Jak wykorzystać pozytywną energię dziecka? Nauczyć się jej.

Pozytywna energia bije od dziecka i warto je potraktować jak wzór do naśladowania. Dzieciństwo to wspaniały czas czerpania radości z życia. Dorośli mogliby czasem wziąć przykład z dzieci i cieszyć się życiem w taki beztroski i radosny sposób jak one.

Moglibyśmy uczyć się od dzieci i czerpać większą radość z życia. Jak wykorzystać pozytywną energię dzieci?

Pozytywną energię można czerpać od dzieci

Dorośli mają wiedzę i doświadczenia, którymi mogą się dzielić z dziećmi, oszczędzając im popełniania błędów i niepotrzebnej straty czasu. Oczywiście rodzic jest mądrzejszy od dziecka i z tego względu może, a nawet powinien, przekazywać mu najważniejsze wartości oraz inne ważne informacje, jednak są pewne zachowania i umiejętności, których wykorzystania rodzic mógłby uczyć się od dziecka.

Dziecko to niesamowita istota, która posiada wszelkie cechy determinujące rozwój i szczęście. Tymi cechami są między innymi: ciekawość, śmiech, odwaga, radość z życia, spontaniczność…

Opisując tak dorosłego człowieka, mówimy o kimś bezgranicznie szczęśliwym i pewnym siebie. Każdy chciałby taki być.

Dorośli jednak, zamiast naśladować dziecko w pewnych zachowaniach, nie dość że nie robią tego, to jeszcze ograniczają często w tym same dzieci.

RADOŚĆ Z ŻYCIA

Dziecko (takie, które jeszcze nie chodzi do szkoły) wstając z rana, robi to zazwyczaj z uśmiechem na ustach. Śmieje się i biega od samego rana. Nie powie, że ma dzisiaj złe samopoczucie, czy nie ma nastroju na zabawę. Dorosły za to ma ciągle powody, aby być nie w sosie. Jego humor zależy od pogody, od pory roku, od porannej wiadomości i wielu innych niezależnych od niego czynników. Postawa dziecka nastawiona na dobry humor mimo wszystko, mogłaby rewelacyjnie wpłynąć na cały dzień dorosłego. Jednak czasem i dziecko miewa gorsze chwile…

EKSPRESOWE ZAPOMINANIE O PRZYKROŚCIACH

Gdyby tylko dorosły potrafił tak szybko przebaczać, zapominać o upokorzeniach czy popełnionych błędach! Dzieci mogą się nawet pobić, a za chwilę będą się razem bawić, jak gdyby nigdy nic. Potknięcie, upadek czy nieodpowiednie zachowanie to dla nich tylko informacja, żeby uważać następnym razem. A dla dorosłego? Koszmar, z którego nie da się obudzić. Rozpamiętywanie upokarzającej sytuacji latami. Wstyd i uczycie porażki. Niestety większość nie próbuje nawet z tym walczyć. Po prostu tak żyje.

GŁOŚNY ŚMIECH

Wspaniały, rozluźniający, zmniejszający stres i relaksujący śmiech. Dziecko mogłoby śmiać się bezustannie. Nawet bez powodu. Dorosły wręcz przeciwnie – nawet, gdy ma powód musi zachować powagę i pokazać, że jest dojrzałym, odpowiedzialnym człowiekiem. Tymczasem najpiękniejsze chwile dziecka z rodzicem to wygłupy i śmiech. Kiedy rodzic przestaje być ważniakiem z pracy, a jest zwykłym, fajnym tatą lub mamą. Dorosły mógłby wykorzystać terapię śmiechem, by zapomnieć na trochę o problemach i szarej rzeczywistości, a dać swojemu dziecku wspaniałe chwile dzieciństwa.

FASCYNACJA ZWYKŁYMI RZECZAMI

Kieszenie dziecka są pełne kamieni i śmieci. Nawet zwykły drucik, ale w niezwykle wygięty sposób może być skarbem ukrytym w pudełku na dnie szafy. Burza, grad, śnieżyca to niecodzienne sytuacje, które można godzinami oglądać przez okno, brak prądu to niesamowite przeżycie. Każde, w zasadzie zwykłe zjawisko, może być dla dziecka fantastycznym odkryciem i doświadczeniem. Dorosły mógłby w tym uczestniczyć zamiast drwić z nadmiernych fascynacji dziecka. Dostrzec piękno i prawdziwość zwykłych małych rzeczy otaczających nas dookoła.

SPONTANICZNOŚĆ

Dorosły nie może pozwolić sobie na przesunięcia w grafiku. Ma wszystko zaplanowane i nie ma możliwości rezygnacji z jednego zadania, by robić coś innego. Zwłaszcza czegoś, co nie jest związane ze sprzątaniem domu czy zarabianiem pieniędzy. Czyli nie ma logicznego uzasadnienia. Plan dnia ustawiony od do, zabija w człowieku radości z życia i całkowicie pozbawia go jakichkolwiek przyjemności.

Dziecko robi to, co mu sprawia przyjemność. Dzięki temu czuje się szczęśliwe. Dopiero po pewnym czasie uczy się od rodziców, że najpierw obowiązki, później przyjemności (jak starczy czasu, jak nie to trudno, może jutro się uda). Rozumiem, że doba jest krótka, a dorośli muszą załatwiać niecierpiące zwłoki sprawy. Jednak gdyby raz na jakiś czas zmienili swoje podejście do codziennych obowiązków i potrafili z nich czasem zrezygnować, mogliby dużo lepiej się poczuć i zacząć odczuwać większą satysfakcję z życia.

AUTENTYCZNOŚĆ

Sposób bycia dziecka jest prawdziwy. Nie chce i nie zamierza udawać kogoś, kim nie jest. Dorośli muszą ciągle grać swoje role. Inne przed rodziną, inne przed szefem, rzadko mają okazje być sobą. Naśladują kolegów lub udają kogoś innego, żeby wkupić się w czyjeś łaski albo komuś zaimponować. Dzieci tego nie robią, bo nie muszą. Co by było, gdyby dorośli zaczęli być autentyczni? Zaczęli zachowywać się tak, jak uważają za słuszne i mówić to, co rzeczywiście myślą? Być może czuliby się lepiej w swoje skórze, byliby wolni i bardziej szczęśliwi. Ale czy to w ogóle możliwe…?

TOLERANCJA

Dzieci nie dzielą kolegów na brzydkich i ładnych, biednych i bogatych, białych i czarnych. Będą szczerze zainteresowane innością drugiego dziecka, czy dorosłego, ale nigdy nie obrażą się na nikogo z tego powodu. Dorosły jednak często tak robi. Szufladkuje człowieka, bo ma tatuaże lub unika jak ognia osoby innej wiary. Może warto pozwolić ludziom żyć według ich zasad, a nie według naszych.

“NIE CHCE MI SIĘ”- NIE MA W SŁOWNIKU DZIECKA

Nie słyszałam, żeby moje dziecko mówiło kiedyś NIE CHCE MI SIĘ, poza wstawaniem do szkoły i sprzątaniem pokoju, oczywiście. Gdy się coś proponuje dziecku, ono albo natychmiast się zgadza, albo dodaje swój pomysł do działania i zaczynają się ustalania, jak ma wyglądać zabawa.

Gdyby człowiek zamiast mówić: “jestem zmęczony po pracy, muszę odpocząć”, zabrał się za pełną wygłupów zabawę z dzieckiem lub jakąś inną formę aktywności, jak bieganie, spacer czy gra w piłkę, nie dość, że wyzbyłby się stresów i napięć nagromadzonych w ciągu całego dnia, poprawiłby swoją kondycję fizyczną, to jeszcze przyczyniłby się do lepszego humoru, a także do świetnego nastroju dziecka (jeżeli zostałoby ujęte w tej aktywności).

*

Życie dorosłego bez śmiechu, spontaniczności i aktywności jest szare i smutne. Czas bardzo szybko ucieka, szkoda przeznaczać go tylko i wyłącznie na obowiązki związane z pracą i domem. Każdemu należy się chwila na przyjemności. Chwile, które przywrócą człowieka do prawdziwego życia, które dadzą mu poczuć, że jest ono piękne i ma sens.

Dzieci powinny jak najdłużej trwać w przekonaniu, że ich dziecięce zachowania są dobre, a rodzice nie powinni upominać ich, by nie śmiały się bez powodu, czy uspokoiły się, gdy rozsadza ich energia. Posiadają cechy, które dają im satysfakcję z każdej aktywności i zwyczajną radość życia. Dobrze by było, gdyby zostały takie na zawsze, ale niestety proza życia nie pozwoli im na to.

Nie jesteśmy w stanie zmienić pewnych rzeczy, ale możemy sami czerpać więcej z codziennej egzystencji na tym świecie naśladując czasem zachowania dzieci. Wpłynie to korzystnie nie tylko na nas, ale przede wszystkim na nasze dzieci, które naszym przykładem będą uczyły się godzić pracę i obowiązki z czerpaniem radości z życia.

Kategorie: DZIECKO, PERENTING, RODZIC

LIRA

Komentarze (1)

[…] W tym artykule pisałam o kilku zachowaniach dzieci, które moglibyśmy naśladować. Okazuje się jednak, że zamiast robić to samemu, zdarza nam się jeszcze ograniczać w tym dzieci. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 + 3 =

Copyrights

Liravibes - blog parentingowy

Strona powstała dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej i i Europejskiego Funduszu Społecznego na rozwój przedsiębiorczości w ramach projektu „ Czas na działanie! Czas na własną firmę!” nr RPLU.09.03.00-06-0044/16 realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020 OŚ Priorytetowa 9 Rynek pracy, Działanie 9.3 Rozwój przedsiębiorczości