami, cząstka po cząstce, by na koniec pytać “gdzie ja popełniłam błąd?”.

Trzeba tysiące razy powtarzać: “nie rób tego”, “nie właź tam”, “nie zaglądaj”, a ono i tak chce zrobić po swojemu i zwykle to robi. Kary, nagrody, zakazy, rozkazy sprawiają, że dziecko głupieje i nie jest w stanie samodzielnie określić co jest dobre, a co nie.

Gdy jednak damy dziecku wolną rękę, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku, okaże się, że samo dowie się bardzo szybko tego, co chcieliśmy mu przekazać od miesięcy. Dodatkowo zdobędzie coś bezcennego –AKCEPTACJĘ.

To przez nas, rodziców dzieci się popisują. Wiedzą, że nie są takie, jak my byśmy chcieli, ponieważ bezustannie je poprawimy. Ochrzaniamy za różne wybryki. Karcimy za wygłupy.

Zabijamy w dzieciach spontaniczność i naturalność. Swoim zachowaniem mówimy im: “BĄDŹ INNY, TAKIM CIĘ NIE AKCEPTUJĘ”.

Gdy dziecko, które ma takie odczucia spotyka się z innymi dziećmi, zaczyna przyjmować inne role. Zachowywać się na rożne dziwne sposoby, by otrzymać od nich upragnioną akceptację. Niestety często takie zachowania nie są dobrze odbierane przez rówieśników, przez co poczucie wartości dziecka może spaść jeszcze bardziej.

Starsze dzieci, chcąc uzyskać akceptację w grupie, mogą zachowywać się bardzo nieodpowiedzialnie. Bardziej cwane nastolatki szybko dostrzegą kolegę, który dla akceptacji jest w stanie zrobić niemal wszystko i wykorzystają to. A to także popisywanie się, tylko na bardziej niebezpiecznym poziomie. 

Żaden rodzic z pewnością nie chce, by jego dziecko było klasowym błaznem. Często dzieci pozbawione akceptacji walczą o nią natarczywie, robiąc dziwne rzeczy w szkole. Chcą się na siłę wyróżnić, by zostać dostrzeżonym. Dzieciom, które łamią reguły obowiązujące na lekcjach brakuje uwagi i akceptacji. Trzeba szybko znaleźć w nich coś, czym się wyróżnią pozytywnie. Co rzeczywiście pomoże im zdobyć upragnioną akceptację.

 

Wychowanie dziecka jest najtrudniejszym zadaniem, z jakim może się zmierzyć dorosły człowiek. Wszystkiego innego może się nauczyć, ale na to nie ma jednego sposobu.

Jedynie metodą prób i błędów, własnych opinii i doświadczeń oraz wnikliwej obserwacji siebie i dziecka, jest w stanie w dużej mierze wpłynąć na to, jakim człowiekiem będzie w przyszłości jego syn lub córka. Ale kto ma dzisiaj na to czas? Zresztą nawet mimo to, nie ma się żadnej pewności, że całe przedsięwzięcie zakończy się sukcesem, a nasze dziecko będzie w przyszłości mądrym, dobrym, pewnym siebie, odpowiedzialnym człowiekiem.

Ja jestem mamą od ponad 8 lat i moje doświadczenie jest stosunkowo niewielkie, jednak ciągle dowiaduję się czegoś nowego i zmieniam obrany kierunek, gdy okazuje się, że przynosi więcej szkody niż pożytku.

Dzisiaj jednak wiem na pewno, że kary i nagrody oraz zakazy i reguły, powinny pojawiać się w życiu rodziny jak najrzadziej.

Jeżeli chcemy, by nasze dzieci były niezależne i pewne siebie, to musimy im to umożliwić.

Wychowanie dziecka powinno polegać na wspieraniu go i pomocy w trudnych sytuacjach. Motywowaniu do działania i bezgranicznej miłości i akceptacji.

Ich brak zmusza dzieci do bycia kimś innym. Myślą, że takich, jakimi są, koledzy nie będą lubić. Muszą udawać kogoś innego. Możliwe, że będą to robić całe życie.

 

Mój syn już się nie popisuje. 

Od dawna jest sobą. Jest beztroskim dzieckiem, które mówi co myśli i robi co chce, przy naszej pełnej akceptacji.

Rozmowa wystarczy, by wszystko było jasne.

Ma wielu przyjaciół, z którymi świetnie się dogaduje. Jest wobec nich szczery i lojalny. Ma także odwagę sprzeciwić się im.

Wie, że nie musi być uległy ani posłuszny, by zasłużyć na przyjaźń kolegów.

Tak właśnie by było, gdyby w naszym domu nie zmieniły się zasady. Gdybyśmy postawili na wychowanie dziecka, by uszczęśliwiało innych ludzi, zapominając o samym sobie.

Mój syn jest teraz szczęśliwym dzieckiem.

Chciałabym, aby wszystkie dzieci miały takie same szanse, by być sobą i jednocześnie być akceptowane. 

 

 

Photo by Blake Cheek on Unsplash

Copyrights

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości